Oaza w Rzymie (1979) - spotkanie z Janem Pawłem

Pierwsze spotkanie oazowiczów - przyjeżdżających z PRL do Rzymu do swego Zwiastuna z gór, Jana Pawła II

Oaza w Rzymie (1979)  - spotkanie z Janem Pawłem

Joanna M. Jurkiewicz

Oaza w Rzymie (1979) — Zwiastunowi z Gór — spotkanie z Janem Pawłem II


Zwiastunowi z Gór. 1. Oaza w Rzymie — moje wspomnienia

Liczba stron: 258
Oprawa: miękka
Format: 15,5 x 21,5 cm
Wydanie: I, Kraków 2013
ISBN: 978-83-7354-460-4
Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec


Spotkanie Jana Pawła II z oazowiczami

[...] Po kilku minutach pielgrzymi uciszyli się, Jan Paweł II rozpoczął modlitwę Anioł Pański po łacinie. Następnie odczytywanie napisów w różnych językach na kolejnych transparentach, powitanie grup narodowych. I często zerkał na nas, na nasz napis i uśmiechał się.

Audiencje w Castel Gandolfo mają bardzo kameralny charakter. Dziedziniec Pałacu jest stosunkowo nieduży, zamknięty z czterech stron murami i od góry płótnem, balkon wydaje się bardzo bliski, widać jest nie tylko gesty, ale spojrzenie i uśmiech, głos nie ucieka w dal, jest świetnie słyszalny.

Polaków Ojciec Święty zostawił sobie na koniec, prawdopodobnie wiedząc, że to powitanie tak szybko się nie skończy.

Wreszcie powiedział oczekiwane przez nas słowa:

—FΩ∑-ZΩH (foz—dzoe), Światło-Życie!

A my, z całej głębi serc, wszystkimi siłami huknęliśmy:

„Zwiastunom z gór, stopom ich cześć...”

Jan Paweł patrzył roześmiany, wzruszony, nucił melodię, a potem powiedział:

— No, wreszcie przyjechaliście! Bo ksiądz Stanisław już od miesiąca mówił — już jadą Oazy, już... No, jesteście!

Cieszę się, że jesteście wreszcie w Castel Gandolfo i że dzisiaj rozpoczynacie Oazę w Rzymie! Powiem nawet: bardzo długo tutaj na was czekaliśmy!

Bogu dzięki, żeście dojechali i że pod niebem włoskim i przy włoskim słońcu oraz bez deszczu, rozpoczynacie swoją dwutygodniową Oazę w Rzymie.

Myślę, że podczas tych dwóch tygodni, będziemy mogli jeszcze się spotkać, do czego was bardzo zapraszam!

Nie umiem opisać tego, co naprawdę czułam, chciało się płakać i śmiać w głos, i śpiewać, i wołać najgłośniej, jak to możliwe o swojej wierności, miłości, gotowości zrobienia wszystkiego, cokolwiek powie ten Zwiastun Dobrej Nowiny. To było szczęście, którego nie potrafię wyrazić. Trzeba było wtedy tam być i żyć tą chwilą. Otrzymałam wielki dar, a jeszcze nie wiedziałam, że czeka na mnie kilka takich podarunków, które miałam dostać w następnych dniach.

Na zakończenie tej Audiencji zaśpiewaliśmy, razem z Ojcem Świętym trzy pieśni: „Czarna Madonna”, „Matka, która wszystko rozumie” i „Barkę”.

I już trzeba było się pożegnać i pozwolić przejść Janowi Pawłowi na balkon z zewnętrznej strony Zamku. Tam też czekały tłumy ludzi, na placu i w uliczkach miasteczka Gandolfo stali ci, którzy nie mieli możliwości wejścia na dziedziniec.

A my staliśmy, teraz już wyciszeni, z twarzami mokrymi od łez radości, przeżywający bez słów to spotkanie, które każdy zamknął w swoim sercu.

W pewnej chwili, zupełnie niespodziewanie, Ojciec Święty wrócił na balkon z naszej strony i zawołał:

— Zaśpiewajcie jeszcze coś!

A my na to:

 „Czy wy wiecie, że my mamy Papieża,

Papieża, w którym mieszka Święty Duch!

Pełni mocy, wdzięczności i chwały,

Papieża, w którym mieszka Święty Duch!

Czy wy wiecie, że to Karol Wojtyła,

Wojtyła, w którym mieszka Święty Duch!”

Jan Paweł II ponownie pożegnał się z pielgrzymami:

— Sia lodato Gesù Cristo! — i z nami — Pochwalony Jezus Chrystus!

A my pełną piersią:

— Na wieki wieków, amen!

Opuszczając dziedziniec śpiewaliśmy „Barkę” i „Wiele jest serc, które czekają na Ewangelię”.


Joanna M. Jurkiewicz, Zwiastunowi z Gór. 1. Oaza w Rzymie — moje wspomnienia, Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama