Paweł Zarzycki: kard. Wyszyński ocalił nie tylko Kościół, lecz także dusze Polaków

9 marca w Watykanie odbędzie się pokaz filmu „Będziesz miłował” wyprodukowanego przez Fundację Opoka. O wartości i odbiorze filmu opowiada Paweł Zarzycki, kierownik produkcji.

Jaki był zamysł i cel filmu „Będziesz miłował”?

Zamysł był zdeterminowany adresatem, bo film jest skierowany do widza zagranicznego. Po pierwsze chcieliśmy pokazać postać błogosławionego kardynała, a po drugie pokazać historię Polski w okresie jego życia. Historię, która jest nieznana na świecie. Ta ignorancja naszej przeszłości powoduje, że bardzo wiele krzywdzących dla nas stereotypów krąży tak w świecie anglosaskim, jak i w świecie południowo-amerykańskim. Wydaje się, że ten zamysł nam się udał i powstał film taki, jak zamierzaliśmy. Czyli z jednej strony ukazuje niezwykłą postać błogosławionego, a z drugiej bardzo trudną naszą historię od końca lat 30 do lat 80 XX wieku. 

Przedstawienie tak wielkiej postaci w ciągu godzinnego filmu wydaje się bardzo trudne. Jaki człowiek wyłania się z tego filmu?

Ten film był dla nas wyzwaniem i udowodnił coś, co wydawało się niemożliwe do udowodnienia – że kierując się Ewangelią można zwyciężać w świecie doczesnym. Tzn. nie jest tak, że ludzie kierujący się nauczeniem Chrystusa muszą przegrać w spotkaniu ze złem absolutnym, bo ono jest sprytniejsze, cwańsze, nie ma skrupułów. Nasłuchaliśmy się tych argumentów bardzo wiele razy. Okazuje się, że kardynał, który nie walczył z bronią w ręku, nie szedł na ostre konfrontacje, ale modlitwą, zawierzeniem Matce Bożej i bardzo mądrymi decyzjami personalnymi i politycznymi nie tylko ocalił Kościół, ale ocalił dusze Polaków. To było niezwykłe. Miałem takie wrażenie na polskiej premierze, na której był też kard. Nycz, że ten film dla naszych biskupów jest trudnym wyzwaniem, bo pokazuje, że można w o wiele trudniejszych warunkach niż te, które panują dzisiaj, zwyciężać. A dziś niestety nie zawsze się to udaje. Dlatego myślę, że ten film jest tak ważny współcześnie, nie tylko jako film historyczny. 

Czy warto podejmować wysiłek i opowiadać o takich postaciach jak kard. Wyszyński za granicą?

O świętych opowiadać zawsze warto, czy żyli 50 lat temu czy tysiąc lat temu, bo to są drogowskazy w naszym życiu. Każda świętość da się przełożyć na język współczesny. Jeżeli chodzi o bł. kard. Stefana Wyszyńskiego, jest on postacią jak najbardziej współczesną, bo te zagrożenia, z którymi on się spotykał, nas też dotykają. On swoim postępowaniem pokazuje, jak można dobrem zwyciężać zło. On to robił i tego od nas świat wymaga cały czas, tutaj się nic nie zmieniło. Dlatego warto o tym mówić i pokazywać takie postacie. 

To było szczególnie trudne dla widzów w Ameryce Południowej. Premiera filmu „Będziesz miłował” miała miejsce w listopadzie 2021 roku i planowaliśmy, że miesiąc później będzie premiera dla państw hiszpańskojęzycznych Ameryki Południowej, ale to się odwlekło prawie o pół roku. Ta premiera odbyła się w maju 2022 roku właśnie z powodu oporu w tych państwach, oporu wśród tych episkopatów. Dotknęliśmy bardzo wrażliwego dla nich tematu, czyli pokazaliśmy komunizm jako zło. Oni tam żyją w zauroczeniu ideą komunistyczną. Im się wydaje, że jest to prawie raj. Pokazanie więc Kościoła katolickiego w zwarciu z komunizmem, który dąży do zniszczenia wiary za wszelką cenę, było dla nich bardzo trudne do przyjęcia, ale w końcu się udało i mamy nadzieję, że dzięki temu pokazaliśmy im, że mogliby się lepiej przyjrzeć tym iluzjom, w które zdają się czasem wierzyć. 

Jaki był odbiór filmu? Jakie sygnały do Pana docierały? 

Odbiór filmu wszędzie był bardzo pozytywny przede wszystkim dlatego, że ten film nie jest słodki, że pokazuje też trudne momenty historii Kościoła, jak np. księży patriotów, pokazuje całą złożoność sytuacji, np. to, że kardynał był niezrozumiany także w Watykanie, oskarżano go w pewnym momencie o jakieś układy z komunistami, sprzyjanie komunistom. Jednocześnie jednak pokazane jest jego „non possumus”, czyli że jest pewna granica, której przekroczyć nie wolno. Ten film jest bardzo poważny i mądry, nieinfantylizujący ani postaci kardynała, ani kwestii wiary. To była jego największa zaleta, bo ludzie mają dosyć dziecinnego pokazywania pewnych bardzo poważnych wyzwań, jakie stają przed nami, chrześcijanami i katolikami.

W czwartek odbędzie się pokaz filmu w Rzymie zorganizowany przez ambasadora Adama Kwiatkowskiego. Jak Pan odczytuje to wydarzenie i tę szansę?

Ja mam dużą nadzieję, będę na tym pokazie i będę mógł osobiście zobaczyć, jakie będą reakcje zebranych, i dyplomatów, i hierarchów z Watykanu. Nie wierzę jednak w to, że włoska hierarchia, która tak jak południowoamerykańska jest zauroczona ideami komunistycznymi, porzuci to i zrozumie, że jest to zło. Mam nadzieję, że nie będą tego oglądać jako opowieści o jakimś kardynale z dalekiego kraju, o jakichś dziwnych ludziach, tylko zrozumieją, że to jest opowieść całkowicie współczesna. 

***

Projekt „Polska Energia zmienia świat – przygotowanie i  pokaz filmu dokumentalnego o bł. Stefanie Kardynale Wyszyńskim pt. «Będziesz miłował» we Włoszech"  został zrealizowany dzięki wsparciu finansowemu Fundacji PGE.

 

 

« 1 »

reklama

reklama

reklama