Nie tylko Broniszewice. DPS w Ścinawce Dolnej także przeciw reformie: dzieci mogą stracić jedyny dom

Dyrektorka Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci w Ścinawce Dolnej, prowadzonego przez Zgromadzenie Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus, apeluje o pilne wycofanie lub gruntowną korektę projektu Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Proponowane rozwiązania mogą zachwiać podstawami bezpieczeństwa dzieci, dla których DPS jest jedynym domem – wskazuje.

Po proteście sióstr dominikanek z Broniszewic sprzeciw wobec reformy DPS-ów narasta także w innych placówkach. Dyrektorka DPS w Ścinawce Dolnej skierowała do ministerstwa zdecydowany sprzeciw wobec projektu nowelizacji ustawy z 26 marca 2026 r. Szczególne obawy budzi założenie ograniczenia pobytu dzieci w placówkach oraz wprowadzenia zasady kierowania ich do DPS jedynie na czas określony.

„Uważamy, że proponowane założenia zagrażają i mogą naruszać fundamentalne poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji najsłabszych – dzieci i młodzieży z ciężkimi niepełnosprawnościami” – podkreśla dyrektorka placówki Barbara Markowska.

W ocenie pracowników systemowa zmiana może oznaczać dla wielu dzieci nie tylko zmianę miejsca pobytu, ale realne zerwanie jedynej znanej im przestrzeni życia i relacji.

Zmiana może oznaczać regres

Opiekunowie zwracają uwagę, że dzieci wymagające całodobowej opieki, terapii i wsparcia funkcjonują wyłącznie w warunkach stabilności. Nawet pozornie niewielkie zmiany mogą – jak podkreślają – prowadzić do poważnych konsekwencji rozwojowych.

„W przypadku osób z niepełnosprawnościami sprzężonymi, autyzmem, każda zmiana miejsca pobytu to ryzyko drastycznego regresu rozwojowego, zniszczenie poczucia bezpieczeństwa” – czytamy w piśmie do ministerstwa.

W ich ocenie DPS nie jest instytucją tymczasową, lecz jedynym środowiskiem, w którym dzieci mogą budować jakiekolwiek poczucie ciągłości życia. „Mimo niepełnosprawności, każde dziecko ma uczucia i krzyczy o MIŁOŚĆ, STABILIZACJĘ I BEZPIECZEŃSTWO” – podkreślają opiekunowie.

Co dalej z dziećmi?

Jednym z najmocniej wybrzmiewających zarzutów jest brak realnej alternatywy dla dzieci, które miałyby opuścić DPS po określonym czasie pobytu.

„Jeśli DPS ma być na czas określony, to gdzie mają trafić dzieci po jego upływie?” – pyta Barbara Markowska.

Pracownicy wskazują, że system pieczy zastępczej w obecnym kształcie nie dysponuje ani odpowiednią liczbą rodzin, ani kompetencjami do opieki nad dziećmi z głęboką niepełnosprawnością i sprzężonymi zaburzeniami.

Kolejne porzucenie przez system

W piśmie zwrócono uwagę, że znaczną część mieszkańców DPS stanowią dzieci z pieczy zastępczej, które już wcześniej doświadczyły zerwania więzi i odrzucenia.

„Próba ograniczania ich pobytu (…) jest kolejnym porzuceniem ich przez państwo” – wskazano w dokumencie.

Opiekunowie podkreślają również, że DPS-y w obecnej formie nie są – jak często przedstawia się w debacie publicznej – przestarzałymi instytucjami.

„Nowoczesne DPS-y to nie »przechowalnie«, ale placówki z całodobową opieką pielęgniarską i kompleksowym wsparciem” – zaznacza dyrektorka.

„Te dzieci nie mają nikogo innego”

W emocjonalnym fragmencie pisma opiekunowie wskazują, że dzieci pozostające pod ich opieką często nie mają żadnej innej osoby, która mogłaby upomnieć się o ich prawa.

„Jako opiekunowie jesteśmy ich jedynym »krzykiem« o prawo do godności i spokoju” – podkreślają.

Ich zdaniem proponowana reforma została przygotowana w sposób odległy od realiów codziennej pracy w placówkach, co budzi poważne wątpliwości co do jej wykonalności.

Pracownicy DPS w Ścinawce Dolnej wnoszą o wprowadzenie gwarancji bezterminowego pobytu dla dzieci z orzeczoną niepełnosprawnością, szczególnie tych pozostających w pieczy zastępczej.

„Wierzymy, że dobro dziecka i prawo do godnej opieki przeważą nad doraźnymi celami reorganizacji systemu” – podsumowują.

Coraz szerszy sprzeciw w środowisku

Podobne głosy płyną także z innych placówek. S. Karolina Blok, dyrektor DPS dla Dzieci i Młodzieży w Kamieniu Krajeńskim, ostrzega, że projekt może doprowadzić do dalszego przeciążenia i tak już niewydolnego systemu.

Zwraca uwagę, że brak rodzin zastępczych oraz specjalistycznych kadr sprawia, iż założenia reformy mogą pozostać wyłącznie na papierze. Jak podkreśla, decyzje są podejmowane bez pełnego uwzględnienia warunków pracy z dziećmi o najgłębszych niepełnosprawnościach.

„Decyzje zapadają na poziomie politycznym, bez uwzględnienia realiów codziennej pracy” – ocenia.

W jej opinii całkowite odejście od opieki instytucjonalnej jest w obecnych warunkach nierealne, a reforma powinna przede wszystkim chronić dobro dziecka, a nie opierać się wyłącznie na założeniach systemowych.

„Dom na całe życie”

Jeszcze inaczej o roli DPS mówi dyrektor jednego z domów w Strumieniu, podkreślając, że dla wielu dzieci jest to jedyne miejsce, które mogą nazwać domem.

„Te dzieci nie są w pieczy zastępczej, bo system jest niewydolny. Brakuje rodzin gotowych podjąć się tak trudnej opieki. U nas znajdują nie tylko pomoc, ale przede wszystkim dom na całe życie” – zaznacza Anna Sławińska.

Reforma w toku

Ministerstwo Rodziny zaproponowało w nowelizacji ustawy o pomocy społecznej m.in. ograniczenie kierowania dzieci do DPS i docelowe pozostawienie w nich wyłącznie osób dorosłych. Projekt wywołał szeroką debatę po reakcjach m.in. sióstr dominikanek z Broniszewic, które wskazały, że zmiany mogą oznaczać brak możliwości przyjmowania nowych dzieci.

Resort, wbrew głosom praktyków, argumentuje, że kierunkiem reformy ma być wsparcie rodzin biologicznych i rozwój rodzin zastępczych, tak aby dzieci – także z niepełnosprawnościami – mogły pozostawać w środowisku domowym.

„W planowanej reformie pomocy społecznej przenosimy ciężar pomocy: zamiast przenosić dziecko ze szczególnymi potrzebami do domu pomocy społecznej, dążymy do tego, żeby potrzebne wsparcie dostało w domu, w swojej rodzinie, w swoim środowisku. Jeśli z jakiegoś powodu rodzice biologiczni nie mogą czy nie potrafią zająć się dzieckiem, także dzieckiem z niepełnosprawnością – potrzebna jest rodzina zastępcza" – podkreśliło MRPiPS.

Projekt pozostaje obecnie na etapie konsultacji. Następnie trafi pod obrady Rady Ministrów, a później – jeśli zostanie przyjęty – do parlamentu.

« 1 »