Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


Michel Esparza

Miłość i szacunek do samego siebie


ISBN: 978-83-7502-333-6
wyd.: Wydawnictwo PROMIC 2012

Wybrane fragmenty
Wprowadzenie
Pycha i związane z nią problemy
W poszukiwaniu godności
   samoocena i pokora
   odwieczny problem
   pycha rodzi rywalizację i powoduje zaślepienie
   dojrzewa się przez całe życie
   trzy okresy w życiu


część pierwsza

Pycha i związane z nią problemy

rozdział 1

W poszukiwaniu godności

samoocena i pokora

w pierwszej części książki zostaną naświetlone podstawowe problemy związane z niezdrową relacją do samego siebie. Współcześnie rozprawianie o tym jest wręcz w modzie, i to z wielu powodów, jednocześnie jednak nie chodzi tu w żadnym razie o jakąś kwestię współczesną. Istnieją wszak nawet starożytne teksty, które podejmują kwestie pychy i miłości samego siebie — wprawdzie opisują je nieco inaczej i z innej perspektywy niż teksty współczesne, ale w gruncie rzeczy wciąż niezmiennie chodzi o to samo. Nowy wymiar temu istotnemu zagadnieniu — jak ważne jest życie w zgodzie z samym sobą — nadał dopiero rozwój nauk psychologicznych. Z tego powodu został nawet ukuty nowy termin «samoocena», w którym usiłuje się pomieścić w możliwie najszerszym ujęciu to wszystko, co wyraża pozytywną postawę wobec samego siebie. Pojęcie to, jeszcze do niedawna praktycznie zupełnie nieznane, rozpowszechniło się w ostatnich dziesięcioleciach i zdążyło już wejść do powszechnego użycia. Wydaje się wręcz, jakby unosiło się nad nim nadzwyczajne i cyklicznie powtarzające się halo. Wystarczy wejść do jakiejkolwiek księgarni, żeby zauważyć wysokie stosy książek autorów rozpisujących się na ten temat — radzących, jak sobie pomóc w różnych trudnych sytuacjach, jak przekraczać samego siebie, a przede wszystkim podkreślających decydujące znaczenie odnalezienia własnej tożsamości, jej akceptacji i rozwoju. Ideą przewodnią wielu z nich jest próba uwydatnienia roli, jaką odgrywa poczucie osobistej wartości w zrównoważonym rozwoju osobowości.

Nie przeczę, że wzmacnianie poczucia własnej wartości samo w sobie jest czymś pozytywnym, pod warunkiem jednakże, że nie robi się tego w sposób byle jaki i za wszelką cenę. Przekonanie to potwierdza wątpliwa skuteczność metod promowanych przez wiele z tych książek. Pewien mój przyjaciel, niezwykle zafascynowany tego typu technikami autopomocy, pewnego razu zaprosił mnie do domu i pokazał mi bardzo skomplikowane — i drogie — urządzenie stereofoniczne, mogące wysyłać podczas snu ledwie słyszalne, subtelne przekazy (ang. subliminal messages). Przespałem się więc ze słuchawkami na uszach, słuchając serii nagrań z sugestywnymi hasłami, takimi jak: „Jesteś wspaniały; jesteś ważny; jesteś wyjątkowy; jesteś genialny, nawet jeśli inni tego nie widzą”. W rzeczywistości te ulotne senne majaki raczej nie przynoszą pożądanego efektu, jednakże nie w tym tkwi istota problemu. Niektóre metody autopomocy, propagowane w tego rodzaju podręcznikach, po prostu zmierzają w błędnym kierunku i jeśli zostaną wykorzystane w ramach formacji, mogą wyrządzić wiele szkody. Chociażby w przypadku wychowawców, opanowanych przesadnym lękiem przed poczuciem winy, którzy swoich podopiecznych próbują przekonywać, że nie mają żadnych defektów, a przy tym usiłują narzucić im konkretną ocenę ich samych, nawet kosztem prawdy. Należy zapobiegać powstawaniu kompleksów niższości i walczyć z nimi, ale nigdy ze szkodą dla prawdy o rzeczywistości; nie można kazać wierzyć dzieciom czy młodym ludziom, że są lepsi, niż są w istocie. Prawda bowiem, wcześniej czy później, zawsze dojdzie do głosu, a kłamstwo nieuchronnie wywoła frustrację.

W Stanach Zjednoczonych od kilku dziesięcioleci usiłuje się w młodych ludziach rozwijać poczucie własnej wartości, posługując się uproszczoną psychologią, której naczelną zasadą jest: „Przede wszystkim masz się poczuć dobrze z samym sobą. Cokolwiek robisz, nigdy nie zapominaj, że jesteś kimś niezwykłym”. Jednakże saldo tych działań może okazać się fatalne, co sugerują wyniki badań przeprowadzonych w 1989 roku, w których porównywano zdolności matematyczne uczniów z ośmiu krajów. Uczniowie z Ameryki Północnej uzyskali najgorsze wyniki, a z Korei najlepsze. Następnie poddano badaniu samoocenę tychże uczniów, zadając im pytanie, co myślą o swoich zdolnościach matematycznych. Wynik tych odpowiedzi wręcz odwrócił obraz obiektywnej rzeczywistości: uczniowie z Ameryki Północnej uznali się za najlepszych, a Koreańczycy za najgorszych.[5]

Nie znaczy to oczywiście, że nie należy mówić o poczuciu własnej wartości, jednak trzeba to czynić w taki sposób, jaki pomaga przyjąć całą prawdę o samym sobie — zarówno w jej pozytywnym, jak i negatywnym wymiarze — i pozwala uniknąć popadania czy to w kompleksy wyższości, czy to w kompleksy niższości. Te dwie skrajności — jedna poprzez nadmiar, druga poprzez brak — na różne sposoby odzwierciedlają pychę raniącą i prowadzącą do frustracji. Z punktu widzenia pedagogiki oszukiwanie samych siebie jest tak samo szkodliwe, gdy nie przyznajemy się do własnych braków i gdy popadamy w skłonność do ich wyolbrzymiania. Nie chodzi o to, by:

...myśleć, że „wszystko, co robię, jest dobre, bo ja to robię”, lecz raczej o to, by nie traktować siebie zbyt surowo. Jesteśmy, jacy jesteśmy, i w końcu my sami powinniśmy być dla siebie najlepszymi przyjaciółmi. Nie przymykajmy oczu na to wszystko, co można i pewnie należałoby w nas poprawić, ale też nie zmuszajmy się do tej poprawy, karząc się czy deprecjonując. [...] Uznajmy to dobro, które jest w nas, bez niepotrzebnego zgiełku duchowego i bez nieuzasadnionego entuzjazmu, a jeśli mamy jakiś powód do dumy, bądźmy po prostu dumni, i już![6]

Pokora i poczucie własnej wartości są głęboko ze sobą powiązane, chociaż to na pozór zupełnie różne pojęcia. Podczas gdy pokora jest cnotą moralną, poczucie własnej wartości odnosi się do sfery psychologii. Pokora odwołuje się do pozytywnych uczuć wobec samego siebie, jednakże jest czymś więcej niż stanem ducha: zakłada głęboką akceptację wewnętrznej prawdy o tym, co w nas jest dobre i złe. Idzie też jeszcze dalej, jak to zobaczymy, tworząc podstawy do głębokiego uświadomienia sobie własnej godności.

W gruncie rzeczy to, że nie umiemy przyznawać się do własnych wad, nie potrafimy wybaczać sobie swoich niedoskonałości i pozbywać się swoich braków, stanowi jeden z naszych fundamentalnych problemów. Najlepiej oczywiście byłoby je uznać i spokojnie szukać środków zaradczych. Taka postawa, gdy jest autentyczna i realistyczna, stanowi istotę cnoty pokory. Przeciwieństwem pokory jest natomiast pycha albo duma. Termin «pycha» ma zawsze negatywne konotacje, podczas gdy «duma» nie zawsze ma odcień pejoratywny. Na przykład w znaczeniu pozytywnym mogę być dumny z mojego kraju albo z własnej rodziny; natomiast niezdrowa duma dowodzi, że mam zaburzoną relację z samym sobą, a to w konsekwencji prowadzi do lekceważenia tych, którzy nie podzielają moich upodobań. W niektórych językach istnieją nawet osobne terminy na podkreślenie wyłącznie pozytywnego znaczenia dumy[7]. W dalszym ciągu rozważań będę od tego miejsca używał hiszpańskiego słowa orgullo (pycha, duma) w znaczeniu wyłącznie negatywnym. Posłuży mi ono dla określenia w sposób bardziej ogólny tego, co się odnosi do złej postawy wobec samego siebie. Termin soberbia (pycha, duma) ma natomiast zbyt wąski zakres znaczeniowy, wskazując bardziej na postawę wywyższania się, zarozumiałości.[8]

Te niuanse znaczeniowe są dość istotne, a wszelkie uogólniania niebezpieczne. Podobne uściślenia musimy poczynić także w przypadku cnoty pokory w odniesieniu do zaproponowanego pojęcia «samooceny». Jak zobaczymy w dalszym ciągu naszych rozważań, pokora uczy nas rozwijania zdrowej relacji z samym sobą i przyjmowania ze spokojem całej rzeczywistości naszych wad. Pycha zaś, przeciwnie, oddala od prawdy, nie pozwalając nam przyznawać się do własnych ograniczeń.

Nie uznajemy naszych wad zasadniczo na dwa sposoby. Może to dokonywać się przez zwykłe zaprzeczenie, co polega po prostu na tym, że wmawiamy sobie, iż nie mamy określonych wad. Jest to klasyczna postać pychy, która karmi w nas naiwny optymizm, zawsze skazany na ostre zderzenie z rzeczywistością. Albo też przyjmujemy postawę wygórowanych oczekiwań wobec samych siebie, która z kolei prowadzi do chorobliwego wyolbrzymiania własnych słabości. Tu również chodzi o pychę, tyle że w przewrotnej, bardziej zakamuflowanej postaci, która może doprowadzić do skrajnego pesymizmu, podsycając szkodliwe dla zdrowia psychicznego użalanie się nad samym sobą. Pysznym jest nie tylko ten, kto nadmiernie podkreśla własne zalety, lecz też ten, kto przesadnie wyolbrzymia własne wady. Człowiek pokorny zawsze kieruje się prawdą. Wie, że fałszywa skromność jest tak samo odległa od pokory, jak klasyczna pycha. Człowiek pokorny zatem unika zarówno wywyższania się, jak i pomniejszania swoich osiągnięć. Rozumie bowiem, że nie powinno się traktować samego siebie zbyt poważnie — bez należytego dystansu — ale też rozumie, że nie należy nie doceniać własnych zalet i rzeczywistych dokonań.

Wszystkie te niuanse mają istotne przełożenie pedagogiczne. Duchowy wychowawca, starając się zapobiec pysze w jej klasycznej postaci, powinien jednocześnie wystrzegać się, by nie uprawiać pochwały pychy przewrotnie zakamuflowanej pod pozorami pokory. Jeśli niewłaściwie oceni sytuację, ryzykuje, że za wszelką cenę będzie wpajał podopiecznym negatywny obraz ich samych. W ten sposób popadnie w przeciwny błąd, który uwidoczniliśmy przy okazji rozważań na temat wychowywania w poczuciu własnej wartości i szacunku do samego siebie. Z jednej strony poczucie własnej wartości podsuwa nam pozytywny obraz nas samych, lecz przy tym może nas oddalać od prawdy. Z drugiej strony pokora, która zbliża nas do prawdy, może w nas jednak utrwalać niezdrowy obraz samych siebie. Dlatego jeśli zbyt powierzchownie spojrzymy na ten problem, zajmujące nas pojęcia, takie jak szacunek do samego siebie i pokora, mogą zostać źle zrozumiane i wydać się pojęciami wzajemnie się wykluczającymi. Tym, którzy pokorę pojmują niewłaściwe, postawa szacunku do samego siebie będzie się nieuchronnie kojarzyła z postawą pychy. Natomiast ci, którzy nie do końca rozumieją, czym tak naprawdę jest ów szacunek do siebie samego, będą sądzili, że pokora zagraża normalności i zdrowemu myśleniu.

Jeśli jednak pogłębimy nasze rozważania, szybko dostrzeżemy, że autentyczna pokora to najlepsze lekarstwo na wszelkie kompleksy niższości, a szacunek do siebie niekoniecznie prowadzi do tuszowania jakiejś odmiany egoizmu. Do dziś pamiętam zmieszanie na twarzy jednego z moich przyjaciół, kiedy nieoczekiwanie powiedziałem mu, że jego problemy z pokorą biorą się stąd, że nie kocha samego siebie. Poprosił, abym mu to wyjaśnił, ponieważ było oczywiste, że nie potrafi znaleźć związku pomiędzy tymi dwoma pojęciami. Musiałem mu uzmysłowić, że pokora polega przede wszystkim na zapomnieniu o samym sobie, a on z powodu własnych niedoskonałości, które sprawiały, że czuł się niedowartościowany, wręcz nie przestawał się sobą zajmować.

Ostatecznie szacunek do samego siebie, który wypływa z poczucia własnej wartości, oraz pokora wzajemnie się korygują. Pokora pozwala pamiętać, że szacunek do siebie zawsze musi opierać się na prawdzie. Z kolei szacunek, którym powinniśmy darzyć samych siebie, powstrzymuje nas przed tworzeniem negatywnego obrazu nas samych, jaki mógłby powstać wskutek wykształcenia w sobie źle pojętej pokory. Pokora musi być dopełniona autentycznym poczuciem godności, bowiem godność nie pozwala popaść w pychę. Z tego też względu dla większej klarowności naszych rozważań w dalszej ich części będę używał określenia: «pokorna samoocena». Właściwa postawa wobec samego siebie, która pomaga z pokorą uznać prawdę o własnej niedoskonałości, zawsze idzie w parze z głębokim poczuciem osobistej godności.

dalej >>

[5]     Zob. Paul C. Vitz, The Problem with Self-Esteem, cyt. za: [online] http://catholiceducation.org/articles/education/ed0001.html.

[6]     Paloma Gómez, La alegría, Ediciones Martínez Roca, Barcelona 2000, ss. 12 i 13.

[7]     Np.: fierté — po francusku; fierezza — po włosku.

opr. ab/ab



 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: pokora godność szacunek dojrzewanie pycha samoocena przemiana wewnętrzna niedoskonałości dojrzałość nadprzyrodzona