27
marca
niedziela
IV Tydzień Wielkiego Postu
Rok liturgiczny: C/II
Pierwsze czytanie:
Joz 5, 9a. 10-12
Psalm responsoryjny:
Ps 34
Drugie czytanie:
2 Kor 5, 17-21
Werset przed Ewangelią:
Łk 15, 18
Ewangelia:
Łk 15, 1-3.11-32

Patroni:

  • św. Rupert,
  • bł. Peregryn z Phalerone,
  • bł. Panacea de' Muzzi,
  • bł. Franciszek Faá di Bruno

Liturgia na dzień 2022-03-27:

Pierwsze czytanie

Joz 5, 9a. 10-12

Czytanie z Księgi Jozuego

Pan rzekł do Jozuego: «Dziś zrzuciłem z was hańbę egipską».

Rozłożyli się obozem Izraelici w Gilgal i tam obchodzili Paschę czternastego dnia miesiąca wieczorem, na stepach Jerycha. Następnego dnia Paschy jedli z plonu tej krainy, chleby przaśne i ziarna prażone tego samego dnia.

Manna ustała następnego dnia, gdy zaczęli jeść plon tej ziemi. Nie mieli już więcej Izraelici manny, lecz żywili się tego roku plonami ziemi Kanaan.

Psalm responsoryjny

Ps 34
Ps 34 (33), 2-3. 4-5. 6-7 (R.: por. 9a)
Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy, *
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem, *
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.

Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry

Wysławiajcie razem ze mną Pana, *
wspólnie wywyższajmy Jego imię.
Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał *
i wyzwolił od wszelkiej trwogi.

Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry

Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością, *
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał, *
i uwolnił od wszelkiego ucisku.

Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry

Drugie czytanie

2 Kor 5, 17-21
Czytanie z Drugiego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian

Bracia:

Jeżeli ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe. Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił nam posługę jednania. Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień.

W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem! On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą.

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Łk 15, 18

Chwała Tobie, Królu wieków

Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem:
«Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie».

Chwała Tobie, Królu wieków

Ewangelia

Łk 15, 1-3.11-32
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi».

Opowiedział im wtedy następującą przypowieść:

«Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie.

A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.

Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca.

A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”.

Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić.

Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”.

Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”.

Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

W imię Chrystusa proszę: pojednajcie się z Bogiem

ks. Antoni Bartoszek ks. Antoni Bartoszek

W imię Chrystusa proszę: pojednajcie się z Bogiem  

Taką gorącą prośbę wyraził św. Paweł w Drugim Liście do Koryntian, we fragmencie, który jest przeznaczony jako dzisiejsze drugie czytanie. Zostały trzy tygodnie Wielkiego Postu. Nie ma przed nami ważniejszego zadania, jak pojednać się z Bogiem. Powinni to uczynić kapłani i wierni świeccy, rodzice i dzieci, starsi i młodzież, zdrowi i chorzy. Jesteśmy ciągle duchowo poobijani po czasie pandemii. Może od jej początku nie byliśmy w spowiedzi albo zrezygnowaliśmy z jej regularności.  

Jak to dobrze zrobić? Najważniejsze to uświadomić sobie własny grzech, własne odejście od Boga. Młodszy syn z dzisiejszej ewangelicznej przypowieści odszedł od swojego ojca, zapragnął niezależności i swobody. Chciał życia pełnego przyjemności i luzu. Reguły życia w domu przestały mu odpowiadać. U ojca trzeba było pracować. Współczesny człowiek szuka często życia lekkiego, wolnego, pełnego życiowych doznań, ale za to bez poważniejszych zobowiązań. Problemem takiego nastawienia do życia jest krótkowzroczność. Liczy się tylko dana chwila, nie ma myślenia długodystansowego, brakuje refleksji nad konsekwencjami dziś dokonywanych wyborów. Chwilą żył młodszy syn: „odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie”. Nie przewidział, że pieniądze się skończą i że nadejdą ciężkie czasy: „a gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek”. Stracił majątek i własną godność: „Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał”. Gdy dosięgnął dna, przyszła refleksja. Zaczęła dojrzewać w sercu, ale zrodziła się z pustego żołądka i upodlenia. Wszystko stracił, oprócz jednego: pamięci o tym, że jest synem swego ojca. Choć wcześniej z ojcem chciał zerwać i dlatego wyjechał daleko, teraz odkrywa, że jest z ojcem jakaś więź, przynajmniej ta biologiczna. Robi rachunek sumienia, wzbudza żal, podejmuje decyzję o powrocie, przygotowuje wyznanie grzechów, nawet formułuje pokutę: „Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z najemników”. Co szczególnie ważne: swój grzech odnosi nie tylko do ojca, ale i do Boga. Co więcej: najpierw do Boga, potem do ojca. Choć w całej jego historii odejścia nie ma mowy o Bogu, jednak tamten człowiek wie, że obraził przede wszystkim Boga, bo to Bóg dał mu życie przez ojca i Bóg dał czwarte przykazanie: „Czcij ojca swego i matkę swoją”.

Czasem rodzi się pytanie: czy naprawdę musimy sięgnąć dna, by wrócić? Czy muszą przyjść  ciężkie doświadczenia głodu, wojen, czy kolejnych epidemii, by uświadomić sobie, że nasze życie bez Boga, bez Jego przykazań, jest dla nas zgubne. Wystarczy czerpać właściwe wnioski z przypowieści o synu marnotrawnym i z wielu ludzkich historii, które znamy, by zobaczyć, że nasza chęć niezależności i wolności bez granic prowadzi ostatecznie do strasznych uzależnień, ograniczeń wolności i autodestrukcji. Czy trzeba czekać z własnym nawróceniem, do chwili, gdy będziemy na dnie? Można wrócić wcześniej, gdy odejście od Boga nie jest jeszcze tak znaczące, takie – jakbyśmy to powiedzieli: niepozorne i niewinne. Przecież wielkie odejścia rozpoczynają się od małych niewierności. Szybszy powrót, sprawi, że mniej błędów popełnimy i nie doprowadzimy siebie do katastrofy.

Kluczowe jest, by uświadomić sobie własny grzech i wzbudzić głęboki żal, który nas otwiera na Boże miłosierdzie. Obrazem tego miłosierdzia jest postawa ojca z przypowieści. Powrót syna sprawia, że syn poznaje ojcowskie miłosierdzie. Gdy syn „był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko”. Okazuje się, że ojciec czekał, wyglądał syna. Równocześnie szanował wolność syna, bo nie biegł za nim w dalekie kraje. Gdyby syn nie wzbudził żalu, gdyby nie podjął decyzji o powrocie, gdyby ostatecznie nie wrócił, nie doświadczyłby miłosierdzia ojca. Choć początki żalu były bardzo przyziemne, wręcz biologiczne: pusty żołądek, to jednak żal ten otworzył go stopniowo nie tylko na swojego ojca, ale ostatecznie na Boga. Nasza szczera skrucha i wyznanie grzechów otwiera nas miłosierdzie Boga: „syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem". Boże miłosierdzie przywraca nam sponiewieraną grzechem godność: „Ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić”. Pełny żalu płacz nad własnymi grzechami przeradza się po nawróceniu w prawdziwą radość.

 Rodzą się pytania: jeśli obrazem Boga jest ojciec z przypowieści, a marnotrawny wyznał swój grzech właśnie przed ojcem, to dlaczego potrzebna jest spowiedź przed kapłanem w konfesjonale? Może wystarczy Bogu powiedzieć o swoich grzechach? Jeśli skrucha jest najważniejsza, bo otwiera nas na miłosierdzie Boga, to być może ona jest wystarczająca. Prawdą jest, że bez szczerego żalu i związanego z nim nawrócenia nie ma pojednania z Bogiem. Prawdą też jest w czasie epidemii, kiedy był ograniczony dostęp do spowiedzi, wskazywano na wartość szczerego żalu, który jedna nas z Bogiem pod nieobecność kapłana. Równocześnie jednak przypominano, że warunkiem pojednania jest szczery żal za grzechy, powiązany z wolą wyznania ich w konfesjonale, gdy tylko będzie taka możliwość. Dlaczego to takie ważne? Bo taka była wola Jezusa, by odpuszczanie grzechów dokonywało się przez konkretnych ludzi w mocy Ducha Świętego. Po zmartwychwstaniu Jezus wypowiedział do apostołów następujące słowa: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. W ten sposób apostołowie otrzymali duchową władzę jednania ludzi z Bogiem. Pojednanie to nie dokonuje się mocą samego apostoła, lecz dzięki dziełu odkupienia dokonanemu w Jezusie Chrystusie. Tego wszystkiego był świadomy Apostoł Paweł, który tak pisał o apostolskiej misji: „Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił na posługę jednania. Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień”. Apostoł miał świadomość, że w imieniu Jezusa sprawuje posługę jednania, że od Jezusa otrzymał „słowo jednania”.

Następcami apostołów są biskupi, a współpracownikami biskupów – kapłani, którzy w czasie święceń otrzymują Ducha Świętego, w mocy którego sprawują sakrament pokuty. Gdy z głębokim żalem przychodzimy do spowiedzi, otrzymujemy przebaczenie grzechów i łaskę uzdrowienia. Kapłan wypowiada nad nami formułę rozgrzeszenia, owo „słowo jednania”, o którym pisał św. Paweł: „Bóg, Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna, i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. I ja odpuszczam Tobie grzechy, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. To piękne i głębokie słowa. Mają one charakter modlitwy wstawienniczej, czego znakiem jest uniesiona nad nami dłoń spowiednika. Streszczają wszystko, co najważniejszego można powiedzieć o spowiedzi.      

 A zatem jeszcze raz w imię Chrystusa proszę: pojednajcie się z Bogiem.