Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao



SOFIA CAVALLETTI

POTENCJAŁ DUCHOWY DZIECKA W WIEKU OD 6 DO 12 LAT

Opis doświadczenia

Przedmowa MAURO LAENG
Przekład KRZYSZTOF STOPA

© Wydawnictwo WAM, Kraków 2003




Spis treści

Przedmowa 9
Wprowadzenie 15
1. Pytania dziecka 25
Tajemnica życia 27
Tajemnica śmierci i życia 30
Głos wzywający do życia 34
Kim jest dziecko w wieku szkolnym? 38
2. Czas i Biblia 43
3. Całościowe ujęcie historii w Biblii 53
4. Historia przymierza/1 61
5. Historia przymierza/2 69
6. Wydarzenia historii a lektura typologiczna 81
7. Przymierze w przypowieściach 93
8. Dlaczego liturgia? 101
9. Żyć historią/1 109
Liturgia i tajemnica wiary 109
10. Żyć historią/2 121
Liturgia, sakrament jedności kosmicznej 121
11. Żyć historią/3 135
Życie moralne 135
12. Życie moralne i liturgia/1 151
Sakrament pojednania 151
13. Życie moralne i liturgia/2 171
Eucharystia 171
14. "Stały motyw" katechezy 183
Zakończenie 193
Objaśnienia ilustracji 195
Ilustracje 205



Przedmowa

Sofia Cavalletti jest dobrze znana wszystkim zajmującym się pedagogią religijną głównie za sprawą jej dzieł przetłumaczonych na różne języki, jak również zbiorów pomocy do katechezy Dobrego Pasterza i Ewangelii dla dzieci. Jej prace karmią się głębokimi studiami nad judaizmem i duchowością chrześcijańską. Nie wszyscy jednak znają równie dobrze działalność Stowarzyszenia Marii Montessori na rzecz formacji religijnej dziecka. Omówimy zatem pokrótce obydwa te aspekty.

W bardzo ścisłym związku z niniejszą książką Sofia Cavalletti opublikowała już wcześniej piękną pozycję zatytułowaną „Il potenziale religioso del bambino” [wyd. pol. „Potencjał duchowy dziecka”, WAM, Kraków 2001] wydaną przez Cittŕ Nuova w 1979 roku i wielokrotnie wznawianą, przedstawianą jako opis doświadczeń z dziećmi w wieku od 3 do 6 lat. Od dłuższego czasu proszono Cavalletti o napisanie dalszego ciągu powyższej pracy i jest nim właśnie niniejsza książka, która mówi o potencjale duchowym dziecka w okresie między 6 a 12 rokiem życia.

Pojęcie potencjału — rozwinięte ostatnio przede wszystkim w pracy Mario Mencarellego jako potencjał „osobisty” — wykracza ponad świecką diatrybę między tym, co wrodzone a tym, co nabyte. Potencjał bowiem jest wrodzony, ale rozwija się tylko wówczas, kiedy jest karmiony, zwłaszcza przez współdziałanie z wychowawcami. Jest on rzeczywiście — jak w obrazie ewangelicznym — ziarnkiem gorczycy, które rośnie i staje się drzewem. Nie zapominajmy, że także Maria Montessori często mówiła o dziecku jako „duchowym embrionie”.

W naszym przypadku potencjał oznacza obecność w dziecku wpisanych w jego naturę potrzeb duchowych, które ukierunkowują je na przyjęcie orędzia wiary jako odpowiedzi współbrzmiącej z własnymi aspiracjami. Dziecko ma potrzebę pogody ducha i radości, ale zarazem także opieki ze strony drugiego. Tę ostatnią spontanicznie rozciąga ponad to, o co początkowo zwraca się do rodziców. Bóg dla niego nie jest jedynie pojęciem teologicznym, lecz obecnością, która daje mu poczucie bezpieczeństwa i zaufania. Nie bez powodu wiara dziecięca w swojej urzekającej prostocie jest wzorcem ewangelicznym.

Obecna druga książka powraca najpierw do problemów poruszonych w pierwszej, a następnie koncentruje uwagę na wieku szkoły podstawowej. Szczególnie mocno skupia się na temacie przygotowania do pierwszej spowiedzi i komunii, omówionym już w innych pracach. Autorka obserwuje poszerzanie się doświadczenia dziecka, które coraz lepiej opanowuje sztukę mówienia i może już przeprowadzać bardziej złożone procesy poznawcze. Cavaletti słusznie zauważa, że wychowanie religijne powinno w dalszym ciągu ograniczać się do kilku zasadniczych i jednorodnych tematów.

Wśród nich wszechobecny jest motyw miłości Boga-Dawcy darów oraz temat przymierza, które realizuje się w ciągu historii biblijnej, stanowiąc strukturę nośną całej historii, również tej świeckiej. Może ono nadać jej pewien sens, wykraczający ponad wydarzenia, które w przeciwnym razie byłyby ze sobą niepowiązane. W opatrznościowy bieg historii włącza się także „biała karta”, którą mamy zapisać my. W ten sposób perspektywa się poszerza i staje się prawdziwie kosmiczna. Obejmuje teraz całość rzeczywistości zmierzającej do osiągnięcia ostatecznej jedności, jaka nastanie wraz z eschatologicznym nadejściem paruzji. Jej antycypacją jest zmartwychwstanie, które pokonuje śmierć i zło. Kiedy dzieci rozwijają długi papierowy zwój przedstawiający ilustrowany bieg historii, dzieje Izraela nabierają w nim centralnego znaczenia, a wielka, czarna plama Szoah, Holocaustu, ma szczególnie dramatyczną wymowę.

Choć Cavalletti nie wspomina o tym wprost, to jednak panuje tu duch przypominający wielkie syntezy naukowe i poetyckie, typowe dla Teilharda de Chardina. Naszym zdaniem, również koncepcja liturgii jako symbolicznego przewartościowania (trasvalutazione) natury w ducha — jak w słynnej Mszy nad Światem — wypływa z myśli tego autora. Najbardziej znaczący jest wszakże fakt, iż te koncepcje, prezentowane z prostotą i z użyciem metafor, nie wydają się zbyt wygórowane dla maluchów. Decydującą rolę odgrywa tu pośrednicząca rola Marii Montessori, która tworzyła na kilka lat przed Teilhardem, a więc pod pewnym względami antycypowała go, rozwijając później jego koncepcję wychowania kosmicznego.

W ten sposób przechodzimy do drugiego punktu naszej prezentacji. Rozwiana została już legenda o Montessori jako „więźniu” pozytywizmu. Była to filozofia końca XIX wieku, a Montessori nie mogła nie ulegać jej wpływom w tak zwanej „edukacji opierającej się na zmysłach (educazione sensoriale)”. Niemniej jednak nigdy nie była ona jej zaślepioną zwolenniczką i w wielu aspektach od niej się wyraźnie odcinała. Zresztą psychologia pozytywistyczna była wycinkowa i atomistyczna, związana z charakterystycznym dla Wundta „zegarmistrzostwem”; tymczasem Montessori dawała uprzywilejowane miejsce wizji dziecka jako istoty kompletnej w rozwoju. Nigdy nie pogłębiała swej wiedzy naukowej kosztem rezygnacji z uważnej obserwacji dziecka. Pod pewnymi względami wyprzedziła ona Piageta. Tym, którzy upatrują „mistrzów” Montessori w takich postaciach, jak Itard, Séguin, De Santis, odpowiadam: „Tak, to prawda, bardzo wiele im zawdzięczała, ale jej prawdziwymi nauczycielami były dzieci”.

Ponadto mimo rygorystycznie obiektywnej formacji lekarskiej dla Montessori nigdy nie było obce dowartościowanie skłonności mistycznych. Wiadomo zresztą, że wielcy pedagogowie, specjaliści od wychowania dziecięcego, tacy jak Froebel czy Pestalozzi, którzy wzrastali w epoce romantycznej, byli wrażliwi na przekonania religijne. Dołączyli się do tego także poeta i wychowawca bengalski R. Tagore oraz niemiecki filozof R. Steiner, twórcy słynnych ośrodków edukacyjnych. Montessori miała kontakty ze światem indyjskim, ceniąc sobie niektóre jego idee, niemniej jednak jej przekonania religijne pozostały chrześcijańskie i katolickie, ale pozbawione wszelkich sztywnych stanowisk.

Od wielu lat utrzymuję, że odkrycie struktur porządkowych rzeczywistości jest głównym kluczem do interpretacji myśli Montessori, która nadaje im cech zarówno poznawczych, jak i moralnych, a także pozwala w innym świetle zobaczyć „materiał rozwojowy”. Struktury porządkowe wyłaniają się dzisiaj także w zaawansowanej nauce. Rzeczywistość fizyczna i organiczna nie są jedynie czasoprzestrzenią oraz masą-energią. Są przede wszystkim porządkiem. A porządek jest czymś niedotykalnym, choć bardzo realnym. Jest samym fundamentem rzeczy. Stary „materializm” przepadł definitywnie. Dzieci bawiąc się z użyciem materiału, odkrywają porządek w „zmaterializowanych abstrakcjach”, niemal jakby wcieleniach ducha. Cavalletti doszła do podobnych wniosków.

Jeżeli idzie o katolicyzm, Montessori odnajdowała w nim aspekty głęboko zgodne ze swoją koncepcją wychowawczą. W przeciwieństwie do surowości protestanckiej, bogata symbolika zawarta w liturgii i sztuce sakralnej Kościoła rzymskiego, dostarczała jej licznych środków do obrazowej prezentacji i „scenicznych” ćwiczeń. Struktura świątyń, sprzętów, naczyń, jak również procedura obrzędów, gesty i pieśni są tak bliskie pedagogice Montessori, że ta zbieżność jest wręcz zdumiewająca. Dlatego też chrzest i msza mogą być przeżywane jako dwa wzniosłe momenty doświadczenia dziecięcego.

Już w okresie po I wojnie światowej wielka francuska pedagog, Hélčne Lubienska de Lenval (1895-1972), broniła przekonania o pożyteczności poglądów Montessori w edukacji religijnej, respektującej „okresy szczególnej wrażliwości (periodi sensitivi)” dojrzewania. Wydana nieco później książeczka, zatytułowana L'éducation du sens réligieux (1943), prezentowała w subtelnych obrazkach z życia dziecięcego związanych z przypowieściami i liturgią te same problemy, które odnajdujemy w nie tylko włoskim, ale międzynarodowym doświadczeniu Cavalletti. W latach 1953-1969 pięć tomów dzieł Lubienskiej zostało przetłumaczonych także na włoski. Należy wszak podkreślić wkład naszej Autorki, która poszerzyła horyzonty, sytuując doświadczenie włoskie w awangardzie światowej. Autorka wniosła także istotny wkład na polu metodologii, gdzie szczególne miejsce zajmuje jej koncepcja „teologii faktów”.

Przesłanie Cavalletti jest nade wszystko biblijne i kerygmatyczne, to znaczy sięga ponad uczone i teologiczne opracowania, odwołując się do źródeł Pisma Świętego, Słowa orędzia, które leży u podstaw wiary, nadziei i miłości. Dzieci zmuszają nas, by odrzucić wszelkie ozdobniki i zawiłości, a wrócić do tego, co istotne.

Mauro Laeng

III Uniwersytet Rzymski


opr. ab/ab



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: duchowość liturgia dziecko pedagogika rozwój
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W