Kain

Fragmenty książki "Między deszczem a rynną", poświęconej dylematom postaci biblijnych

Kain

Ks. Jacek Siepsiak SJ

MIĘDZY DESZCZEM A RYNNĄ

Dylematy postaci biblijnych

ISBN: 978-83-7505-655-6

wyd.: WAM 2010



Kain

Abel był pasterzem trzód, a Kain uprawiał rolę.
Rdz 4, 2

Kain zabił Abla. To zdanie na stałe wryło się w naszą świadomość, jest związane z naszą kulturą. Czujemy, że ta tragiczna historia to nasza historia, że wyrośliśmy z cywilizacji, która w pewnym sensie jest napędzana rywalizacją między braćmi.

Kain był rolnikiem, a Abel pasterzem. Kain był starszy, pierworodny, ale Abel bardziej spodobał się Bogu. Tak myślimy. Sądzimy, że Kain się rozzłościł, bo Bóg bardziej ukochał jego brata. Typowy problem w rodzinie. Rodzi się nowe dziecko. Rodzice troszczą się o niego bardziej niż o starsze. I to będące do tej pory oczkiem w głowie czuje się porzucone, mniej kochane, i chce zniszczyć to młodsze, które zajęło jego dotychczasowe miejsce przy mamie. I rzeczywiście: Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę; na Kaina zaś i na jego ofiarę nie chciał patrzeć (Rdz 4, 4-5). Czy to znaczy, że Bóg nie kochał Kaina? Myślę, że nie. W tej scenie Bóg cały czas rozmawia z Kainem, do Abla nie zwraca się ani razu. Po prostu Abel okazał się w czymś lepszy, odniósł jakiś sukces. A może będąc młodszy, potrzebował więcej zachęty, potrzebował pochwały, zauważenia. I Bóg mu to dał. Natomiast pozycja Kaina była tak mocna, że nie widać było potrzeby pozytywnego wzmocnienia. Tak też bywa w rodzinach: słabsze potrzebuje więcej troski. Równo to nie znaczy jednakowo. A jednak! Jakże straszne emocje wywołuje poczucie krzywdy, choćby nieuzasadnione. Co się dzieje w nas, gdy nagle zabraknie tych oznak miłości, które do tej pory były dla nas zarezerwowane? Mamy poczucie zdrady. I wtedy chcemy „zabić” rywala.

Osiadły rolnik

Wiemy, że Kain uprawiał rolę. To nie jest bez znaczenia. W pierwszych historiach biblijnych zwykle nomadzi, pasterze są postaciami pozytywnymi, natomiast ludzie z miast i osad uprawiający ziemię są bardziej podatni na grzech i korupcję, ich życie jest bardziej „upadłe”. Wystarczy wspomnieć choćby Sodomę.

To jest trochę dziwne, gdy zważy się, iż w raju ludzie uprawiali ogród i żywili się tylko roślinami. Dopiero po potopie mamy formalne przyzwolenie ze strony Stwórcy na jedzenie zwierząt. Z tego by wynika ło, że dla redaktorów biblijnych rolnictwo było bardziej pierwotne i bardziej zbliżone do ideału rajskiego. Kain jest starszym bratem, a więc tym bratem bardziej związanym z tradycją. To on włada ziemią, nie musi się nigdzie włóczyć, dba o interes rodzinny. Jest tutaj, jest punktem odniesienia. To on dba o bezpieczeństwo. Jemu się ufa. Podobnie bywało w wielu naszych rodzinach. W okresie uprzemysłowienia część rodzeństwa zostawała na ojcowiźnie, a inni (zazwyczaj młodsi) wyruszali w świat w poszukiwaniu pracy i nowych możliwości. (Przypomina się syn marnotrawny i jego starszy brat). Gdy bano się rozdrobnienia fortuny rodzinnej, dziedziczył ją najstarszy syn, a reszta rodzeństwa musiała sobie radzić inaczej: przez wstąpienie do stanu duchownego, bogate zamążpójście, karierę wojskową lub dworską albo po prostu wyruszając w świat i licząc na szczęśliwy los. Najczęściej ten starszy, rolnik lub pan na włościach, był ostoją tradycji rodzinnych. To do jego domu wracało się jak do swojego. To on wspierał rodzeństwo w klasztorze czy gdzie indziej. Do niego w razie trudności zwracano się o pomoc. I do jego domu wracano na starość. On opiekował się rodzicami i stawał się głową rodziny. Siłą rzeczy on był najbardziej tradycyjnie religijny. Jego zaścianek stawał się twierdzą wartości wyniesionych z dzieciństwa. Czy ten starszy miewał powody do zazdrości? Na swoich barkach wiele dźwigał, jego życie nie było łatwe. Co prawda posiadał ojcowiznę, ale w pewnym sensie spłacał rodzeństwo, pomagał im, a więc musiał się dzielić owocami swojej pracy. Ci młodsi robili różne kariery — bardziej lub mniej udane. Często żyli w wielkim świecie, o którym być może ukradkiem marzył. Może miał poczucie zacofania, tego, że życie wyznaczyło mu mniej kolorowy los.

Takie uczucia mogą rodzić trwały smutek. Może dlatego Bóg spytał Kaina: Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? (Rdz 4, 6). Może też dlatego w pewnym momencie starszy brat rolnik ma ochotę wykrzyczeć: Czyż jestem stróżem brata mego? (Rdz 4, 9). No tak, bo taką odpowiedzialność dźwiga. W razie kłopotów wszyscy zwracają się do niego. Ale na co dzień są zwykle daleko i nie ma jak wpływać na ich życie, odpowiadać za to, co robią. Żyją jak chcą, dlaczego więc ma się troszczyć o nich?

Grzech leży u wrót

Ale to jeszcze nie powód do zabicia. Czemu Kain zamordował? Był rolnikiem. Teraz rolnik to ktoś spoza miasta. Wtedy, w Biblii, to był właśnie osiadły człowiek, czyli nie mieszkał w namiocie, ale w osadzie — ówczesnym mieście. Nomada, ciągle wędrujący, był symbolem zaufania. Bo nie miał nic trwałego, w czym mógłby pokładać nadzieję. Zostawała mu wiara. Natomiast ci z miasta mieli mury obronne. Zamykali się na noc. Kisili się trochę we własnym sosie. Grzech łatwo się rozprzestrzeniał w takim zagęszczeniu. Nie można było się „przewietrzyć”, odejść, poszukać nowych dróg. Do tego dochodziły problemy z własnością. Do kogo należy dany skrawek ziemi? Nomada mógł zawsze przenieść się gdzie indziej. Rolnik musiał trzymać się ziemi pazurami. A wtedy łatwiej o zabicie rywala, o zabicie tego, kto mi ciągle depcze po piętach. Lecz przecież Abel był pasterzem. Nie pretendował do gruntów rolnych. Dlaczego więc Kain go zabił?

Tekst tego chyba wprost nie mówi. Ale karą dla Kaina jest to, że rola nie będzie mu już rodzić i w konsekwencji musi pójść na wygnanie. Nie może zostać na ojcowiźnie i niejako przejmie rolę młodszego rodzeństwa. Pójdzie w świat szukać szczęścia. Skoro nie ma młodszego brata, to uprawna ziemia nie może już spełniać swojej roli. Ojcowizna ma służyć wszystkim dzieciom, a nie tylko tym, które ją uprawiają. Kain zabił kogoś, kto na niego liczył, kto mu ufał (m.in. poszedł z nim na pole).

Być może mylę się, lecz sądzę, że mamy tu do czynienia z problemem udźwignięcia roli opiekuna. Kain jako starszy brat powinien się opiekować Ablem. Ale nie potrafi tego zrobić. Abel-nomada wymyka mu się. Do tego, sam Kain potrzebuje opieki Boga (Rodzica), a widzi, że Abel ma jej jakby więcej. Kain chce, by nim się opiekowano, więc likwiduje rywala do tej opieki i jednocześnie zrzuca z siebie obowiązek opieki nad młodszym. I tak się staje. Kain co prawda zostaje wygnany, ale Bóg obiecuje zemstę nad każdym, kto go zabije, czyli bierze go pod swoją opiekę.

Myślę, że obserwowany obecnie proces rozchodzenia się rodzeństw jest okazją do tego, by poszukać Kaina w sobie. Nie musimy zabijać. Wystarczy widywać się tylko okazyjnie i bez zobowiązań, by osiągnąć cele Kaina. Starszy brat z przypowieści Jezusowej po prostu nie chciał marnotrawnego u siebie w domu! Ale nie musimy być Kainami! Tylko czy mieszczuch z chłopem mogą sobie powiedzieć: wszystko, co moje, jest i twoje?

opr. aw/aw

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama