Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


ks. Ryszard Czekalski (red.)

KATECHEZA

Copyright © Płocki Instytut Wydawniczy 2001




Ks. Ryszard Czekalski

KONIECZNOŚĆ WSPÓŁPRACY KATECHETÓW Z RODZICAMI

Minęło 11 lat od powrotu katechezy do polskich szkół. Stało się to możliwe dzięki przemianom, jakie dokonały się w Polsce po upadku systemu totalitarnego, który niemalże od początku tzn. od zakończenia II wojny świtowej, za jeden z ważnych elementów swego funkcjonowania określał programową walkę z religią. Przez dziesięciolecia byliśmy świadkami, a wielu z nas wprost uczestnikami, zmagania się z tym nieludzkim systemem. System ten dotykał zarówno ludzi Kościoła, polskiej szkoły, jak i polskiej rodziny. Nie można w zasadzie dzisiaj czegokolwiek rozpatrywać w Polsce bez odwołania się do tego czego doświadczyliśmy. Jesteśmy w jakim sensie dziećmi wszystkich tych doświadczeń, zastraszeń, nieludzkiego traktowania. Krótko mówiąc jesteśmy w jakimś sensie naznaczeni tzw. syndromem „homo sovieticus", o którym tak wiele mówił i pisał ks. Józef Tischner. I to niezależnie od tego, czy jesteśmy na tyle starsi, że doświadczyliśmy na swojej skórze tego sytemu, czy też jesteśmy na tyle młodzi, że znamy ten system jedynie z relacji innych. Jeśli tak, to on w pewien sposób funkcjonuje w nas przez naszych rodziców, szkołę, nauczycieli i wychowawców. Dotykamy w tym miejscu być może trudnej do uchwycenia rzeczywistości, ale jest ona na tyle istotna i ważna dla naszej niniejszej refleksji, że nie można o niej nie wspomnieć. Skoro mamy zastanowić się nad naszym kontaktem i pracą z rodzicami to trzeba ją widzieć zarówno w kontekście historycznym, jak i w aspekcie teraźniejszym i przyszłościowym.

Z perspektywy 11 lat obecności katechezy w polskich szkołach dostrzegamy jej ogromne walory wychowawcze. Dobrze się stało, że jest ona obecna w szkole, gdzie jest przecież jej właściwe miejsce, tam gdzie kształtuje się człowiek w całej swej strukturze osobowościowej, także religijnej. W momencie powrotu katechezy do szkól zakończyło się, specyficzne, dwutorowe nauczanie i wychowanie, w szkole i punkcie katechetycznym. Prowadziło to do swego rodzaju „rozdwojenia jaźni". Jest wiele aspektów pozytywnych i dobrze, jak sądzę katecheci je znają. Na ten temat, wiele słyszeliśmy i czytaliśmy. Ale zarazem oprócz tych pozytywnych aspektów wkradło się także wiele spraw do różnych odcinków naszej pracy katechetycznej, gdzie nawet, ośmielę się powiedzieć, zaniedbaliśmy to co już zupełnie przyzwoicie funkcjonowało gdy katecheza była obecna przy parafiach. Trzeba widzieć pozytywy i negatywy. Sądzą, że jedną z fundamentalnych spraw domagających się naszego większego zaangażowania są rodzice i nasza współpraca z nimi. Z łatwością można dostrzec na tym odcinku poważne braki z naszej, kościelnej, strony.

Współpraca z rodzicami jest sprawą niezwykłej wagi. Bez niej nasze działania katechetyczno-duszpasterskie, prowadzone wobec dzieci i młodzieży, są mało skuteczne. Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie czy my jako: księża, siostry zakonne, katecheci świeccy, czynimy wystarczająco dużo wysiłku, aby współpraca z rodzicami była priorytetem w naszych działaniach katechetycznych. Co konkretnie my, jako katecheci na terenie szkoły i parafii mamy do zaproponowania współczesnym rodzicom i jakie formy współpracy możemy podejmować z rodzicami?

Zagadnienie to chciałbym uczynić przedmiotem niniejszej refleksji, która głównie przeprowadzona zostanie w oparciu o zapisy zawarte w Dyrektorium ogólnym o katechizacji 1 i II Polskim Synodzie Plenarnym 2.

1. Bez rodziców nasze działania są nieskuteczne

Przez ostatnie 11 lat nasze działania katechetyczne skoncentrowaliśmy na dzieciach i młodzieży. I zapewne wiele dla nich czynimy.

Staramy się, żeby katechezy były przeprowadzone od strony metodycznej atrakcyjne, aktywizujemy naszych uczniów szukając najróżniejszych współczesnych metod: od „słoneczka" po metodę „pustych krzeseł", od „bibliodramy" po metodę „kolażu", „od 5x25 po „środki audiowizualne", od metody „plakatu" po metodę „trybunału" itd. Staramy się traktować uczniów podmiotowo.

Sami jako katecheci podejmujemy wiele form doskonalenia merytorycznego i metodycznego. Dokształcamy się w Ośrodkach Doskonalenia Zawodowego, bierzemy udział w różnych formach formacyjnych proponowanych przez Wydziały Katechetyczne, podejmujemy studia podyplomowe, uczestniczymy w rekolekcjach, warsztatach metodycznych, sympozjach katechetycznych, dniach skupienia itd. I bardzo dobrze, że tak się dzieje. Z podziwem należy patrzeć na tych katechetów, którzy zdają sobie sprawę, że muszą być kompetentni, a nawet kompetentniejsi niż ich koledzy ze szkoły, nauczyciele innych przedmiotów. Ci katecheci dobrze wiedzą, że Kościół nie tylko daje im możliwość pracy, ale powierzył im szczególną misję do spełnienia. Ci katecheci wiedzą, że jeśli będą dobrze przygotowani to i katechezy ich będą efektywniejsze i ciekawsze, a tym samym skuteczniejsze. I na pewno w wielu szkołach i parafiach tak się dzieje.

Katecheci mają coraz większe poczucie zadowolenia, że katechizują dobrze i że dobrze spełniacie misję, którą im powierzono. Ale czasem mimo tylu wysiłków „opadają ręce", przychodzą chwile trudne, pojawiają się uczniowie z którymi nie można nawiązać kontaktu, wszystko i wszystkich kontestują, nie wiemy co robić. Nie raz brakuje nam wsparcia, zrozumienia od tych, od których moglibyśmy go oczekiwać. Brakuje nam zrozumienia ze strony rodziców, brakuje nam przede wszystkim kontaktu z nimi. A przecież jak czytamy w Dyrektorium ogólnym o katechizacji: „Rodzice są pierwszymi wychowawcami wiary swoich dzieci"3. Skoro tak, to stawiam podstawowe pytanie: Jak można wychowywać bez tych, którzy są pierwszymi wychowawcami? Wydaje się, że jak gdyby trochę o tym za mało mówimy. Robimy założenie, że to jest tak oczywiste, że nie warto o tym mówić. Założenie to zdaje się być błędnym, istnieje konieczność uświadamiania rodzicom, że to ani Kościół, ani szkoła nie zastąpi rodziców i że nie mogą oni obowiązku tego nakładać wyłącznie na księży, katechetów, nauczycieli i wychowawców. Postawa tego typu rodziców znajduje swoje uzasadnienie historyczne, o którym zasygnowaliśmy na początku. W przeszłości państwo komunistyczne realizujące swoje określone cele ideologiczne chciało nawet przejąć rolę pierwszeństwa od rodziców w wychowaniu, łatwiej mu było kształtować człowieka na swój obraz, obraz marksistowski, wychowując młodego człowieka dla potrzeb tzw. państwa socjalistycznego. System „obłąkańczej ideologii" zastąpiony został przez wielu ludzi systemem bezgranicznego „chaosu moralnego", pogoni za pieniądzem, konsumpcją, do tego stopnia, że gotowi są zwolnić się z podstawowego obowiązku wynikającego z tego, że są oni rodzicami. Niejednokrotnie dokonuje się to bez głębszej świadomości tych ludzi. Są oni włączeni w jakąś machinę współczesnego świata zmierzającego nie wiadomo w jakim kierunku.

Generalnie należy stwierdzić, iż także polska szkoła szukając swojej tożsamości, w dalszym ciągu w niewystarczającym stopniu współpracuje z rodzicami w procesie wychowawczym, a niekiedy realizuje programy wychowawcze sprzeczne z tym, czego oczekują chrześcijańscy rodzice. Nie mniejszym problemem w tej dziedzinie jest bierność rodziców, którzy często nie zdają sobie sprawy, że mają prawo i obowiązek sumienia wpływać na szkolny system wychowawczy4.

Rodzice nie mają często świadomości, i to też jest pozostałość poprzedniego sytemu, że posiadają prawo decydowania o tym co się dzieje w szkole, że szkoła pełni swoją funkcję wychowawczą jedynie w oparciu o zasadę pomocniczości. Zgodnie z zapisem II Polskiego Synodu Plenarnego państwo (szkoła) i Kościół ma służyć wychowawczą pomocą rodzicom i rodzinie5. Nie mogą instytucje te odbierać autonomii i inicjatywy rodzinie, przywłaszczać sobie jej uprawnień czy też ingerować w jej życie. Szczególnie w dziedzinach, gdzie rodzice nie są wstanie zaspokoić wszystkie potrzeby związane z całościowym procesem wychowawczym, zasada pomocniczości wspiera odpowiedzialność rodzicielską, potwierdzając zarazem jej fundamentalny charakter. Jednakże wszystkie instytucje wspomagające działają niejako w imieniu rodziny, na fundamencie jej przyzwolenia, a w pewnej mierze na jej zlecenie. Rodzice, dlatego że są rodzicami, pozostają zawsze pierwszymi i bezpośrednimi wychowawcami w stosunku do swoich dzieci. Jest to ich podstawowe i niezbywalne prawo oraz obowiązek w tej dziedzinie6.

Trzeba zatem zacząć od rodziców. Bez rodziców nasze działania są i będą nieskuteczne. Trzeba im ciągle uświadamiać obowiązek, jaki spoczywa na nich wobec ich własnych dzieci i prawo decydowania o tym w jaki sposób dokonuje się wychowanie na terenie szkoły, wbrew temu co słyszymy wokół nas i wbrew temu co usłyszymy od nich samych. My nie jesteśmy pierwszymi wychowawcami, są nimi rodzice. My zatem spełniamy rolę wspomagającą. Trzeba to mówić wszędzie gdzie jest ku temu okazja. Może nawet trzeba będzie iść pod tzw. prąd współczesnego świata.

Inaczej mimo naszego ogromnego wysiłku, wkładanego na różnych odcinkach działalności dydaktyczno-wychowawczej, będziemy mało skuteczni. Będziemy obciążać własne sumienia. Będziemy się zbyt mocno obwiniać i w konsekwencji sami będziemy poranieni naszymi porażkami dydaktyczno-wychowawczymi.

Oczywiście mówiąc o współpracy z rodzicami i uświadamianiu im, że są pierwszymi wychowawcami, mam pełną świadomość tego, że jest to możliwe wówczas gdy mamy do czynienia z takimi rodzicami, którzy są gotowi przyjąć tę prawdę i podjąć z nami współpracę. Rodziców takich jest zdecydowana większość. Miejmy świadomość, iż dla Polaków rodzina stanowi ciągle najwyższy cel i najwyższą wartość społeczno-narodową. Dlatego winniśmy do tego celu często nawiązywać. Według przeprowadzonych badań na początku lat dziewięćdziesiątych, aż 84 procent dorosłych Polaków i 66 procent uczniów i studentów wskazuje na rodzinę, jako najważniejszą wartość7.

Można zapytać, a co z tymi, którzy w ogóle nie interesują się swoimi dziećmi. Takich rodziców też nie brakuje. I to prawda. Jest to także sprawa niezwykłej wagi. Ale jest to jednak zdecydowana mniejszość. I choć trzeba otaczać te rodziny i tych rodziców, także swoją troską i opieką, to jednak nasze wysiłki winniśmy skierować przede wszystkim ku większości. Znacznie częściej należy uświadamiać problem, że bez pomocy rodziców nasze wysiłki, jako katechetów, nie będą skuteczne i że to rodzice są głównymi i pierwszymi katechetami. Obowiązek ten nie jest związany tylko z potrzebami trudnych czasów, ale wypływa z samej istoty rodziny i że źródłem katechezy rodzinnej jest prawda o tym, iż to właśnie rodzice są dla swoich dzieci świadkami Boga i świadkami wiary8.

Należy za wszelką cenę pozyskać rodziców do współpracy. Wzywa nas do takiej współpracy ostatnie Dyrektorium ogólne o katechizacji, w którym czytamy: „... od katechezy i od katechetów wymaga się stałej współpracy z rodzicami"9. Nie wolno nam zatem robić fałszywego przecież założenia, że wszyscy rodzice nie interesują się swoimi dziećmi i że współpraca z nimi jest niemożliwa. Niejednokrotnie szukając usprawiedliwienia dla siebie, sami wszystkich rodziców niestety klasyfikujemy jednakowo, twierdząc, iż współpraca z nimi jest niemożliwa. Ona jest dzisiaj na pewno bardzo trudna, ale nie jest niemożliwa. Trzeba zapytać wprost: co uczyniliśmy i czy w ogóle podejmowaliśmy jako katecheci próby nawiązania kontaktu i współpracy z rodzicami?

2. Co czynimy i co możemy uczynić na rzecz współpracy z rodzicami?

Poza wspomnianymi pozytywnymi aspektami powrotu katechezy do szkół jednym z negatywnych, jest utrata kontaktu z rodzicami. Jest to problem nieco szerszy, który wiąże się z brakiem w ogóle systematycznej katechezy dorosłych. Na potrzebę takiej katechezy zwraca uwagę II Polski Synod Plenarny, w dokumentach którego czytamy: „Brak systematycznej katechezy dorosłych staje się coraz bardziej odczuwalnym problemem Kościoła w Polsce. Ludzie dorośli nie mają dostatecznej formacji, nie są w stanie zapewnić właściwej formacji religijnej w swoich rodzinach. Coraz częściej rodziny nie wywiązują się z zadania kształtowania religijności zarówno samych małżonków, jak i ich dzieci"10.

Przedziwnie się też stało, że gdy katecheza była organizowana w punktach katechetycznych, ten kontakt z osobami dorosłymi, a przede wszystkim z rodzicami, był o wiele lepszy. Organizowaliśmy wywiadówki dla rodziców w kościołach, przy okazji których wygłaszano konferencje o charakterze formacyjnym; odbywały się dodatkowe spotkania dla rodziców przy okazji przygotowywania dzieci do sakramentów św.; czasem rodzice uczestniczyli w katechezach, prowadzonych szczególnie dla młodszych dzieci; w czasie rekolekcji odbywały się oddzielne nauki dla rodziców itd.

Być może nie były to formy idealne, ale jednak przynajmniej pewne próby współpracy z rodzicami były. Jak to jest dzisiaj?

Niektóre ze spotkań z rodzicami organizuje jedynie szkoła w formie tradycyjnych wywiadówek. Religia stała się jednym z przedmiotów szkolnych, włączonych w siatkę godzin z innymi lekcjami. Stąd też trudno jest powiedzieć, że podczas tzw. wywiadówki szkolnej katecheta chce spotkać się oddzielnie z rodzicami. Źle byłoby to przyjęte być może przez samych rodziców, którym ciągle się spieszy, którzy nie widzą też takiej potrzeby, bo przecież nie spotyka się z nimi oddzielenie nauczyciel od matematyki, biologii, fizyki czy w-fu. Źle może było by to przyjęte przez dyrekcję szkoły, która mogłyby posądzać nas o szukanie przywilejów. Źle może by była przyjęta taka inicjatywa przez innych nauczycieli, bo moglibyśmy być posądzeni o „wybijanie się" ponad tzw. normę. Powodów można by szukać jeszcze innych, zapewne wielu. Faktem jest jednak, że na ogół spotkań z rodzicami na terenie szkoły organizowanych wyłącznie przez katechetów nie ma. A jeśli one są to organizowane są raczej sporadycznie. Od strony prawnej warto sobie przypomnieć, że możliwość organizowania spotkań z rodzicami na terenie szkoły mamy. W myśl rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 roku nauczyciel religii ma prawo do organizowania spotkań z rodzicami swoich uczniów poza zebraniami wyznaczonymi przez szkolę. Wymaga to jedynie wcześniejszego uzgodnienia z dyrektorem szkoły terminu i miejsca spotkania /par. 7, p. 2/11. Można ubolewać, iż nie korzysta się powszechnie z tego zarządzenia. Samo ubolewanie jednak nie wystarczy. Trzeba wyciągać wnioski na przyszłość.

Oprócz szkoły, drugim miejscem spotkań z rodzicami jest Kościół, parafia. Zapewne wiele różnorakich działań dokonuje się na rzecz rodziny. Ale wydaje się, iż są to działania jeszcze nie wystarczające.

Wspomniane Dyrektorium ogólne o katechizacji zachęca nas, aby „wspólnota chrześcijańska zwróciła zupełnie wyjątkową uwagę na rodziców. Przez kontakty osobiste, spotkania, kursy, a także przez katechezę dorosłych skierowaną do rodziców, trzeba pomagać im w podjęciu zadania - dzisiaj szczególnie delikatnego - wychowania w wierze swoich dzieci"12. W wypowiedzi tej odnajdujemy wskazania w jaki sposób powinniśmy podejmować działania w celu nawiązania współpracy z rodzicami. Oczywiście są to stwierdzenia ogólne, które należy ukonkretnić.

3. Konkretne postulaty współpracy z rodzicami w szkole i parafii

Na terenie szkoły, jak wspomnieliśmy, jest możliwość dodatkowych spotkań z rodzicami. Może rzeczywiście trudno organizować te spotkania w czasie i formie wywiadówek szkolnych. Należałoby raczej poszukiwać innych form.

Najlepszymi osobami, które mogą zaprosić rodziców do szkoły są ich własne dzieci. Dlatego gdybyśmy przygotowali np. akademię, sztukę teatralną, jasełka, pastorałkę, okolicznościowy program słowno-muzyczny czy wystawę plastyczną i zaprosili rodziców, wówczas będzie możliwość nie tylko spotkania i przekazania informacji o pracy dzieci, ale także byłaby możliwość refleksji na wybrany temat wychowawczo-religijny. Spotkania tego typu mogłyby się odbywać pod hasłem „Przez dzieci do rodziców". Sądzę, że podobne formy mogłyby być podejmowane także w pracy z młodzieżą.

Ważną formą współpracy z rodzicami są kontakty indywidualne z nimi. Należałoby poszukiwać takich kontaktów podczas wywiadówek szkolnych, uprzedzając wychowawcę klasy o chęci spotkania z danym rodzicem. Spotkań takich winniśmy poszukiwać nie tylko w przypadku gdy mamy problemy wychowawcze, ale także wówczas gdy chcemy pochwalić ucznia za jego wyniki nauczania czy zachowanie. Należałoby wprowadzić częstszy kontakt korespondencyjny lub telefoniczny z rodzicami. Od czasu do czasu należałoby zadawać takie prace domowe, które angażowałyby także rodziców.

Powinny pojawić się także specjalne podręczniki do katechezy dla rodziców, tak jak się to dzieje w innych krajach np. we Francji. W kraju tym podręczniki katechetyczne do każdego poziomu edukacyjnego posiadają nie tylko uczniowie i katecheci, ale także rodzice. Zachęca nas do podjęcia takich działań Dyrektorium ogólne o katechizacji13. Treści zawarte w podręcznikach dla rodziców powinny być zgodne z tematyką realizowaną przez uczniów w klasie. Edukowalibyśmy w ten sposób rodziców i angażowali ich w treści, z którymi zapoznają się ich dzieci podczas katechezy. W Polsce pojawiają się pierwsze próby podręczników, w których autorzy odwołują się do rodziców poprzez krótkie słowo skierowane do nich. Taką formę można spotkać w podręczniku opracowanych w środowisku płockim dla II klasy szkoły podstawowej14. Słowo do rodziców, we wspomnianym podręczniku, znajduje się pod każdą jednostką katechetyczną. Może należałoby bardziej upowszechnić taką właśnie koncepcję katechezy, w której zawsze odwołujemy się rodziców. Dajemy rodzicom wtedy do zrozumienia, iż nic co dotyczy nauczania i wychowania ich dzieci nie jest realizowane bez zaangażowania i pomocy z ich strony.

Zdecydowanie więcej możliwości współpracy z rodzicami daje nam parafia. Współpraca między parafią i rodzicami, wzajemna wymiana poglądów na temat programów, metod, napotykanych trudności w katechezie jest konieczna, by wychowanie dzieci dokonywało się w oparciu o chrześcijański system wartości zaaprobowany przez rodziców. Taka współpraca dokonuje się z obopólnym pożytkiem.

Zarówno katecheci, jak i rodzice czerpią z takiej współpracy pomoc do wykonywania swoich specyficznych zadań. Wynikiem współpracy katechetów i rodziców będzie stworzenie autentycznego środowiska wychowawczego. Jest to podstawowy warunek wszelkiego wychowania, a przede wszystkim wychowania religijnego. Bez dążenia do stworzenia środowiska wychowawczego można mówić, co najwyżej, o swego rodzaju instruktażu religijnym. A przecież wiemy, że to zdecydowanie za mało i było by źle gdybyśmy swoje działania ograniczali jedynie do instruktażu religijnego15. Chodzi nam zdecydowanie o coś więcej. Dlatego należy starać się koordynować katechezę rodzinną z programami parafialnymi, a także szkolnymi, z zachowaniem autonomii poszczególnych instytucji, o czym już powyżej wspomniano. W programach parafialnych działań jako jedno z priorytetowych należy umieścić troskę o rodzinę i szukanie form systematycznej pracy i współpracy z rodzicami. Należy najpierw uświadomić rodzicom, że katecheza i formacja parafialna uzupełniają formację dokonującą się w domu rodzinnym. Bez przykładu chrześcijańskiego postępowania i świadectwa modlitwy płynącego ze strony rodziców i innych członków rodziny, nie można wyobrazić sobie poprawnej drogi dojrzewania chrześcijańskiego16.

Wiele konkretnych form współpracy z rodzicami na terenie parafii zapisanych zostało w dokumentach II Polskiego Synodu Plenarnego. Sądzę, iż analiza tego dokumenty, szczególnie w odniesieniu do katechezy szkolnej i parafialnej, a w nich katechezy rodzinnej, winna stanowić przedmiot osobistych rozważań każdego katechety.

We wspomnianym dokumencie odnajdujemy wiele różnorakich propozycji i możliwych form współpracy z rodzicami. Nie są to propozycje nam obce. Wiele z tych form zapewne są podejmowane w parafiach17, ale warto je sobie przypomnieć, aby w ten sposób uwrażliwić się na podejmowany problem. Oto niektóre z nich:

Przedstawiona powyżej lista konkretnych sposobów, miejsc i możliwości nawiązywania współpracy z rodzicami oczywiście nie jest wyczerpująca. Nie wszystko też jest możliwe do realizacji dla każdego z nas. Inne możliwości posiadają katecheci świeccy, inne zakonni i jeszcze inne katecheci duchowni. Poza tym przy każdym działaniu tego typu musimy uwzględnić warunki miejscowe, możliwości osobiste, potrzeby tych, których pragniemy ogarnąć naszą troską duszpastersko-katechetyczną. Istotne jednak jest to, abyśmy sami zdawali sobie sprawę, że konieczność podejmowania współpracy z rodzicami, jest swego rodzaju wezwaniem i wyzwaniem, dla wszystkich katechetów, niezależnie od pełnionej funkcji czy stanu, pracujących dzisiaj w szkole i parafii. Katecheza rodzinna bowiem wyprzedza każdą inną formę katechezy, towarzyszy jej i poszerzają28. Winna ona stanowić priorytet i główne zadanie naszej pracy katechetycznej. Uwrażliwia nas i wzywa do podjęcia tego zadania II Polski Synod Plenarny: „Odkrywanie Bożego zamysłu wobec małżeństwa i rodziny należy do podstawowych zadań głosicieli orędzia Chrystusowego i wychowawców chrześcijańskich. Fundamentalne znaczenie ma zachowanie i odnowienie świadomości, że rodzina jest pierwszym i niezastąpionym podmiotem wychowania młodego pokolenia i przekazu wiary. Wynika z tego potrzeba ścisłej współpracy wszystkich podmiotów odpowiedzialnych za wychowanie: rodziny, szkoły, państwa i Kościoła. Synod podkreśla, że jakkolwiek lekcje religii w szkole stwarzają szansę ewangelizacji, to jednak całkowicie jej nie wyczerpują - katecheza szkolna zakłada zarówno pierwszą katechizację w domu rodzinnym, jak i jej nieodzowne dopełnienie przez systematyczne duszpasterstwo dzieci i młodzieży w parafii"29.

1 Kongregacja d. s. Duchowieństwa, Dyrektorium ogólne o katechizacji /DOK. /, Poznań 1998.

2 II Polski Synod Plenarny (1991-1999), Poznań 2001.

3 DOK, nr 226.

4 II Polski Synod Plenarny (1991-1999), dz. cyt., s. 242.

5 Tamże, s. 36; por. J. Stalą, Podstawy teologiczno-antropologiczne katechezy rodzinnej, Tarnów 1998, s. 313; K. Misiaszek, A. Potocki, Katecheta i katecheza w polskiej szkole, Warszawa 1995, s. 44-46.

6 II Polski Synod Plenarny (1991-1999), dz. cyt., s. 36.

7 Tamże, s. 41.

8 Dekret o apostolstwie świeckich „Apostolicam uctuositatem" /l8. XI. 1965/, w: Sobór Watykański II. Konstytucje, Dekrety, Deklaracje, Poznań 1968, nr 11.

9 DOK, nr 179.

10 II Polski Synod Plenarny (1991-1999), dz. cyt., s. 153.

11 Zob. J. Szpet, Prawa i obowiązki katechety w szkole, Płock 1997, s. 32.

12 DOK, nr 227.

13 DOK, nr 283.

14 J. Kraszewski, R. Czekalski, E. Zielińska, Bóg naszym Ojcem. Podręcznik do katechezy dla ucznia II klasy, Płock 1997.

15 Ogólna Instrukcja Katechetyczna, w: Katecheza po Soborze Watykańskim II w świetle dokumentów Kościoła, cz. l, red. W. Kubik, Warszawa 1985, nr 79; por. J. Stalą, Podstawy teologiczno-anlmpologiczne katechezy rodzinnej, dz. cyt., s. 305.

16 IIPolski Synod Plenarny (1991-1999), dz. cyt., s. 41.

17 Por. R. Czekalski, O Bogu dzieciom i młodzieży. Wskazania katechetyczne dla katechetów diecezji płockiej na rok szkolny 2000/2001, Płock 2000, s. 11.

18 II Polski Synod Plenarny (1991-1999), dz. cyt., s. 206.

19 Tamże, s. 271.

20 Tamże, s. 43

21 Tamże, s. 193, 202, 208.

22 Tamże, s. 42.

23 Tamże, s. 43.

24 Tamże, s. 34.

25 Tamże, s. 211.

26 Tamże, s. 42.

27 Tamże, s. 43.

28 DOK, nr 226.

29 Tamże, s. 24.


opr. ab/ab



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: wychowanie praca katecheza rodzice wspólpraca
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W