Watykańskie zgromadzenie poświęcone ochronie nieletnich: świadectwo chłopca z Azji

Świadectwo przedstawione w drugim dniu watykańskiego zgromadzenia poświęconego ochronie nieletnich (21-24.02.2019)

Urodziło się dziecko i weszło w nowy świat;

było to wyzwanie, jak dla każdego noworodka.

Któż by pomyślał, że ten świat przyniesie mu niespodzianki i niebezpieczeństwa, których się nie spodziewało!

Pragnienie dobrej formacji katolickiej skłoniło je do wyruszenia w drogę, opuszczenia środowiska szczęśliwego i zdrowego;

powód był słuszny, dlatego z bólem powiedziało «żegnaj» wszystkiemu, co znało: rodzicom, braciom, miłości, trosce, opiece i wszystkiemu.

Mając zaledwie pięć lat, weszło w nieznany świat, z całą niewinnością i pełne lęków do nieznanych mu klas.

Brakowało mu domu, więc tu szukało przyjaciół i opiekunów, którzy by mu zastąpili rodziców.

To zastępstwo okazało się dla niego fatalne, gdyż dla niego, młodego człowieka, ich pragnienia były dziwne.

Odzierane ze swojej niewinności raz za razem, zdane na własny los w tym świecie dorosłych, nie znalazło nadziei i stało się samotne.

Z upływem lat rozszarpał go na kawałki.

Jednak nie mogło powiedzieć o tym nikomu, z lęku przed hańbą i ze wstydu.

Gdy nauczyło się czegoś więcej o «wartościach chrześcijańskich», wycofało się ze świata w bezpieczeństwo swojej ciszy, kryjąc się w samym sobie; bowiem sekret był jedynym ratunkiem.

Wiele razy zadawało sobie pytanie: czym jest ten świat?

Nie miał on sensu i nie dawał nadziei.

Pewnego razu zaczął rozmyślać stojąc na moście, i zastanawiał się: «Jak zmienić kierunek tej drogi w dół, jak zmienić bieg wydarzeń?».

Nie było jednak odpowiedzi. Któż mógł wiedzieć, co przeżywał? Któż zapytałby o to? Kto mógł wziąć odpowiedzialność za to życie, które wydawało się stracone? Nic w jego życiu nie pozostało nietknięte. Wszystko było splamione. Czy Bóg kiedykolwiek istniał? Przecież On byłby jedynym, który wie wszystko.

Most, który kontemplował, wskazał mu drogę, drogę, która była inna, i to przyniosło owoce, gdy w przedziwny sposób usłyszał w swoim hałaśliwym i udręczonym sercu głos, który domagał się zmiany.

Rozpoczął wędrówkę, by realizować to, co sugerował mu głos.

Drogę przebaczenia, drogę pojednania, drogę akceptacji życia takiego, jakie jest, pełnego ran, bólu i strapienia.

Ta nowa droga, schodząca z mostu, była długa i trudna.

Dotykała samej istoty życia. Ale był szlak, szlak inny; droga, która uzdrawia, uzdrowienie, które wymaga czasu.

Zmiękczył swoje stwardniałe serce i odmienił dotychczasowe życie.

Rozbił skorupę, w której żył, aby podążać wolny i mówić światu: «Istnieje droga».

Taka jest jego historia. Ale teraz, kto weźmie odpowiedzialność za złamane życia?

Jest droga! Jest okazja! Jest nadzieja! Jest życie! Oddajcie to, co zostało ztracone!

Pokażcie, że wam zależy! Dlatego że wszystko, co robicie, będzie odpowiedzią na liczne milczące jęki, które oczekują na dzień zbawienia.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama