Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Anna Pilchowa

Spotkania w kwartale łacińskim

Trialogos w Tallinie

We wrześniu w Tallinie byliśmy świadkami jednego z tych zdarzeń, które zmieniają oblicze Europy, choć dzieją się na jej rubieżach. Mowa tu o Festiwalu Trialogos, który w stolicy Estonii zorganizowała Fundacja Hereditas. Założył ją z początkiem lat 90. Taivo Niitvaegi, znany w Polsce jako szef zespołu muzyki dawnej Linnamuusikud. Fundacja Hereditas (co znaczy "dziedzictwo") sprawuje opiekę nad kwartałem łacińskim tallińskiego starego miasta. Pierwotnie wznosił się tu ogromny, gotycki klasztor Dominikanów. Po zwycięstwie protestantyzmu w latach 20. XVI w. zaczął obracać się w ruinę, porastającą przez wieki kolejnymi warstwami mieszkalnych domów. Na każdym kroku widać roślinny wręcz mozół wrastania, wbudowywania się miasta w ten majestatyczny szkielet.

 

Dwustopniowa szkoła muzyczna ze znakomitym, znanym też w Polsce, chłopięcym Chórem św. Michała, śpiewającym chorał gregoriański i estońskie pieśni runiczne, z eksperymentalną klasą instrumentów dawnych; Muusikamaja ("Dom muzyki") - miejsce pracy i występów wielu artystów; podominikańskie lapidarium; świetny, kameralny teatr Lembita Petersona z własną szkołą aktorską; nader żywotny, pełen ludowej muzyki nocny klub; galerie i pracownie sztuki przesycone specyficznym klimatem; wreszcie zespół Linnamuusikud (Muzycy Miejscy), oto, w największym skrócie, rejestr osiągnięć Fundacji w dziele ochrony estońskiego dziedzictwa.

Obecność dominikanów w kwartale łacińskim nie ogranicza się jedynie do klimatu. Właśnie przez nich prowadzony jest jedyny w Tallinie kościół katolicki, mieszczący się w poklasztornym refektarzu, a proboszczem parafii został w tym roku, pracujący tam już od dłuższego czasu, o. Ludwik Grabarczyk OP. Od dawna też asystuje on działaniom Fundacji Hereditas i Taivo Niitvaegi (ich współpraca ma szansę zaowocować powstaniem estońskiej liturgii mszalnej, której brak jest poważnym hamulcem w duszpasterstwie wśród zeświecczonych Estończyków.)

Trialogos można rozumieć jako "rozmowę potrójną", a więc przede wszystkim przestrzeń spotkania na rozmaitych poziomach: sztuki, nauki i duchowości, pochodzących z Europy Wschodniej, Środkowej i Zachodniej. Z wykładami przybyli teologowie i ekumeniści z KUL-u (o. C. Napiórkowski, Jan. S. Gajek MIC, Eugeniusz Sakowicz), Torunia (Henryk Kieres), z Sorbony (F. Dondelinger), naukowcy i biznesmeni z Litwy, Szwecji, Rosji i Finlandii. Codzienne seminarium, mające na celu opisanie kondycji człowieka tworzącego, poprzedzało otwartą dyskusję, nieraz bardzo ciekawą, ukazującą, jak bardzo potrzebne są takie spotkania, zwłaszcza młodemu pokoleniu Estończyków.

Jest dialog na poziomie rozumu, ale jest też dialog serc. Trzeba się spotykać, by rozwijać oba te poziomy. Tworzymy tu - powiedział Taivo Niitvaegi - przestrzeń do wyrażania tego, co w sercu; maleńką wyspę w morzu konfliktów. Jeśli człowiek w pełni wypowiada się poprzez swoje dzieło, odnajdujemy w tym dziele jego duchowość. Dlatego muzycy nie powinni tylko rozmawiać o dialogu. Powinni ze sobą grać, oto, co tworzy prawdziwe porozumienie. Wspólny koncert Ensemble Gilles Binchois prowadzonego przez Dominique Vellarda i Linnamuusikud, w którym gregoriańskie antyfony, średniowieczne hymny i laudy oraz estońskie pieśni runiczne tworzyły medytacyjną jedność, stał się niezwykłym świadectwem takiego porozumienia.

Odmienną drogę ku niemu zaproponował polski zespół Bractwo Lutni. Na swoim koncercie, poświęconym głównie "Melodiom na Psałterz Polski" Mikołaja Gomółki, tekst psalmu LXXXIX wraz z nutami i tekstem estońskim rozdano publiczności. Psalm ten w przekładzie Jana Kochanowskiego liczy sobie 50 dwuwersowych zwrotek, a jego śpiewanie trwa ponad 20 minut. Zachętą dla obecnych była muzyka Gomółki i to zachętą skuteczną, bo nastąpiło spotkanie we wspólnym śpiewie.

Ten wątek festiwalu pokrewny jest doświadczeniom jarosławskich spotkań "Pieśni Naszych Korzeni" oraz goszczonego niedawno w Krakowie projektu Septuaginta. Odnalezienie duchowych więzi poprzez muzykę zaczyna być coraz powszechniej stawiane ponad czysto estetyczne czy muzykologiczne jej uporządkowanie. W ten sposób muzyka - zwłaszcza muzyka dawna - wraca na swoje zapoznane miejsce: jest znów przestrzenią poznania duchowych struktur świata. Może to mieć poważny wpływ na współczesną liturgię Kościoła, która chętnie - widać to, wyraźnie i z całą dotkliwością, w naszych świątyniach - muzykę traktuje jako trzeciorzędny ornament. Doświadczenie Cerkwi prawosławnej - w Tallinie prezentowane zarówno przez Andrieja Kotowa, kierownika świetnego, moskiewskiego zespołu Sirin - jest w tym względzie całkowicie odmienne (choć, jak wiadomo, nie zawsze kultywowane). Kładzie ono ogromny nacisk na natchnienie Ducha Bożego, jako siły warunkującej powstanie muzyki liturgicznej, która na podobieństwo ikony, stanowić ma nie opis czy przybliżenie, ale ontologiczną jedność ze swoim Źródłem.

W tym kontekście widać, jak śmiałym posunięciem była realizacja przez Anatolija Wasiliewa w moskiewskim teatrze "Szkoła Sztuki Dramatycznej" dzieła Władimira Martynowa, który napisał niezwykłą muzykę do biblijnej księgi Lamentacji Jeremiasza. Mocno osadzona w tradycji najwcześniejszej rosyjskiej polifonii, a zarazem wykorzystująca w pełni ogromne doświadczenie Kotowa i Sirinu w dziele odnajdywania zagubionych nici, łączących rosyjski śpiew ludowy i liturgiczny. Przedstawienie, którego jedynymi wykonawcami są śpiewacy, zbudowane jest na dynamicznym obrazie kolejnych liter hebrajskiego alfabetu, którymi oznaczone są wersy Lamentacji, ukazywanych przez ruch postaci. Ten prosty zabieg otworzył przestrzeń symboliczną, niezbędną, by w całości przenieść na scenę tekst tej księgi Starego Testamentu i uniknąć przy tym banalnych aktualizacji. Upadek świętego miasta i nadzieja odkupienia jest od pokoleń upadkiem i nadzieją każdego z nas - takie przesłanie rosyjskich artystów, odczytane w stolicy wolnej Estonii, wydaje się być znakiem ogromnie ważnym.

Ostatnim wydarzeniem festiwalu Trialogos był wspólny koncert estońskich zespołów: Linnamuusikud i Via Sonora oraz Sirinu i Bractwa Lutni. Właściwie nie był to koncert, ale rozmowa, prowadzona zrozumiałym dla wszystkich językiem muzycznych tradycji, zakończona wspólną pieśnią starocerkiewną "Pochwału pryniesu sładkomu Isusu".

Każdego dnia festiwalu odprawiana była Msza św. w kościele św. Piotra i Pawła, po niej nieszpory gregoriańskie, śpiewane pospołu przez gości i uczestników Trialogosu. Ostatniego dnia nastąpiła nieoczekiwana zmiana miejsca. Wszyscy zdążyli się już przyzwyczaić, że wysprzątana i wyposażona przed festiwalem w amfiteatralne ławki stara stolarnia, w której odbywała się część imprez, określana jest w programie jako "kościół św. Katarzyny". Dziwnie wielkie pomieszczenie, przykryte prowizorycznym dachem, o ścianach z czarnego, jakby osmolonego kamienia, przypominało jednak raczej stodołę, zaadaptowaną dla potrzeb teatru. I właśnie tu, w jedynym niezabudowanym fragmencie dawnej świątyni dominikanie, o. Grabarczyk z Tallina i o. Zarauskas z Wilna, odprawili Mszę św. i zaśpiewali łacińskie nieszpory pierwszy raz po 470 latach.



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: duchowość sztuka Cerkiew prawosławna KUL nauka Tallin Fundacja Hereditas pieśni runiczne Estonia o. C. Napiórkowski Jan. S. Gajek MIC Eugeniusz Sakowicz Henryk Kieres F. Dondelinger Pieśni Naszych Korzeni Septuaginta
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W