Ziemia Święta: Jezus tu był. I my idźmy Jego śladami, budujmy swoją wiarę na faktach

Wielokrotnie oprowadzałem po bazylice w ramach wizyty dyplomatycznej różnych prezydentów, premierów czy królów. Widziałem ich reakcje. Także tych, którzy twierdzili, że nie wierzą. Odchodzą od Bożego Grobu zmieszani, niepewni. Na to miejsce nie ma mocnych. Ono przemienia. Działa, bo jest święte – mówi o. Narcyz Klimas OFM.

Z o. prof. Narcyzem Klimasem OFM, wykładowcą historii Kościoła i archiwistą Kustodii Ziemi Świętej, badaczem autentyczności Grobu Pańskiego, rozmawia Jolanta Krasnowska-Dyńka.

Proszę Ojca, skąd to zainteresowanie Bożym Grobem?

Od 35 lat pracuję w Ziemi Świętej. Kiedy w 1988 r., jeszcze jako kleryk i student teologii, pierwszy raz szedłem Drogą krzyżową, uświadomiłem sobie, że idę śladami samego Jezusa. Kiedy weszliśmy na Golgotę, przewodnik wskazał miejsce, gdzie można zobaczyć pękniętą skałę z krzyżem, włożyć rękę i jej dotknąć. Zrobiłem to, ale nurtowało mnie pytanie: czy to na pewno tu? Wtedy postanowiłem, że zajmę się tematem Bożego Grobu naukowo.

Św. Jan, świadek śmierci Jezusa, napisał: „Na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu”. Dziś, będąc w Jerozolimie, trudno uwierzyć, że ten grób znajdował się poza murami miasta.

Prawo rzymskie i żydowskie nakazywało wówczas grzebać zmarłych poza murami Jerozolimy. Jednak przez wieki miasto bardzo się rozrosło. Dlatego tak istotne było ustalenie na podstawie badań archeologicznych, którędy owe mury przebiegały w czasach Jezusa. W XIX w. brytyjski gen. Charles Gordon zauważył w pobliżu miejsca pochówku św. Szczepana, poza murami miasta, górę, która przypomina kształtem czaszkę. Wokół niej były jakieś groby. Uznał, że to właśnie tu ukrzyżowano i pochowano Chrystusa. Anglikanie i niektórzy protestanci przyjęli tę interpretację i do dziś wzgórze to, tzw. Kalwarię Gordona, uważają za miejsce autentyczne, choć teorię tę dawno obaliła archeologia. Nieprzerwana tradycja wczesnochrześcijańska i wszystkich późniejszych wieków sytuuje grób naszego Zbawiciela nieodmiennie w jednym i tym samym miejscu.

Skąd pewność, że jest to Bazylika Grobu Pańskiego?

Potwierdzają to badania i historia, która zna przypadki, że ktoś, usiłując wymazać jakieś miejsce z pamięci i zatrzeć po nim ślady, odnosi skutek zupełnie odwrotny. Tak było w przypadku Grobu Pańskiego. W czasie drugiego powstania żydowskiego cesarz Hadrian podbił Jerozolimę i całkowicie odmienił miasto. Zlikwidował wszystkie miejsca związane z religią chrześcijańską. W 135 r. na miejscu grobu Chrystusa wybudował pogańską bazylikę. Ale mieszkający tam chrześcijanie doskonale wiedzieli, gdzie ona powstaje. Pamiętali, gdzie ukrzyżowano i pochowano Jezusa, przekazując tę wiedzę kolejnym pokoleniom. Dlatego, gdy w IV w. przyjechała tam Helena, późniejsza święta, matka cesarza Konstantyna, ludzie pokazali jej to miejsce. Wszystko było wypełnione potężnym nasypem, na którym stała świątynia pogańska. Zburzono ją, wydobyto ziemię, która zasypała grób, i okazało się, że on tam jest. To potwierdzenie autentyczności tego miejsca.

Pierwsza bazylika Konstantyna stanęła na ruinach pogańskiej świątyni Hadriana. W znajdującej się tam kaplicy archeolodzy odnaleźli ścianę - kamień należący do fundamentów bazyliki - a na niej wykutą małą łódkę z żaglem, pod którą znajdował się łaciński napis: „Domine ivimus”, czyli „Panie, przychodzimy”. To był znak pielgrzymów zostawiany przez nich na pamiątkę tego, że byli w tym miejscu. Dlaczego na przełomie II i III w., kiedy wszystko było zasypane, na kamieniu pogańskiej świątyni wyryto ten napis? Bo wiedziano, że tu był pochowany Chrystus. To chyba najbardziej charakterystyczne potwierdzenie, że to miejsce dobrze było utrwalone w pamięci ludzi.

Pielgrzymi, którzy przybywają do Bazyliki Grobu Bożego, dotykają marmurowej płyty, która osłania kamień grobu. Ojciec jest w uprzywilejowanej, wąskiej grupie tych, którzy go naprawdę widzieli.

W 2016 r. w kaplicy Grobu Pańskiego rozpoczął się remont. Uznano, że przy okazji trzeba będzie ściągnąć marmurową płytę i zobaczyć, co jest pod nią. Wcześniejsze otwarcie Grobu Pańskiego miało miejsce w 1555 r. Według obowiązującego tu status quo bazyliką zarządzają trzy wspólnoty: ormiańska, prawosławna grecka i katolicka. Nie można się było dogadać co do remontu. W końcu rząd izraelski zagroził, że zamknie bazylikę, bo jest zbyt duże ryzyko dla pielgrzymów. Uznano, że przy okazji remontu trzeba będzie ściągnąć marmurową płytę i zobaczyć, co jest pod nią. Prosiliśmy też, by zdjęto nie tylko płytę górną, ale też tę z frontonu. Są bowiem różne opisy średniowieczne, że w kamieniu były trzy otwory, by można było włożyć rękę i dotknąć grobu. Chcieliśmy to zobaczyć i potwierdzić autentyczność tych opisów. Zgodzono się jednak na zdjęcie płyty wierzchniej.

Był Ojciec przy tym?

Tak, a wraz ze mną przedstawiciele duchowieństwa prawosławnego, ormiańskiego, katolicy oraz koptowie. Po zdjęciu płyty zobaczyliśmy najpierw tylko piach i żwir. Pomyślałem sobie: „Jezus, nie ma kamienia!”. Zdawało się to potwierdzać krążącą wśród prawosławnych pogłoskę, że franciszkanie, zakładając w 1555 r. obecną płytę, wycięli kamień, na którym leżało ciało Chrystusa, i zabrali do Europy z przeznaczeniem na relikwie. Pamiętam, że poczułem i rozczarowanie, i smutek. Zacząłem się modlić: „Panie Boże, nie rób mi tego! Dużą część mojej aktywności naukowej poświęciłem na udowadnianie, że mamy do czynienia z autentycznym Grobem Bożym”. Następnego dnia rankiem do archiwum przybiegł mój współbrat, krzycząc: „Jest kamień!”. Natychmiast się zerwałem i ruszyliśmy pędem do bazyliki.

Jak Piotr i Jan do pustego grobu w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego.

Gdy wspominam tamten dzień, ta scena z Ewangelii zawsze staje mi przed oczami. Kiedy zobaczyłem, że kamień rzeczywiście jest, poczułem ogromną radość. Widać było wyraźnie miejsce, gdzie leżała głowa. Był też rowek, którymi miały odpływać z ciała płyny sączące się przy rozkładzie, by nie zniszczyć zabalsamowanego ciała. W przypadku Jezusa tak się, oczywiście, nie stało, ale taki sposób wykonania grobowej półki był znany w tamtych czasach.

Ściągnąłem z szyi medalik i razem z różańcem położyłem na kamieniu. Kolega, który mi towarzyszył, spojrzał na mnie zdziwiony, a potem zrobił to samo. To moja najcenniejsza relikwia.

Warto dodać, że w czasie odsuwania płyty wydarzyło się coś niezwykłego. W jednym momencie trzy różnego rodzaju urządzenia elektroniczne w tym samym momencie przestały działać, jakby powstrzymała jej jakaś nieziemska siła, po czym po pewnym czasie i przy wielkiej konsternacji badaczy... znów ruszyły. Na obecnych naukowcach zrobiło to ogromne wrażenie.

W głowie mam jeszcze jedno wydarzenie z tamtego dnia. Gdy wyszedłem z grobu, podbiegła do mnie polska wolontariuszka, pytając, czy byłem w grobie i dotykałem kamienia. Odpowiedziałem, że tak. „A mył ojciec ręce?” - zapytała. „Nie” - odpowiedziałem. Wtedy złapała moje dłonie i przyłożyła sobie do głowy, mówiąc: „Proch z grobu Jezusa na mojej głowie!”. Słowa te uświadomiły mi, jak wielkiego przywileju dostąpiłem.

Golgota – miejsce ukrzyżowania Chrystusa (Bazylika Grobu Świętego)   Golgota – miejsce ukrzyżowania Chrystusa (Bazylika Grobu Świętego)

Ten kamień jest jedynym świadkiem śmierci i zmartwychwstania Jezusa?

Ten i skała na Golgocie. To tu dokonało się zbawienie! Mówił o tym przepięknie w IV w. św. Cyryl Jerozolimski w swoich katechezach głoszonych właśnie w Bazylice Zmartwychwstania: „Świadkiem jest ta skała, świadkiem jest ten kamień zamykający wejście do grobu, świadkiem jest to miejsce”.

Prawdziwość Całun Turyńskiego, chust z Manoppello i Oviedo co jakiś czas jest podważana. Gwoździ, którymi przybito Jezusa do krzyża, jest ponad 30. Tutaj jest Ojciec przekonany, że to autentyk.

Podczas obrony doktoratu w Rzymie mój profesor zapytał, ile dałbym procent na to, że to miejsce jest autentyczne. Odpowiedziałem, że 99%. „A dlaczego nie 100%?” - zapytał zdziwiony. „Bo 100% mogę dać tylko samemu Bogu” - odparłem.

I jeszcze jedno: w 1555 r. ówczesny kustosz franciszkański zapisał, że gdy znad kamienia zdjęto płytę, zaczął się wydobywać piękny, słodkawy zapach. Na kamieniu leżał kawałek drewna z krzyża. Przy kontakcie z powietrzem płótno się rozpadło. Krzyż pozostał. Umieszczono go w relikwiarzu, który jest dziś przechowywany w Bożym Grobie. Trzy razy w roku jest wyjmowany: w Wielki Piątek, święta znalezienia i Podwyższenia Krzyża Świętego. Zbierając to wszystko razem w jedną całość, nie mam wątpliwości.

Z pewnością był Ojciec świadkiem wielu ważnych chwil i wzruszeń osób, które pielgrzymowały do Bożego Grobu.

Wielokrotnie oprowadzałem po bazylice w ramach wizyty dyplomatycznej różnych prezydentów, premierów czy królów. Widziałem ich reakcje. Także tych, którzy twierdzili, że nie wierzą. Odchodzą od Bożego Grobu zmieszani, niepewni. Na to miejsce nie ma mocnych. Ono przemienia. Działa, bo jest święte. Czasami, nawet nie wchodząc do grobu, dotykam tylko muru i odchodzę. To mi wystarcza. Ja wiem, że tu był Chrystus. Mam poczucie tego, że codziennie obcuję z miejscem uświęconym krwią Jezusa.

Ojcze, a jak będą wyglądały najbliższe Święta Zmartwychwstania w Ziemi Świętej?

Program uroczystości jest taki sam jak w latach ubiegłych. Jednak na pewno będzie skromniej niż zazwyczaj. Poza tym swoje święta przeżywają nie tylko chrześcijanie. Trwa muzułmański miesiąc ramadan. By nie prowokować napięć, odwołano Drogę krzyżową odbywającą się w piątek przed Niedziela Palmową, kiedy to wyznawcy Allaha idą do meczetu na swoje modlitwy. Jednak Droga krzyżowa w Wielki Piątek ma odbyć się planowo. W Jerozolimie, choć jest spokojnie, wciąż obowiązuje najwyższy alert, więc wszystkim uroczystościom będą towarzyszyły wojsko oraz kontrole. Dobrym zwiastunem, że idzie ku lepszemu, są powoli wracający do Ziemi Świętej pielgrzymi. Widziałem nawet trzy grupy z Polski. To dobry znak. Z drugiej strony trzeba modlić się, by nie doszło do kolejnego konfliktu - między Południowym Libanem a Izraelem. Pozostaje nadzieja, że w czasie ramadanu i przygotowań do żydowskiej Paschy powstrzymają się od ataków.

 

 

Echo Katolickie 13/2024

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama