O. Kraj OFM: Franciszek przybędzie na Cypr jako nauczyciel, ale też jako uczeń

Franciszek przybywa do nas jako nauczyciel, ale też jako uczeń, który pozna wiernych różnych narodowości i tradycji – powiedział o. Jerzy Kraj, 61-letni polski franciszkanin z Krakowa. „Przyjazd papieża na Cypr jest znakiem bliskości ze wspólnotami przeżywającymi trudności” – mówi zakonnik.

O. Kraj od 8 lat stoi on na czele wspólnoty katolickiej na Cyprze jako przedstawiciel Patriarchatu Łacińskiego Jerozolimy, do którego jurysdykcyjnie należą wierni obrządku łacińskiego na wyspie.

Ojciec Święty odwiedzi Cypr w dniach 2-4 grudnia, a następnie, w dniach 4-6 Grecję. Będzie w Nikozji, Atenach i na wyspie Lesbos.

W rozmowie z portalem Exaudi.org zakonnik przyznał, że zapowiedź podróży papieża na Cypr była wielkim zaskoczeniem dla „małego Kościoła katolickiego” w tym kraju, liczącego ok. 30 tys. wyznawców – łacinników i maronitów. „Nie sądziliśmy, że po Benedykcie XVI w 2010 jeszcze jakiś papież wróci na tę małą wyspę zaledwie po 11 latach” – powiedział polski franciszkanin. Jego zdaniem, świadczy to „bardzo pięknie o duchu Franciszka, że wybrał Cypr, gdyż jest to peryferia nie tylko geograficzna, ale także egzystencjalna”.

Wskazał też, że nie tylko Kościół, ale cały kraj doświadcza tu wielu trudności, takich jak stosunki z zagranicą, co wpływa na ekumenizm, rzeczywistość migrantów, ale przede wszystkim podział wyspy na dwie części. O. Kraj przypomniał, że Nikozja jest ostatnią stolicą w Europie, ciągle jeszcze przedzieloną murem. „Dlatego przyjazd papieża na Cypr jest znakiem bliskości ze wspólnotami przeżywającymi trudności, zaskakującym przesłaniem Boga dla tych, którzy chcą planować i nieść dalej pokój i dialog” – dodał.

Wymienił też cztery uroczyste części programu niespełna dwudniowego pobytu Ojca Świętego na wyspie. Będzie to najpierw spotkanie z miejscowymi maronitami i w tym kontekście rozmówca portalu podkreślił wartość synodalności zarówno podczas tego wydarzenia, jak i w czasie drugiego spotkania – z łacinnikami w parafii Świętego Krzyża. W obu wypadkach usłyszymy dwa świadectwa, mające na celu wprowadzenie Franciszka w rzeczywistość tutejszego Kościoła – oświadczył zakonnik. Ocenił, że „papież przybędzie na wyspę nie tylko jako nauczyciel, ale i jako uczeń, jako pasterz Kościoła, który jest matką i uczniem”.
Kolejne ważne punkty programu to modlitwa ekumeniczna w kościele Świętego Krzyża z udziałem imigrantów, spotkanie z miejscowym Kościołem prawosławnym: z jego zwierzchnikiem abp. Chryzostomem II w siedzibie arcybiskupstwa i z Synodem Biskupów w cerkwi św. Barnaby oraz Msza św. na największym stadionie na wyspie w Nikozji. „3 grudnia, we wspomnienie wielkiego misjonarza jezuickiego św. Franciszka Ksawerego, uczynimy z tego miejsca wielką katedrę pod gołym niebem, skąd popłyną do nieba nasza chwała, dziękczynienie i modlitwa” – zapowiedział o. Kraj.

Jego zdaniem Cypryjczycy są dobrze nastawieni do papieża i wielu z nich podziwia jego prostotę, jego ducha bliskości do innych, zwłaszcza tych najbardziej opuszczonych.

Franciszkanin podał, że według danych oficjalnych sprzed 10 lat na Cyprze żyje ok. 25 tys. katolików, w tym prawie 2,5 tys. to miejscowi obywatele, z których jednak dużą część stanowią cudzoziemcy, którzy otrzymali obywatelstwo tego kraju po poślubieniu Cypryjczyka lub Cypryjki. Pozostali to cudzoziemcy, głównie Filipińczycy, przybysze ze Sri Lanki i Indii i trochę Europejczyków, w większości Polacy i Rumuni. Są też grekokatolicy ukraińscy oraz trafiają się katolicy wśród najnowszej fali uchodźców z Afryki. Do tego grona katolików łacińskich trzeba dodać 5-7 tys. maronitów z Libanu, którzy zwłaszcza ostatnio zaczęli tu masowo przybywać w związku z kryzysem politycznym i gospodarczym w ich kraju. Wspólnotę maronicką tworzą też w dużym stopniu rodziny cypryjskie o dawnych, niekiedy wielowiekowych korzeniach libańskich.

W tej sytuacji duszpasterstwo musi uwzględniać wielość języków i kultur wiernych. W liturgii używany jest przede wszystkim język angielski, a także francuski, hiszpański i polski, chociaż nie można też zapominać o greckim – tłumaczył dalej polski zakonnik.

Za największe wyzwanie uznał on nie tę różnorodność, lecz sytuację na Cyprze Północnym [pod okupacja turecką – KAI], gdzie wzrasta liczba katolików, głównie za sprawą obcokrajowców, studiujących w tej części podzielonej wyspy. Są tam trzy miejsca do sprawowania dla nich liturgii, na które przychodzi średnio 400-500 młodych ludzi: w Kyrenii, Famaguście i tureckiej części Nikozji. Ale nie ma tam księży, którzy co tydzień muszą przekraczać granicę między obu częściami. Nie jest to jedyne wyzwanie, stojące przed Kościołem w tym rejonie, gdyż bardzo trudno będzie uzyskać zezwolenie władz tureckich, aby przynajmniej 11 osób z tamtej części mogło uczestniczyć w spotkaniu z Ojcem Świętym – ubolewał o. Kraj.

Wskazał następnie, że tutejszy ekumenizm ma wymiar nie tyle teologiczny, ile codziennego współżycia dwóch różnych Kościołów. Zwrócił uwagę, że miejscowa hierarchia prawosławna okazuje na różne sposoby szacunek i otwarcie się na katolików, często zaprasza ich na różne wydarzenia organizowane przez Kościół Cypru, a szczególnie otwarty i przyjazny jest biskup Bazyli z Famagusty. W tureckiej części wyspy katolicy mogą sprawować msze w 7 świątyniach, z których 4 udostępnili im właśnie prawosławni.

Mówiąc o stosunkach międzyrelijnych zaznaczył, że część grecko-prawosławna zajmuje 2/3 wyspy, a reszta to od 1974 tzw. Cypr Północny, gdzie przeważają muzułmanie, skąd zaczęto wypędzać Greków cypryjskich. I w tej części trwa coraz silniejsza polityka islamizacji, wzmagana przede wszystkim przez prezydenta Turcji Recepa Erdoğana. Powstaje mnóstwo meczetów, „ale nie jestem przekonany, czy chodzi do nich dużo osób” – powątpiewa zakonnik. Zauważył, że np. robotnicy pakistańscy odwiedzają meczety tylko z okazji dużych świąt islamskich, ogólnie jednak nie widać w tej części wyspy przebudzenia religijnego.

Jednocześnie wskazał, że trwa dialog, odbywający się w ramach tzw. „Religious Track” (Szlak Religijny), istniejącego już od 11 lat, któremu patronuje ambasada Szwecji. Do tego gremium wchodzi 4 przywódców chrześcijańskich: prawosławny, maronita, Ormianin i on jako przedstawiciel Kościoła łacińskiego oraz mufti Cypru. „Ten stół dialogu jest pozytywnym znakiem wzajemnego otwarcia się. Nie możemy podejmować żadnych decyzji politycznych, ale pokazujemy politykom, że można zasiąść do jednego stołu, aby omawiać problemy twarzą w twarz” – stwierdził polski zakonnik.

O. Kraj wyraził ubolewanie, że strona turecko-cypryjska nie wykazuje woli ani ochoty do zachowania dziedzictwa chrześcijańskiego w swojej części, a jest tam wiele opuszczonych, a nawet zniszczonych cerkwi. Istnieje co prawda komisja dwustronna, powołana do ochrony zabytków zarówno chrześcijańskich, jak i muzułmańskich na całej wyspie, która coś już zrobiła w tym kierunku, ale osiągnięcie ostatecznego celu jest jeszcze bardzo odległe – podkreślił zwierzchnik katolików łacińskich na wyspie.

kg (KAI/Exaudi.org) / Nikozja

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama