Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Piotr Magosz

WOLNOŚĆ DLA PRZYMUSZONYCH

Debata "Tygodnika": szkolne rekolekcje

Artykułem Piotra Magosza - katechety-praktyka, uczącego religii w szkole średniej w dużym mieście - inaugurujemy dyskusję o szkolnych rekolekcjach. Za tydzień głos zabierze ks. Tadeusz Panuś, dyrektor Wydziału Katechetycznego krakowskiej Kurii. Proboszczów, katechetów, nauczycieli, rodziców i uczniów zachęcamy do udziału w debacie

Równocześnie z powrotem katechezy do szkół wszedł w życie przepis Ministerstwa Edukacji, zezwalający na zwalnianie uczniów z zajęć szkolnych podczas organizowanych dla nich rekolekcji. Wydawałoby się, że stworzył on wspaniałą szansę, by młodzież choć raz w roku miała okazję wyrwać się ze "szkolnego młyna", pomedytować, naładować się duchowo... W praktyce jednak sytuacja nie wygląda różowo. Organizatorzy rekolekcji, szczególnie tych dla młodzieży szkół średnich, znaleźli się

między młotem a kowadłem.

Bo skoro zwalniamy młodzież z obowiązkowej przecież szkoły, to powinniśmy zobowiązać ją do obecności na rekolekcjach (chodzi oczywiście o uczęszczających na katechezę). Szkoła - to chyba logiczne - nie chce zgodzić się na masowe rekolekcje "dla chętnych", bo co ma począć z resztą uczniów? Prowadzić lekcje w "okrojonych klasach" czy zrobić trzy dni luzu, dodatkowe ferie dla niewierzących, niepraktykujących i niechętnych Kościołowi? Niech nikomu nie wydaje się, iż tacy nie są "zapisani na religię". A skoro rekolekcje są obowiązkowe dla młodzieży uczęszczającej na katechizację, to jak sprawdzić obecność: przed kościołem, w kościele, po wyjściu z kościoła, czy w ogóle nie sprawdzać? Może po prostu wierzyć, że młodzież przyjdzie? Każda odpowiedź na powyższe pytania rodzi dalsze problemy.

W większych miastach, a w takim mieście uczę religii, wygląda to tak:

Jeśli księża lub nauczyciele wymyślili jakąś formę sprawdzania obecności, to kościoły podczas rekolekcji są pełne rozgadanej młodzieży, której nie podoba się "przymus" chodzenia. Serdecznie współczuję rekolekcjonistom, którzy podejmują się niemal syzyfowej pracy- mówienia o wolności chrześcijańskiej do ludzi, którzy czują się przymuszeni.

Jeśli natomiast organizatorzy ogłosili rekolekcje tylko dla chętnych, to przy dosyć pustawych ławkach mają wspaniałe spotkania z elitą. Elita jednak przyszłaby nawet wtedy, gdyby nie zwolniono jej z lekcji, a rekolekcje robiono po południu czy wieczorem w kościele parafialnym. W tym przypadku należy wnikliwie przemyśleć problem - czy to sprawiedliwe, że pozostała część katechizowanej młodzieży, zwolnionej przecież z zajęć, ma trzy dni do własnej dyspozycji? Cieszą się z tego oczywiście właściciele kin, McDonald’sów, piwiarni i innych dochodowych miejsc, bo przecież watahy wałęsającej się w tym czasie młodzieży zostawią u nich sporo kieszonkowego. Zapytajmy jednak o logikę tej sytuacji: "mamy wolne, bo nasi koledzy są na rekolekcjach". Absurd, prawda?

Ktoś mi z pewnością zarzuci, iż przejaskrawiam problem, ktoś powie: "u nas nie jest tak źle - nasza młodzież chętnie uczestniczy w rekolekcjach, nawet jeśli nie sprawdzamy obecności". Dobrze, drodzy Proboszczowie, Katecheci, Rekolekcjoniści, ale odpowiedzcie szczerze: ile czasu każdego dnia uczniowie spędzają na rekolekcjach? Kto z młodzieży, mając szansę urwać się z "matmy" czy "fizy" (w sumie ok. dwudziestu lekcji w ciągu trzech dni) nie wybierze półtoragodzinnej "nasiadówki" w kościele? Mamy ich na rekolekcjach w dużej mierze dlatego, że to dla nich czysty zysk: "spać dłużej, wcześniej być w domu i żadnych zadań domowych".

Nie przeczę, że i w tych warunkach wielu spośród uczestników rekolekcji może coś pozytywnego z nich wyciągnąć. Zapytajmy jednak tych młodych ludzi:

Czy to są rekolekcje ich marzeń?

Czy takich właśnie rekolekcji chcą i potrzebują? Zadałem podobne pytanie katechizowanej przeze mnie młodzieży. Uznałem, że w pełni szczerą wypowiedź mogę uzyskać tylko od najstarszych - maturzystów, którzy po pierwsze: mają już za sobą 4-5 serii rekolekcji szkolnych, po drugie: nie mają nic do stracenia - wolnych dni i tak już nie odwołają, najwyżej następnym rocznikom. Przez dwa lata z rzędu moi maturzyści pisali więc pracę na temat: "Rekolekcje moich marzeń". Wprowadzając ich w problem nie sugerowałem krytycznego odnoszenia się do rekolekcji szkolnych, lecz mówiłem "pisz o takich rekolekcjach, które przeżyłeś lub które chciałbyś przeżyć, które pomogły Ci lub mogłyby Ci pomóc w uporządkowaniu życia duchowego". Prawie jedna trzecia młodzieży pisze, że wyraźnie przeszkadza jej obowiązkowość rekolekcji, a jedna szósta wręcz twierdzi, że w przeżyciu rekolekcji przeszkadzają ci, którzy przyszli tylko "odbębnić obecność". Co dwudziesty żalił się, że przeszkadza mu masowość, spęd, anonimowość zgromadzenia. Pamiętać przy tym należy, że nie to było tematem pracy, więc wielu uczniów nie poruszało tej sprawy.

Zapytani o swój ideał rekolekcji uczniowie piszą: "Imprezy kameralne mają szansę głębiej trafić w uczestników, natomiast masówki opływają, lekko roszą biorących w nich udział" (Arkadiusz). Prawie połowa (45%) uczniów akcentowała potrzebę odbywania rekolekcji w mniejszej grupie. Pamiętajmy, że czasy masowych wyjazdów na oazy już minęły - o potrzebie odbywania rekolekcji w małej grupie pisze zwykła młodzież, a nie elita "rozpieszczona" przez Ruch Światło-Życie. Wśród 180 autorów prac pisemnych do kontaktów z ruchami katolickimi przyznało się nie więcej niż 10 uczniów.

Jeżeli kogoś razi używane przez młodzież słowo "spęd", niech wymyśli lepszą nazwę: duża miejska parafia, pięć okolicznych szkół średnich ma rekolekcje razem, moich uczniów powinno tam być ok. 800, a z pozostałych czterech szkół...

A więc potrzeba wspólnoty, małe grono, możliwość wymiany poglądów, dyskusji, a nie tylko wysłuchania, co ksiądz rekolekcjonista ma do powiedzenia. Co ciekawe, kilkanaście procent wypowiedzi zawiera stwierdzenie, iż wskazana byłaby większa współpraca świeckich w kształtowaniu rekolekcji, pojawiają się też głosy, że świecki mógłby je nawet poprowadzić. Rysuje się więc tutaj nieco inny model rekolekcji niż te, do których się przyzwyczailiśmy.

Prawie jedna trzecia pytanych pisze o konieczności zmiany otoczenia, potrzebie odosobnienia, obcowania z naturą, by rekolekcje odniosły skutek: "Czy nie moglibyśmy wyjechać na dwa, trzy dni mniejszymi grupkami gdzieś w góry? W takich miejscach, wydaje mi się, człowiek bardziej, czuje Boga" (Adam). "W plenerze dostrzega się w sposób bezpośredni dzieła Boga, łatwiej zrozumieć to, co w zamkniętej przestrzeni kościoła staje się trudne do zauważenia lub wręcz ucieka uwadze" (Jacek). Już słyszę głosy oburzonych rekolekcjonistów: "gdzie to niby mamy z nimi jechać i ile to kosztuje?". Trzeba by ich zapytać: "A co dzieje się przez cały rok w diecezjalnych domach rekolekcyjnych; miejscach, gdzie latem są oazy, kolonie Caritasu, obozy ministranckie itp.?". Miejsca te często przez cały rok stoją puste. Zimą większość z nich jest trudna do ogrzania, ale wiosną - czemu nie? Spartańskie warunki z pewnością nie są przeszkodą w odbyciu głębokich rekolekcji. Możliwości pojechania gdzieś z 30-40-osobową grupą młodzieży na pewno są, lecz najpierw

trzeba zmienić zasady:

Po pierwsze - rekolekcje nie muszą obejmować naraz wszystkich katechizowanych, bo po co kogoś zmuszać do odbywania ćwiczeń duchowych?

Po drugie - rekolekcje nie muszą obejmować całej szkoły, wszystkich klas równocześnie (a tym bardziej nie kilku szkół naraz).

Zasadzie pierwszej przeciwstawią się zwolennicy Kościoła masowego, dla których ilość przesądza o jakości. Zasadzie drugiej sprzeciwią się dyrekcje szkół, którym wygodnie jest pozbyć się całej młodzieży na trzy dni, by w tym czasie zrobić np. konferencję szkoleniową, obowiązkowy kurs BHP dla pracowników, spis pomocy dydaktycznych, próbne matury itp., lub (co wyrozumialsze dyrekcje) dać nauczycielom dodatkowy trzydniowy urlop. Tylko nie mówcie, że wszyscy nauczyciele grzecznie siedzą z młodzieżą w ławkach w kościele.

Jak widać, grono zainteresowanych tym, by nic nie zmieniać, jest spore. Chodzi tu także o duchownych, którzy po trzech dniach "rekolekcyjnego szaleństwa" problem mają "z głowy" aż do następnego roku. W mniejszych grupach zajęłoby to znacznie więcej czasu, ale czy naprawdę tych parę wyjazdów przekracza ich możliwości?

Moja propozycja jest następująca: Drodzy organizatorzy rekolekcji, jeśli nie widzicie możliwości, by młodzież przeżywała rekolekcje w bardziej kameralnej atmosferze, gdzieś na dwu-trzydniowym wyjeździe, to przestańcie w ogóle młodzież zwalniać z lekcji. Chcecie zrobić rekolekcje w kościele - zróbcie, ale po południu, wieczorem i nie obowiązkowe. Jeśli będą dobre - młodzież zagłosuje nogami. Ale o jednym trzeba zadecydować wysoko powyżej proboszcza: Niechże organizatorem rekolekcji (takich popołudniowych, wieczornych) nie będzie parafia, na terenie której znajduje się szkoła, lecz parafia, w której uczeń mieszka. Proboszcz ucieszy się, że odzyska kontakt z młodzieżą, która częstokroć uczy się kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt kilometrów dalej. Dlaczego proboszczom z mniejszych miejscowości "kradnie się" młodzież na rekolekcje do dużych miast? Niech zostaną u siebie.

Być może parę lat temu, gdy rządziła lewica, głosy tego typu mogłyby się wydać "wodą na młyn". Ale dziś nie musimy milczeć; jeśli minister Handke zauważy, iż proboszczowie rozważniej zwracają się do szkół z prośbami o zwolnienie uczniów na rekolekcje - to z pewnością się ucieszy, bo proces dydaktyczny na tym zyska. Ale też wspomniany minister nie zabroni zwalniać uczniów na porządnie zorganizowane, a nie tylko dające luz, rekolekcje. Jeśli więc zwalniać, to i owszem, ale nie zamiast siedmiu godzin w szkole - zgonić młodzież na godzinę do kościoła. Czy ktoś naprawdę wierzy, iż ci młodzi ludzie są na tyle dojrzali, by pozostały czas wykorzystać na lekturę Pisma Świętego, medytację, pracę nad sobą? Czas skończyć z fikcją.

Dużo jak dotąd pisałem o warunkach zewnętrznych rekolekcji dla młodzieży, niemniej ważna jest jednak

duchowa zawartość

tych dni. Wróćmy więc do wypowiedzi samych uczniów. Było w nich o autorytetach, było o "księżach luzakach z gitarą", było o wspólnocie: "Wspólnota jest właśnie motorem napędzającym takie rekolekcje; wspólnota ludzi, gdzie każdy potrafi do drugiego podejść z sercem na dłoni, uśmiechem na twarzy. Wspólnota, która potrafi razem pracować, odpoczywać, modlić się..." (Tymoteusz). Niemal 20% uczniów pisze o potrzebie głęboko przeżytej modlitwy podczas rekolekcji, wielu z nich zwraca tu uwagę na odpowiedni nastrój (wieczór, świece, muzyka, śpiew).

Problem jednak zaczyna się tam, gdzie próbuję szukać miejsca sakramentów w ich ideale rekolekcji. Mniej niż 10% uczniów wymienia Eucharystię, jako konieczny element rekolekcji. Dlaczego tak mało? A może liturgia eucharystyczna, z którą się na co dzień spotykają, jest sprawowana sztywno i bez Ducha? A może i my, katecheci, nie potrafimy im pokazać głębi Eucharystii? (Trochę lepiej jest ze spowiedzią, w prawie 20% prac znalazłem coś na temat pojednania z Bogiem, rachunku sumienia, potrzeby wewnętrznego oczyszczenia i pracy nad własnymi słabościami.)

Nie jest dobrze także z zauważaniem konieczności bezpośredniego kontaktu ze Słowem Bożym. Tylko 8% uczniów pisze o roli Pisma Świętego w owocnym przeżywaniu rekolekcji. Tu kaznodzieje i katecheci na równi muszą się bić w piersi.

Warte odnotowania są też liczne wypowiedzi uczniów na temat potrzeby samotności i ciszy. Częstokroć nie da się zaspokoić tych potrzeb poprzez formy zorganizowane, ale może w każdej diecezji znalazłoby się miejsce (klasztor, dom zakonny czy rekolekcyjny, stara plebania), do którego za drobną opłatą mógłby przyjechać spragniony ciszy, medytacji, kontaktu z Bogiem, młody człowiek, by pozbierać się wewnętrznie? Wiem, że są takie miejsca, ale dlaczego nie mogą w każdej szkole w gablotce wisieć odpowiednie adresy - propozycje? "Także cały jeden dzień spędzony od rana do wieczora bez jednego słowa i spędzony na medytacji, był dla mnie niezwykłym przeżyciem" (Krzysztof). Zamiast oburzać się na rozrost takich grup jak Hare Kryszna - pozwólmy młodym ludziom odnaleźć się duchowo we własnej wspólnocie Kościoła katolickiego. Tak niewiele potrzeba...


Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: młodzież religia rekolekcje sakrament obecność katecheta Ruch Światło-Życie
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W