Dane z dwóch milionów paragonów pokazują, że napoje bezalkoholowe 0 proc. rzadko stanowią alternatywę dla alkoholu. Sięga po nie wyłącznie 0,32 proc. kupujących, podczas gdy większość traktuje je jako dodatek do zakupów obejmujących także piwo procentowe. Wbrew narracji o zmianie stylu życia, „zerówki” nie wypierają alkoholu z codziennych wyborów konsumenckich.
Zaledwie trzy osoby na tysiąc kupują wyłącznie alkohol w wersji bezalkoholowej. Reszta dorzuca „zerówkę" do koszyka, w którym i tak króluje piwo z procentami – wynika z analizy dwóch milionów paragonów z aplikacji PanParagon, opisanej przez serwis dlahandlu.pl. Branża piwna od miesięcy chwali się modą na „zero", paragony pokazują jednak coś innego.
Liczby są jednoznaczne. Wśród Polaków regularnie kupujących alkohol – czyli sięgających po niego co najmniej raz w miesiącu – wyłącznie po napoje bezalkoholowe i 0 proc. wyciąga rękę 0,32 proc. konsumentów. Po samym alkoholu procentowym w koszyku poprzestaje 20,22 proc. badanych. Reszta, czyli aż 79,46 proc., kupuje jedno i drugie naraz: piwo z procentami i jego bezalkoholową kuzynkę („Czy Polacy przechodzą na alkohol 0%? Odpowiedź dają paragony", dlahandlu.pl, 26 kwietnia 2026). Te dane trzeba czytać uważnie, bo łatwo dać się ponieść narracji o nowym stylu życia. „Zerówka" w koszyku nie oznacza, że ktoś zrezygnował z alkoholu. W ogromnej większości przypadków oznacza tylko tyle, że obok butelki piwa procentowego pojawia się dodatkowa, bezalkoholowa pozycja – po którą kupujący sięga okazjonalnie.
„Nie obserwujemy efektu zastępowania jednej kategorii drugą. Produkty 0% są raczej okazjonalnym wyborem niż alternatywą dla alkoholu procentowego wśród osób regularnie kupujących alkohol" – wyjaśnia Antonina Grzelak z aplikacji PanParagon, cytowana przez dlahandlu.pl i opracowanie WP Finanse.
Z analizy paragonów wyłania się obraz konsumenta, który kupuje piwo bezalkoholowe z konkretnych powodów: kiedy ma za chwilę wsiąść za kierownicę, kiedy realizuje noworoczne postanowienie albo kiedy w domu jest ktoś, kto alkoholu nie pije. Bezalkoholowa wersja staje się więc rozwiązaniem sytuacyjnym, a nie nową filozofią picia. To istotna różnica. Marketing branży lubi sugerować, że piwo 0 proc. jest dowodem dojrzałości polskiego konsumenta. Paragony mówią, że na razie jest dowodem rozbudowanej oferty.
Jednocześnie pierwsze miejsce na liście zakupów Polaków pozostaje niezmienne. Piwo wciąż odpowiada za ponad połowę spożywanego w kraju alkoholu – według analiz Instytutu Jagiellońskiego jest to ok. 54–55 proc. struktury konsumpcji („Polska Zalana Piwem. Analiza modelu spożycia alkoholu w Polsce"). Skala dziennej sprzedaży robi wrażenie nawet w czasach malejących słupków: na polskim rynku rozchodzi się około 16 mln opakowań półlitrowych piwa każdego dnia, jak podaje publikacja serwisu dlahandlu.pl powołująca się na dane branżowe („16 mln opakowań piwa dziennie. Polacy piją dziesięć razy więcej piwa niż «małpek»"). To około ośmiu milionów litrów dziennie i mniej więcej pół butelki na każdego dorosłego mieszkańca Polski.
Nie znika też wątpliwość, czy w ogóle wzrost sprzedaży „zerówek" przekłada się na trzeźwość. Sami autorzy analizy PanParagon zauważają, że w ostatnich dwóch latach udział piw bezalkoholowych w bazie wszystkich użytkowników aplikacji rośnie, równolegle z lekkim spadkiem udziału piw procentowych. Ale w grupie osób, które kupują alkohol regularnie, ten ruch praktycznie nie zachodzi – tu „zero" nie wypiera procentów, lecz spokojnie obok nich leży. Potwierdzają to także dane sklepowe: w maju 2025 r. piwa bezalkoholowe stanowiły już ok. 1/8 oferty działów piwa w Lidlu i Netto, a w Aldi udział „zerówek" w skali roku skoczył z 9 proc. do podobnych poziomów (dane sprzedażowe cytowane przez WP Finanse). Półka rośnie, koszyk się jednak nie zmienia.
Dla katolickiej refleksji nad uzależnieniami to istotne ostrzeżenie. Łatwo uwierzyć, że samo pojawienie się alkoholowych produktów w wersji „zero" załatwia problem nadużywania – że społeczeństwo w cichy sposób się otrzeźwia. Tymczasem badanie paragonów pokazuje, że w wielu domach „zerówka" pełni funkcję alibi: odhacza dobry wybór, zostawiając obok pełnowartościowy alkohol procentowy. Realna profilaktyka nie polega na zmianie etykiety na butelce, lecz na zmianie nawyku – w rodzinie, w pracy, w przeżywaniu wolnego wieczoru.
Źródła: dlahandlu.pl, WP Finanse, Instytut Jagielloński