Piwo nie jest „lekkim” alkoholem. Badania pokazują, co robi z mózgiem i całym organizmem

Piwo często postrzegane jest jako łagodniejszy i mniej szkodliwy alkohol. Badania naukowe pokazują jednak, że nawet umiarkowane spożycie alkoholu może mieć konsekwencje dla zdrowia – od zmniejszenia objętości istoty szarej w mózgu po zwiększone ryzyko nowotworów i przedwczesnej śmierci. Wnioski te nabierają znaczenia w kontekście planowanych w Polsce zmian dotyczących reklamy, sprzedaży i promocji alkoholu.

Piwo uchodzi w Polsce za alkohol „lekki" i w powszechnym odbiorze mało groźny – statystycznie odpowiada jednak za większość spożywanego u nas czystego alkoholu. Naukowcy regularnie wracają do pytania, co takie picie robi z organizmem. Jak przypomina serwis Medonet, opublikowane w 2024 r. badanie naukowców z Uniwersytetu Oksfordzkiego pokazało, że liczba wypijanych w ciągu tygodnia piw realnie przekłada się na stan mózgu.

Analizie poddano obrazy mózgu ponad 25 tys. dorosłych. Wnioski okazały się mniej optymistyczne, niż mogłoby się wydawać zwolennikom „jednego kufla po pracy": nawet stosunkowo małe dawki alkoholu – a więc również te zawarte w puszce czy butelce piwa – wiązały się ze zmniejszeniem objętości istoty szarej.

Czym właściwie jest istota szara?

To w mózgu zachodzą procesy odpowiadające za poruszanie się, pracę poszczególnych narządów, mowę czy myślenie. Istota szara jest jednym z elementów budujących ośrodkowy układ nerwowy – tworzy m.in. korę mózgu.

A kora mózgu to struktura kluczowa dla pamięci, inteligencji, posługiwania się językiem, myślenia abstrakcyjnego oraz umiejętności takich jak czytanie i pisanie. Jej ubytek nie jest więc zmianą czysto anatomiczną – dotyka funkcji, z których korzystamy każdego dnia.

Piwo a ryzyko przedwczesnej śmierci

Konsekwencje sięgają jednak dalej niż sam mózg – alkohol zawarty w piwie odbija się na kondycji całego organizmu, a badacze łączą go również z krótszym życiem.

Pokazało to badanie przeprowadzone w 2018 r. na Uniwersytecie w Teksasie. Naukowcy sprawdzali, co dzieje się z osobami, które wypijają co najmniej dwie standardowe porcje alkoholu dziennie – czyli mniej więcej dwa niewielkie, 0,33-litrowe piwa – przez cztery dni w tygodniu. Taki schemat picia wiązał się ze wzrostem ryzyka przedwczesnego zgonu o około 20 proc.

Nowotwory: 740 tys. przypadków rocznie

Na łamach cenionego czasopisma „The Lancet Oncology" pojawiły się z kolei wyliczenia, zgodnie z którymi alkohol – także ten zawarty w piwie – odpowiada za około 740 tys. zachorowań na raka rocznie w skali świata.

Największa część tych przypadków przypadała na osoby pijące dużo. Ale ryzyko rosło również przy tzw. piciu umiarkowanym, na które przypadało 14 proc. nowotworów powiązanych z alkoholem. Innymi słowy: nie istnieje próg – również w przypadku piwa – poniżej którego alkohol staje się całkowicie neutralny onkologicznie.

Autorzy przytaczanych przez Medonet analiz podają też konkretne liczby. U niepalącego mężczyzny picie ok. 11 półlitrowych piw tygodniowo oznacza dodatkowe ryzyko zachorowania na nowotwór w ciągu całego życia na poziomie 1,9 proc. U kobiet przy tej samej dawce alkoholu jest to 3,6 proc.

Odstawienie piwa działa, ale powoli

Rezygnacja z alkoholu nie przynosi natychmiastowej poprawy – na wyraźny efekt trzeba poczekać latami. W przypadku raka przełyku przez pierwsze dwa lata od zaprzestania picia ryzyko wręcz wyraźnie rosło, następnie zaczynało spadać, ale istotne jego obniżenie obserwowano dopiero po ponad 15 latach abstynencji.

Przypominamy, że wnioski płynące z takich badań zyskują dodatkowy wymiar w zestawieniu z tym, co dzieje się obecnie w polskim parlamencie. 15 lipca 2026 r. sejmowa podkomisja nadzwyczajna zaakceptowała cztery najważniejsze filary nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Są to: pełny zakaz reklamowania i promowania napojów alkoholowych – z piwem włącznie, obowiązujący w całym kraju zakaz sprzedaży między godz. 22 a 6, podniesienie (waloryzacja) opłat koncesyjnych oraz wycofanie ekspozycji alkoholu ze stacji benzynowych. Przed projektem jeszcze długa droga legislacyjna: głosowanie w Komisji Zdrowia, debata na posiedzeniu plenarnym Sejmu, przekazanie dokumentu Senatowi, a na końcu podpis Prezydenta.

 

« 1 »