Po siedmiu dniach walki z żywiołem strażacy zakończyli przeczesywanie pogorzeliska w Puszcza Solska. Wśród spalonych hektarów lasu uwagę ratowników przykuł niezwykły widok – kapliczka zawieszona na drzewie pozostała nietknięta, choć ogień strawił teren wokół niej. Zdjęcie opublikowane przez strażaków z OSP Majdan Górny szybko stało się symbolem opieki św. Floriana.
Straż pożarna zakończyła w poniedziałek działania związane z przeczesywaniem pogorzeliska po ogromnym pożarze w Puszczy Solskiej w powiecie biłgorajskim. W akcji uczestniczyło 185 strażaków państwowej i ochotniczej straży pożarnej, którzy sprawdzali teren o powierzchni około 450 hektarów, wyszukując i dogaszając zarzewia ognia.
Rzecznik Komendy Powiatowej PSP w Biłgoraju st. kpt. Mateusz Małyszek poinformował, że strażacy zakończyli działania i opuścili teren pożaru. Na miejscu pozostaną jednak zastępy z powiatu biłgorajskiego, które przez kolejne dni będą patrolować obszar i monitorować sytuację z wykorzystaniem dronów.
Podczas akcji strażacy z OSP Majdan Górny zauważyli drzewo z kapliczką, które ocalało mimo szalejącego wokół ognia. Zdjęcie obiegło media społecznościowe. Do fotografii odniósł się m.in. europoseł i były minister MSWiA Mariusz Kamiński, pisząc o „symbolicznym” znaczeniu tego obrazu i dziękując strażakom za ich służbę. „Święty Florian czuwał nad naszymi strażakami” – napisał na X Kamiński.
Symboliczne! Druhowie z OSP (OSP Majdan Górny) publikują zdjęcie kapliczki w Puszczy Solskiej, która ocalała ze strasznego pożaru. Święty Florian czuwał nad naszymi strażakami. Dziękujemy Wam za pełną poświęcenia służbę.
— Mariusz Kamiński (@Kaminski_M_) May 11, 2026
Czas rozliczyć Kierwińskiego za spóźnione wsparcie dla… https://t.co/UGFvm7Lgp4 pic.twitter.com/tnNPSd9noh
Lasy Państwowe rozpoczęły już wstępne szacowanie strat. Jak podkreślają leśnicy, osłabione przez ogień drzewa są teraz szczególnie narażone na ataki szkodników. Służby apelują również, by nie wchodzić na teren pogorzeliska – wypalone korzenie mogą powodować przewracanie się drzew nawet przy niewielkim podmuchu wiatru.
Pożar wybuchł we wtorek ubiegłego tygodnia. W kulminacyjnym momencie w akcji uczestniczyło ponad tysiąc osób, a do gaszenia wykorzystywano także śmigłowce i samoloty gaśnicze. Podczas działań rozbił się samolot gaśniczy PZL M-18 Dromader. Zginął 65-letni pilot. Okoliczności katastrofy bada prokuratura i Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.
Źródło: PAP, wpolityce.pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.