Prorok, twardziel, męczennik

Prorok, twardziel, męczennik

1. Zachariasz, ojciec Jana Chrzciciela, podobnie jak Maryja, przeżył swoje zwiastowanie. Ten sędziwy bezdzietny mężczyzna usłyszał od anioła Gabriela zapowiedź narodzin syna, który „będzie wielki przed obliczem Pana”. Proroctwo się spełniło. Jan okazał się potężnym prorokiem, który wywołał burzę na pustyni. Jego głos wstrząsnął całą Judeą tuż przed wystąpieniem Jezusa. Narzucił sobie surowy styl życia oddanego wyłącznie Bogu przez post i modlitwę. Był Bożym twardzielem. Gromadził wokół siebie uczniów. Nawoływał do nawrócenia, którego znakiem było obmycie w Jordanie połączone z wyznawaniem grzechów. Zapowiadał gniew Boży, który strawi to wszystko, co jest plewą. Skarcił rozpustę króla Heroda, co ściągnęło na jego głowę więzienie, a potem śmierć. Stał się więc męczennikiem, który oddał życie w obronie świętości małżeństwa.
2. Życiową rolą Jana było bycie prekursorem, poprzednikiem, zwiastunem zapowiadającym nadejście Mesjasza. Przeprowadził rekolekcje przed przyjściem Jezusa. Nazwał siebie „przyjacielem Oblubieńca”. Jego zadaniem było przygotowanie do zaślubin Mesjasza z ludem. Ogłaszał nadejście Baranka Bożego, który zgładzi grzech świata. Nie rozumiał, dlaczego Jezus chce od niego chrztu. Może nie tak wyobrażał sobie Mesjasza. Kiedy w więzieniu dochodzą do niego wieści o działaniach Jezusa, budzi się w nim jeszcze większy niepokój. Spodziewał się Mesjasza idącego po linii radykalnej sprawiedliwości. Nigdy jednak nie zakwestionował posłannictwa Jezusa i zachęcał swoich uczniów, aby poszli za Nim. Prolog Ewangelii św. Jana mówi o nim: „Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o światłości”.
3. Potrzebujemy dziś także proroków jak Jan. Obrońców małżeństwa. Potrzebujemy ludzi nawołujących do nawrócenia nie tylko słowem, ale i radykalnym stylem życia. Potrzebujemy duchowych przewodników, którzy zaświadczą o światłości w świecie pełnym ściemniaczy powtarzających w kółko, że nie ma żadnych zasad poza „świętą” zasadą wolnego wyboru człowieka. Potrzebujemy zdecydowanego głosu, który przypomni, że zło jest złem, grzech grzechem. Potrzebujemy kogoś, kto upomni się o Boga, o Jego prawo do człowieka; kogoś, kto zdemaskuje bałwochwalstwo strojące się w modne ciuchy. Potrzebujemy oczyszczenia ze zgniłych kompromisów ze złem. Miłosierdzie Boga jest nieskończone, ale przygotowaniem na spotkanie z miłosierdziem jest skrucha, uznanie własnej winy, uderzenie się w piersi, pokuta, oczyszczenie serca. Radykalizm Jana przypomina, że życie duchowe jest także walką, zmaganiem. Dworów Heroda nie brakuje, ani pięknie tańczących Salome. Pokusa dołączenia to tego dworu jest silna. Ale prawda jest po stronie Jana.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama