Jak zatrzymać zło?

Psychopaci i terroryści tym między innymi różnią się od innych zabójców, że dokonują przestępstw tak, żeby jak najwięcej ludzi się o nich dowiedziało.

Sprawa zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza zdominowała w ostatnich dniach umysły i serca ludzi nie tylko w Polsce.

Wyrazy współczucia z rodziną i przyjaciółmi zamordowanego płyną z całego niemal świata. W wielu polskich świątyniach spontanicznie odprawiono żałobne Msze Święte, w których uczestniczyli przedstawiciele polskich władz i prawie wszystkich sił politycznych. To ważne, że w obliczu takiego dramatu wielu potrafi przejść ponad partyjnymi różnicami. Wielu, chociaż nie wszyscy.

Tym, którzy chcieliby upolityczniać śmierć Pawła Adamowicza, warto przypomnieć kilka faktów. Prezydent Gdańska zginął z ręki kryminalisty i recydywisty, mającego potwierdzone problemy psychiatryczne. Nagrania wideo, na których morderca po zadaniu śmiertelnych ciosów odprawia na scenie coś w rodzaju tańca rytualnego, z podniesionym w górę nożem, potwierdzają, że mamy do czynienia z psychopatą. Na koniec wobec zgromadzonych tłumów i mediów wyrywa konferansjerowi mikrofon, przedstawia się z imienia i nazwiska oraz ogłasza triumfalnie, dlaczego zabił. Dopiero po tym, po prawie 40 sekundach (!), pojawia się ochrona, która ściąga go ze sceny. Dlaczego tak późno?

Sprawca opuścił więzienie przed miesiącem. Odsiadywał wyrok za cztery napady na placówki bankowe. Sposób roztrwonienia środków pochodzących z napadu również wskazuje na patologiczną psychikę zbrodniarza. Bo czy normalny człowiek wyda natychmiast wszystkie, choćby i nielegalnie zdobyte, pieniądze na kasyna i egzotyczne podróże, którymi jeszcze będzie się chwalił na Facebooku?

Psychopaci i terroryści tym między innymi różnią się od innych zabójców, że dokonują przestępstw tak, żeby jak najwięcej ludzi się o nich dowiedziało. Stąd imprezy masowe, zwłaszcza te z obsługą medialną, są dla nich wymarzonym miejscem ataku. Organizatorzy muszą mieć tego świadomość. Stąd dziwię się, że choćby na deptaku Monte Cassino w Sopocie, gdzie w lipcu 2014 r. uznany za psychicznie niepoczytalnego psycholog rozjeżdżał samochodem spacerowiczów, ciągle nie ma nie zabezpieczeń, które by uniemożliwiły wjazd nieupoważnionych pojazdów. A sprawca od półtora roku jest na wolności!

Warto przemyśleć stan bezpieczeństwa i kondycję mentalno-moralną Polaków. Chociaż w Polsce nie mamy jeszcze do czynienia ze zorganizowanym terroryzmem, to przybywa ludzi z problemami psychicznymi, rośnie liczba nie tylko samobójców, ale i tych, którzy dokonują zbrodni na życiu i zdrowiu przypadkowych ludzi. Są również tacy, którzy działają pod wpływem środków odurzających. Efekt jest ten sam. Ilu więcej ludzi w szczecińskim kinie zabiłby szaleniec z nożem, gdyby nie postawa Tomasza Wolaka, żołnierza, który akurat był w tym kinie i pomógł obezwładnić napastnika? W tym kontekście nie rozumiem zarówno niemrawości ochrony w Gdańsku, jak i swoistego zaczadzenia ludzi, którzy nie reagują na szaleńca z nożem, tylko go filmują komórkami!

Potrzeba zmiany postaw, zwłaszcza wśród młodzieży. Trzeba zacząć od szacunku dla życia człowieka. Każdego człowieka, od poczęcia do naturalnej śmierci. Bezwzględnej świętości życia nie można relatywizować na żadnym jego etapie! Trzeba dbać o wpajanie od najmłodszych lat fundamentalnego rozróżnienia miedzy dobrem i złem. Powinny temu służyć lekcje religii lub etyki – do wyboru. Politycy muszą wziąć odpowiedzialność za słowa. Bo sam klimat sporu politycznego też może być odbierany przez wielu jako element przyzwolenia na zło. Nie wolno przeciągać struny.

Wreszcie zadanie dla mediów. Dzisiaj to one najczęściej budzą w ludziach demony. Żadne głupie słowo nie będzie mieć większej siły rażenia, jeśli nie zostanie nagłośnione w mediach. Zacznijmy więc skazywać nieodpowiedzialnych ludzi na znaną z Biblii karę zapomnienia. Nie oddawajmy im do dyspozycji łamów, mikrofonów, kamer i ekranów. Wobec mediów często dostają oni małpiego rozumu. Zrobią wszystko, byle tylko o nich mówić. Zawodowi dziennikarze muszą nad tym panować.

Pozostaje jeszcze problem mediów społecznościowych, które chyba najbardziej kreują dzisiaj hedonizm, egocentryzm, próżność, złe mody, potrzebę zaistnienia, niszczą międzyludzkie relacje i odrywają od życia w realnym świecie. Iluż to znanych ludzi narobiło sobie kłopotów przez treści zamieszczane na Facebooku czy Twitterze? Jak sobie z tym poradzić? Bardziej chyba wezwaniem do pohamowania i ascezy, niż zachętą „Róbta, co chceta”.

"Idziemy" nr 3/2019

opr. ac/ac

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama