Ludzka wycena Boga i Boska wycena człowieka



Kolejne dni tego tygodnia nazywamy wielkimi. W tym czasie każdy szczegół jest ważny, każde słowo i każdy liturgiczny gest ma zbawczy sens. W Wielką Środę razem z apostołami jesteśmy zaproszeni do przygotowania Paschy. Miejsce, okoliczności i znaki wskazuje sam Jezus Chrystus.

W tle przygotowań, jakby na zapleczu życia wspólnoty Dwunastu, Judasz zadaje arcykapłanom straszliwe pytanie: „Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam?”. Dokonuje się ludzka wycena Boga – „Oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników”. Wciąż jest aktualna pokusa sprzedania prawdy za współczesne srebrniki – pokusa, aby wyznaczać cenę za Boga i wierność powołaniu jakim nas obdarzył.

Wkrótce jednak nadejdzie czas innej wyceny. Pozwoli ona spojrzeć na dramat zdrady i krzyża już nie z ludzkiej, ale Boskiej perspektywy. Nastąpi wycena człowieka z punktu widzenia tego, który „do końca nas umiłował”. Ceną człowieka będzie życie Syna Bożego ofiarowane na krzyżu.

Ewangelista Mateusz zapisał dramatyczny dialog z wieczernika. Jest nim poszukiwanie przez apostołów w sobie i obok siebie zdrajcy, który wyda Jezusa. Być może i w naszym sercu pojawia się niepokój i pytanie: „Chyba nie ja, Panie?” Jeśli nawet nie idziemy drogą Judasza, to satysfakcja nie do końca jest uzasadniona. Przed Bogiem i Kościołem nie odpowiadamy tylko za siebie, za własne życie i zbawienie. Grzech jednego rani cały Kościół. Trzeba ponadto uznać, że nie tylko zdrada innych jest możliwa, ale także nasza osobista. Wiara i nadzieja podpowiadają jednak, że także powrót do Jezusa Chrystusa i Kościoła zgromadzonego w Wieczerniku jest możliwy. Temu też ma służyć Wielki Tydzień.
« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama