Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl

Stanisława Grabska

GOŁĄB I JASTRZĄB

Czarne włosy i krzaczaste brwi nad błyszczącymi, przenikliwie patrzącymi oczami - wygląd przypominający jastrzębia, ormiańskiego watażkę, a serce gołębia, połączenie mądrości z odwagą, romantyzmu z trzeźwym patrzeniem na rzeczywistość. Tak go odbierałam, gdy przewodniczył licznym walnym zebraniom sprawozdawczo-wyborczym warszawskiego KIK-u, którego też był jednym z założycieli.

Na formację kolejnych pokoleń klubowych miał wpływ nie tylko redagowany przez niego "Tygodnik", ale także on osobiście przez liczne swoje wykłady. Uczył nas wszystkich chrześcijaństwa rozumnego, myślącego, intelektualnie pogłębionego, a także poczucia społecznej odpowiedzialności za kraj, za Kościół. Uczył chrześcijaństwa otwartego na inaczej myślących, dialogowego, ekumenicznego. Mówił o tym, jak niechrześcijańskim i sprzecznym z Ewangelią jest wszelki szowinizm, totalitaryzm, antysemityzm, uczył dróg pokoju i porozumienia. A zarazem był odważny, tak w proponowaniu tego, co niezbędne dla reform w Kościele, jak i w przeciwstawianiu się politycznym naciskom władz. Gdy zaczęto także mnie zapraszać na zebrania omawiające problemy polityczne, przekonałam się o tej jego odwadze. Cechowała go jednocześnie mądrość. Bywa bowiem, że odwaga nie idzie w parze z mądrością, a rozsądek z odwagą. Dawał nam przykład odpowiedzialności za słowa i za czyny.

Towarzyszył nam i dodawał odwagi swoim spokojem. Przypomnę tu jego publiczne wystąpienie w obronie listu biskupów polskich do niemieckich.Także inna scena stoi mi przed oczami: siwy już wówczas Jerzy Turowicz odpowiada spokojnie na niewybredny i zaskakujący nas atak Wałęsy na zebraniu Komitetu Obywatelskiego. Podziwiałam jego spokój i opanowanie. To inni potem krzyczeli na Wałęsę za ten atak. Jerzy Turowicz tylko mu spokojnie wyjaśniał, tak jak się wyjaśnia nieporozumienie, nie dając poznać, ile go to musiało kosztować. W tej odpowiedzi ukazała się cała jego ludzka wielkość, człowieka zatroskanego o kraj - nie o siebie.

Ale przede wszystkim postać Turowicza łączy się z Soborem Watykańskim II. On ten Sobór - jego treści duchowe - nosił w sobie dużo wcześniej. Cieszył się ich dojrzewaniem w Kościele razem z nami, nieraz je wykładał i tłumaczył.

Z biegiem lat coraz bardziej przypominał gołębia, bo posiwiał, ale wciąż miał to bystre choć zawsze życzliwe spojrzenie i wciąż tę odważną dobroć. Ufam, że jest teraz bardzo szczęśliwy w Domu Ojca - i że o nas wszystkich pamięta w świętych obcowaniu. Ale ufam też, że ziarna przez niego zasiane będą wzrastały wciąż i w Klubach Inteligencji Katolickiej, i w redakcji "Tygodnika Powszechnego", czego i nam, i "Tygodnikowi" serdecznie życzę.

Stanisława Grabska



---
Copyright © by Tygodnik Powszechny

 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: śmierć kultura praca ekumenizm Tygodnik Powszechny wspomnienie Jerzy Turowicz gazeta Sobór Watykański II redakcja epitafium Stanisława Grabska Klub Inteligencji Katolickiej