Między życiem a śmiercią. Rekolekcje dla ratowników bez taniego optymizmu

„Ratownicy żyją dokładnie w tej przestrzeni – między życiem a śmiercią. To nie metafora, to ich codzienność. Stają przy człowieku w najbardziej dramatycznym momencie jego życia. Czasem udaje się wygrać walkę o życie. Czasem nie. I właśnie w tym miejscu rodzi się pytanie o sens, o Boga, o nadzieję” – podkreśla ks. Mateusz Wójcik, Kapelan Ratownictwa Medycznego Archidiecezji Krakowskiej.

Stąd pomysł, by zaprosić pracowników ratownictwa medycznego na specjalne rekolekcje. Mają one odpowiadać na bardzo konkretne doświadczenie tej grupy zawodowej, jakim jest codzienny kontakt z cierpieniem, śmiercią, presją czasu, odpowiedzialnością za ludzkie życie.

Tytuł rekolekcji, które odbędą się w dn. 20-22 marca w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu brzmi: „Między życiem a śmiercią. Nadzieja silniejsza niż bezradność”.

„Ratownicy żyją dokładnie w tej przestrzeni – między życiem a śmiercią. To nie metafora, to ich codzienność. Stają przy człowieku w najbardziej dramatycznym momencie jego życia. Czasem udaje się wygrać walkę o życie. Czasem nie. I właśnie w tym miejscu rodzi się pytanie o sens, o Boga, o nadzieję” – podkreśla ks. Mateusz Wójcik.

„Hasło «Nadzieja silniejsza niż bezradność» nie oznacza taniego optymizmu. Bezradność jest realna. Każdy, kto pracuje w ratownictwie medycznym jej doświadcza. Chodzi o to, by odkryć, że chrześcijańska nadzieja nie polega na skuteczności, lecz na wierności i obecności. Że nawet wtedy, gdy nie możemy uratować życia, możemy ocalić godność człowieka” – dodaje.

Szczegóły organizacyjne, dotyczące rekolekcji, można znaleźć na Facebooku Duszpasterstwa Ratownictwa Medycznego Archidiecezji Krakowskiej.


Między życiem a śmiercią. Rekolekcje dla ratowników bez taniego optymizmu   Duszpasterstwo Ratownictwa Medycznego Archidiecezji Krakowskiej podczas spotkania z papieżem Franciszkiem. Ks. Mateusz Wójcik pierwszy z prawej Duszpasterstwo Ratownictwa Medycznego AK / Facebook

„W zwykłych rekolekcjach rzadko mówi się o reanimacji, o śmierci dziecka, o agresji pacjentów, o poczuciu winy po nieudanej akcji, o wypaleniu. A to są realne tematy” – podkreśla ks. Mateusz Wójcik, Kapelan Ratownictwa Medycznego Archidiecezji Krakowskiej.

Miłosz Kluba: Z jakimi problemami przychodzą do Księdza – jako duszpasterza – pracownicy ratownictwa medycznego?

Ks. Mateusz Wójcik: Najczęściej z poczuciem winy. Nawet jeśli obiektywnie nie zawinili. Pytają: „Czy mogłem szybciej?”, „Czy zrobiłem wszystko?”, „Dlaczego znów się nie udało?”. Drugi obszar to wypalenie. Pojawia się zobojętnienie, cynizm, dystans, który miał chronić, a zaczyna niszczyć relacje – także w domu. Trzeci temat to trudność w pogodzeniu obrazu Boga z doświadczeniem cierpienia. Gdy widzi się dramat po dramacie, pojawia się pytanie: „Gdzie On jest?”.

Są też problemy rodzinne – życie w ciągłym napięciu, nocne dyżury, brak snu, zmęczenie, które przekłada się na relacje z najbliższymi.

Te wszystkie tematy będą obecne w czasie rekolekcji. Nie w formie psychologicznego warsztatu, ale w świetle Ewangelii i modlitwy.

Skąd wziął się pomysł na te rekolekcje?

To bardzo osobista historia. Pomysł dojrzewał we mnie w czasie hospitalizacji w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Leżałem na sali z innymi pacjentami – ludźmi bardzo cierpiącymi. Widziałem zaangażowanie lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych, sekretarek medycznych, pań salowych – całego personelu.

Widziałem zmęczenie i jednocześnie niezwykłą uważność. Czasem wystarczyło jedno spokojne zdanie, jedno spojrzenie, by człowiek odzyskał poczucie bezpieczeństwa.

Leżąc tam, pomyślałem: kto dba o ich serce? Kto pomaga im unieść to wszystko, co widzą każdego dnia? I wtedy zrodziła się myśl o rekolekcjach, które nie będą ogólne, ale dotkną konkretnie ich świata.

Dlaczego Oświęcim jako miejsce rekolekcji?

Bo to miejsce zmusza do zadania pytania o godność człowieka. O to, co się dzieje, gdy człowiek przestaje być widziany jako osoba. Pracujący w ratownictwie medycznym stoją dokładnie po przeciwnej stronie tej logiki – ich praca polega na ratowaniu, przywracaniu, chronieniu życia i godności.

W przestrzeni Oświęcimia pytanie o sens cierpienia brzmi mocniej. I właśnie tam chcemy mówić o nadziei, która nie jest naiwna, ale przechodzi przez krzyż.

Dlaczego warto wziąć udział właśnie w takich specjalistycznych rekolekcjach?

Bo doświadczenie pracy w ratownictwie medycznym jest specyficzne i bardzo obciążające. W zwykłych rekolekcjach rzadko mówi się o reanimacji, o śmierci dziecka, o agresji pacjentów, o poczuciu winy po nieudanej akcji, o wypaleniu. A to są realne tematy.

Specjalistyczne rekolekcje dają trzy rzeczy.

Po pierwsze – zrozumienie. Uczestnicy wiedzą, że siedzą obok ludzi, którzy przeżywają to samo.

Po drugie – język wiary dostosowany do ich codzienności.

Po trzecie – przestrzeń, by bez wstydu i bez ocen mówić o swojej bezsilności.

Ratownicy czy pielęgniarki często są silni dla innych. Rzadko ktoś pozwala im być słabymi. Te rekolekcje mają być właśnie taką przestrzenią.

Co chciałby Ksiądz powiedzieć tym, którzy wahają się, czy przyjechać?

Powiedziałbym: nie przyjeżdżajcie po to, żeby „zaliczyć rekolekcje”. Przyjedźcie po to, żeby zadbać o swoje serce.

Jeśli czujesz zmęczenie. Jeśli nosisz w sobie twarze pacjentów, których nie udało się uratować. Jeśli masz pytania do Boga. Jeśli zaczynasz się dystansować, żeby przetrwać. To są rekolekcje właśnie dla ciebie.

Nie zawsze możesz uratować życie. Ale twoje własne serce też potrzebuje ratunku. I właśnie o tym będą te dni.

 Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama