Rolnicy protestują w Warszawie. Dotarli przed Sejm

Rolnicy wrócili na ulice Warszawy, ponieważ ich protest z 27 lutego nie przyniósł oczekiwanych skutków. Niezmiennie sprzeciwiają się regulacjom unijnego Zielonego Ładu oraz liberalizacji handlu z Ukrainą i ograniczaniu hodowli zwierząt.

Protest oficjalnie rozpoczął się o godz. 11 przed budynkiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Według zapowiedzi ma w nim wziąć udział łącznie 150 tys. uczestników. Do rolników dołączyli myśliwi oraz leśnicy.

„Rozpoczęcie zaplanowano na godzinę 11. Będą wystąpienia rolników, wytypowanych po jednym z każdego województwa, w niektórych przypadkach po dwóch. Później będzie przemarsz pod Sejm. Tam rolnicy będą czekać na wyjście do protestujących marszałka Szymona Hołowni” – powiedział portalowi TVN Warszawa przewodniczący OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych Sławomir Izdebski.

„Oprócz tego rolnicy jadą do Warszawy traktorami. Będzie kilka blokad wokół Warszawy. Niestety nie ma pozwolenia na wjazd traktorami, więc proponujemy, aby rolnicy podjechali pod miasto. To też na pewno trochę przyblokuje stolicę” – dodał.

Rolnicy wrócili na ulice Warszawy, ponieważ ich protest z 27 lutego nie przyniósł oczekiwanych skutków. Niezmiennie sprzeciwiają się regulacjom unijnego Zielonego Ładu oraz liberalizacji handlu z Ukrainą i ograniczaniu hodowli zwierząt.

Jak informuje RMF, rolnicy co kilka chwil odpalali race, a przy Alejach Ujazdowskich stał ciągnik z naczepą, na której umieszczono czołg ze słomy. Z kolei na trasie S7 między Łomiankami a Warszawą utworzył się ok. 3-kilmetrowy sznur traktorów.

Protestujący rolnicy dotarli już przed budynek Sejm. Na całej trasie przemarszu płonęły race i opony, wybuchały petardy.

Portal RMF24 poinformował o zapowiedzi złagodzenia regulacji Zielonego Ładu. „Będzie propozycja bardzo dużego zmniejszenia obciążeń dla rolników” – zapewnił komisarz ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski w rozmowie z dziennikarką RMF FM w Brukseli. Pytani o reakcję rolnicy nie dowierzali, że za słowami pójdą realne zmiany. Zapowiadali, że będą protestować tak długo, jak długo będzie trzeba.

„Żeby nie było: obiecanki cacanki, a głupiemu radość” – powiedział reporterce RMF jeden z protestujących. „UE opowiada i tak tyle bzdur, więc trudno w to wierzyć” – podkreślał kolejny.

Źródła: Onet, Interia, TVN Warszawa, RMF24

« 1 »

reklama

reklama

reklama