Drewniany kościółek na Podlasiu odwiedza 50 tys. osób rocznie. 12 czerwca zostanie on podniesiony do rangi sanktuarium. „Bóg umiłował sobie to miejsce, malutką parafię na wschodzie Polski liczącą zaledwie 350 osób” – mówi ks. Jerzy Jastrzębski. Opoka zaprasza na cykl reportaży o cudach wymodlonych przed jednym z najstarszych w Polsce obrazów Serca Pana Jezusa.
Proboszcz Jarosław Rosłon przestał już liczyć łaski wymodlone w Milejczycach – mówi Opoce ks. Jerzy Jastrzębski, członek komisji badającej fenomen kultu Serca Jezusa w Milejczycach. Poczęte dzieci, uratowane ciąże, uzdrowienia z raka, uratowane życie – informacje o takich zdarzeniach dostała komisja. Cuda to jednak nie wszystko.
„Nie przyjeżdżamy do Milejczyc, żeby załatwić biznes z Bogiem – podkreśla ks. Jastrzębski. – Pielgrzymujemy do Milejczyc, żeby zaczerpnąć sił do większej miłości”.
„Ludzie wyjeżdżają stąd spokojniejsi, bardziej pokorni, bardziej zasłuchani w Boga” – dodaje duchowny. Jak zaznacza, w milejczyckim kościele na ogół nie ma głośnej modlitwy, panuje tu cisza.
Przed Francją
„Bóg umiłował sobie to miejsce, malutką parafię na wschodzie Polski liczącą zaledwie 350 osób” – podkreśla ks. Jerzy Jastrzębski. Tutejszy drewniany kościółek św. Stanisława zostanie 12 czerwca podniesiony do rangi sanktuarium. W miejscowości należącej kiedyś do diecezji pińskiej, a dziś drohiczyńskiej, kult Serca Chrystusa rozwijał się jeszcze przed objawieniami we francuskim Paray-le-Monial. Tutejszy obraz jest jednym z najstarszych w naszym kraju wizerunków Najświętszego Serca, być może nawet najstarszym.
Zobacz cały wywiad Agaty Ślusarczyk z ks. Jerzym Jastrzębskim.
Iskra z Milejczyc. Na Podlasiu rozwija się kult Najświętszego Serca Pana JezusaNa pierwszy reportaż z serii „Iskra z Milejczyc” zapraszamy już w najbliższy piątek.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.