Męczennik i bokser. Spotkanie dwóch mocarzy w obozie śmierci

„Jeśli chcesz przychodzić do mnie, musisz opanować swój wybuchowy charakter” – mówił o. Kolbe do Tadeusza Pietrzykowskiego. Losy franciszkanina i słynnego boksera przecięły się w obozie niemieckim w Auschwitz, gdzie byli więźniami w tym samym czasie.

Po raz pierwszy spotkali się w maju 1941 w bardzo nieprzyjemnych okolicznościach. Bokser zauważył, jak jeden Vorarbeiterów bił więźnia. Podszedł do niego i zapytał, czym biedak sobie na to zasłużył. Agresywny strażnik zapytał, czy Tadeusz sam chce być pobity, skoro się wtrąca. Wywiązała się bójka, podczas której Pietrzykowski powalił Vorarbeitera. Został jednak powstrzymany przed zadawaniem kolejnych ciosów. Jak sam wspominał:

„Nie wiem, jakby na tym spotkaniu wyszedł Vorarbeiter (zabierałem się do sprawienia mu solidnego lania), gdyby nie interwencja ofiary Vorarbeitera. Nagle złapał mnie ktoś za rękę, mówiąc: «Nie bij, synu, bracie, nie bij, synu!». Proszący miał na nosie okulary w drucianej oprawie, z których jedno ramię zastępował kawałek sznurka. Z natury jestem porywczy (więc pierwszą myślą było stwierdzenie: jaki ja tam twój syn) i głośno powiedziałem: «Odczep się, odczep się, jeśli nie chcesz ty dostać» […]. Proszący jednak nie ustępował, upadł przede mną na kolana i chwytając za ręce, błagał: «Nie bij, synu, nie bij». Zaśmiałem się z niego, stwierdzając: «Co, lepiej, aby on ciebie bił?». Tego proszącego więźnia widziałem wówczas po raz pierwszy w życiu. Jego twarz była jakaś nienormalna: łagodna, dziwnie spokojna. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Zabrakło mi języka w ustach. W końcu machnąłem ręką i odszedłem”.

Później sportowiec widział opatrzonego już o. Kolbego. Zapytał franciszkanina, jak bardzo go boli i usłyszał odpowiedź, której się nie spodziewał: „Ich, synu, to bardziej boli niż mnie”. Wtedy też Tadeusz dowiedział się, kim jest ów więzień w okularach. Poprosił o. Kolbego o błogosławieństwo, które głęboko przeżył: „Co się ze mną potem działo, nie pamiętam, ale coś bardzo dziwnego, niewytłumaczalnego – czego do dziś nie umiem zrozumieć. Na filozofowanie w obozie nie było czasu”. 

Mimo trudnych warunków, o. Kolbe dzielił się z innym więźniami pożywieniem, które dostarczał mu także Pietrzykowski. 

„Ks. Kolbe, każdą porcją żywności, nawet najdrobniejszą, dzielił się, jak sam zauważyłem, z nieznajomymi mi bliżej więźniami. Na moje protesty odpowiadał mi zawsze tymi samymi słowami: «Synu, oni też są głodni». Często się buntowałem, obiecując, że nic już nie przyniosę” – mówił. 

Pewnego razu, kiedy Tadeusz dał o. Maksymilianowi kawałek chleba, dar został skradziony. Bokser nie zamierzał tego po prostu zostawić i chciał wymierzyć sprawiedliwość. Kolbe jednak go powstrzymał, mówiąc: „Jeśli chcesz przychodzić do mnie, musisz opanować swój wybuchowy charakter”. Franciszkanin na tym nie skończył, ale oddał połowę chleba złodziejowi. 

Ostatni raz Tadeusz widział o. Kolbego na apelu 29 lipca 1941 roku. Wtedy franciszkanin ofiarował swoje życie za życie Franciszka Gajowniczka i poszedł na śmierć głodową. „Nie byłem w stanie zrozumieć tego aktu: nie mogłem pogodzić się z myślą, że już nigdy nie zobaczę księdza Kolbego” – wspomniał sportowiec. 

Spotkania z o. Maksymilianem, chociaż odbywały się w dramatycznych okolicznościach, były dla Teddy’ego bardzo ważne. W 1967 roku wspominał: „Rady i wskazówki, jakie wówczas otrzymałem, były dla mojego niespokojnego usposobienia skutecznym lekiem i są nim do dnia dzisiejszego”. 

„Powiedział, że  w jego spojrzeniu było coś duchowego. O Kolbe mówił tacie, że jeżeli chce do niego przychodzić, to nie może bić drugiego człowieka. Dla taty to były zagadnienia poza jego rozumowaniem, na innej płaszczyźnie. Wiemy o tym, że żeby przetrwać obóz, trzeba było walczyć o swoje” – opowiadała w filmie „To on cię znalazł” Eleonora Szafran, córka Tadeusza Pietrzykowskiego. 

Losy tych dwóch mocarzy przecięły się w miejscu, które było piekłem na ziemi. Jeden został męczennikiem i nigdy nie opuścił murów obozu. Drugi przeżył wojnę, przez wiele lat był nauczycielem i trenerem i zmarł w wieku 74 lat, w 1991 roku. 

Źródło: adeste.org, gdansk.gosc.pl, hist.ly, wikipedia.org, YouTube


Materiał powstał w ramach projektu „Polska energia zmienia świat” dzięki wsparciu Partnerów: Fundacji PGE, Fundacji PZU, dofinansowaniu ze środków Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego w ramach Funduszu Narodowego; Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Funduszu Patriotycznego oraz Sponsorów ENEA S.A. , KGHM Polska Miedź. Mecenasem Projektu jest Tauron Wytwarzanie S.A. Partnerem medialnym jest telewizja EWTN.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama