Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Luigi Accattoli

DYSKRETNY PRZYJACIEL

Zachowuję w pamięci dwa ważne wspomnienia o Jerzym Turowiczu: rozmowę w Rzymie zaraz po wyborze Jana Pawła II i spotkanie w Gdańsku, gdzie razem słuchaliśmy homilii Papieża w pamiętnym dniu 12 czerwca 1987 roku. Były to dwa momenty, w których Jerzy był szczęśliwy z powodu tego, co się stało i tego, co usłyszał. Właśnie jego radość sprawiła, że te momenty tak głęboko się wryły w moją pamięć.

Po wyborze Papieża Turowicz, który właśnie przyjechał do Rzymu, spotkał się z grupą włoskich dziennikarzy. Wiedziałem, kim jest, ale widziałem go wtedy po raz pierwszy. Mówił nam, że nowego Papieża zna od trzydziestu lat, jednak tak wtedy, jak i potem, był bardzo wstrzemięźliwy w ujawnianiu jakichkolwiek poufnych informacji. Nie ukrywał łączącej go z Papieżem przyjaźni, ale też przyjaźni tej nie eksponował. Zwykł z naciskiem powtarzać: "Ojciec Święty ma bardzo wielu przyjaciół na całym świecie, zwłaszcza w Polsce, nie mówiąc o Krakowie. Ja jestem jednym z nich, ale jest nas bardzo wielu".

Zawsze był gotów mówić, kim jest ten przyjaciel, który został papieżem. Każde słowo było niejako pełną miłości obroną przed uprzedzeniami, czy - jak to określał "mitami" - pokutującymi w zachodniej prasie. Pamiętam, jak mówił o maryjności nowego Papieża, którą niektórzy z nas uznali za przesadną i nadmiernie polską. Mówił: "Niektórzy nasi biskupi nie są dobrymi teologami i zawsze mówią o Matce Boskiej. Myślicie, że podobnie Papież. Ale nowy papież jest dobrym teologiem i mówi o Matce Bożej idąc za duchem »Lumen Gentium«".

W czerwcu 1987 zanosiło się na to, że trzecia pielgrzymka Papieża do Polski będzie przez międzynarodową prasę interpretowana niewłaściwie: były to, po podróży w roku 1983, drugie odwiedziny ojczyzny po stanie wojennym, a wśród nas dominowała tendencja do interpretowania ich jako oznaki wymuszonej powściągliwości Papieża, rozumianej jako kapitulacja. Turowicz przybył do Rzymu w przeddzień podróży i odbył konferencję prasową z dziennikarzami. Z całą stanowczością utrzymywał, że Papież kapitulować nie zamierza. Spotkałem potem Jerzego na ulicach Gdańska, po przepięknej homilii Papieża na Zaspie, wygłoszonej do zgromadzonej tam milionowej rzeszy. Powiedział wtedy: "Nic już nie będzie tak jak dawniej". Jan Paweł II - po latach bolesnego umiarkowania - znów stwierdził, że robotnicy mają prawo do samorządu, i że to prawo zakłada istnienie niezależnych i autonomicznych związków zawodowych. "Potrzebowaliśmy tych słów, żeby nie zapanował klimat klęski, i w końcu te słowa zostały wypowiedziane". I dodał: "a co, nie miałem racji, kiedy mówiłem do was w Rzymie?". Potem zwierzył mi się, prosząc, bym tego nie dalej nie rozpowiadał: "To Papież mnie wezwał, chcąc, żebym o jego nastawieniu powiedział dziennikarzom".


Luigi Accattoli

(Dziennikarz, watykanista, publicysta "Corriere della sera", autor książek o pontyfikacie Jana Pawła II)



---
Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: śmierć praca Tygodnik Powszechny wspomnienie robotnicy samorząd Jerzy Turowicz gazeta redakcja epitafium Luigi Accattoli
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W