Od 1 września dzieci w przedszkolach i podstawówkach nie będą mogły korzystać z komórek, ale do 31 grudnia obowiązują dotychczasowe zasady określone w statutach. W części szkół zakaz już jest, smartfony trafiają np. do szafek albo specjalnych etui, a dyrektorzy wymieniają korzyści płynące z zakazu.
Od 1 września uczniowie publicznych i niepublicznych szkół podstawowych nie będą mogli korzystać z telefonów komórkowych i innych urządzeń umożliwiających komunikację, nagrywanie dźwięku lub obrazu. Zakaz ten będzie obowiązywał na lekcjach, przerwach i innych zajęciach w placówce. Obejmie też zajęcia edukacyjne organizowane poza szkołą, np. lekcje wychowania fizycznego na zewnętrznych obiektach sportowych.
W przedszkolach zakazane będzie wnoszenie urządzeń elektronicznych podczas pobytu dzieci na terenie przedszkola, szkoły, w której zorganizowano oddział przedszkolny oraz innej formy wychowania przedszkolnego, w związku z realizacją zajęć nauczania, wychowania i opieki, a także podczas zajęć organizowanych poza terenem tych placówek.
Będą wyjątki od zakazu
Od zakazu są wyjątki: gdy nauczyciel uzna, że urządzenie jest potrzebne uczniom do realizacji zajęć lub sprawdzenia wiedzy, gdy konieczny będzie pilny kontakt ucznia z rodzicami lub gdy wystąpi bezpośrednie zagrożenie zdrowia lub życia. Możliwe jest też korzystanie przez ucznia z urządzenia elektronicznego za zgodą dyrektora, jeżeli jest to uzasadnione chorobą, niepełnosprawnością lub innymi szczególnymi potrzebami wymagającymi korzystania ze sprzętu specjalistycznego lub aplikacji mobilnej służącej monitorowaniu stanu zdrowia. Wyjątek ten dotyczy też przedszkolaków.
Szkoły mają czas do 31 grudnia br., by dostosować do tych przepisów swoje statuty, w których określą szczegóły rozwiązań.
Jak przekazała PAP rzecznik prasowa MEN Ewelina Gorczyca, do momentu zmiany statutu w konkretnej szkole, w mocy pozostają dotychczasowe zasady.
To obligatoryjny element statutu szkoły
Zwróciła uwagę, że nie ma szkół, których statuty tego nie regulują – jest to obligatoryjny element statutu szkoły. – Zgodnie z ustawą – Prawo oświatowe, każda szkoła w statucie musiała określić warunki wnoszenia i korzystania z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych – podkreśliła. zaznaczyła, że „nie będzie więc okresu, w którym w szkołach nie obowiązują żadne zasady”, bo do czasu zmiany statutu dyrektorzy i nauczyciele stosują te, które już dziś obowiązują w danej szkole, wraz z przewidzianymi w statucie konsekwencjami ich naruszania.
– Chcemy jasnej zasady dotyczącej telefonów w szkołach podstawowych, ale nie chcemy wprowadzać zmian ponad głowami społeczności szkolnych – podkreśliła rzecznik.
Dlatego – dodała – szkoły mają czas na przeprowadzenie wymaganej procedury z udziałem rady pedagogicznej, rady rodziców i samorządu uczniowskiego. – Z dotychczasowych statutów znikną regulacje dotyczące warunków wnoszenia i korzystania z urządzeń na terenie szkoły. Szkoła określi natomiast zasady korzystania z nich podczas wycieczek oraz jeśli prowadzi internat – w internacie – dodała.
Nie będzie też – zaznaczyła – jednego narzuconego szkołom sposobu przechowywania telefonów. – Ustawa nie nakazuje tworzenia szkolnych depozytów. Szkoła może zorganizować miejsce, w którym uczniowie będą zostawiali urządzenia. Jeżeli się na to zdecyduje, szczegółowe zasady ich odkładania i odbierania określi dyrektor w zarządzeniu – dodała.
Gorczyca zwróciła uwagę, że w przedszkolach „sytuacja jest prostsza”. – Zakaz wnoszenia i korzystania z osobistych urządzeń elektronicznych wynika bezpośrednio z ustawy, dlatego nie ma obowiązku zmiany statutów w tym zakresie. Wyjątek dotyczy sytuacji uzasadnionych względami zdrowotnymi, za zgodą dyrektora przedszkola – dodała.
Jak będzie w praktyce?
PAP sprawdziła w wybranych szkołach, jak przebiegają przygotowania do wprowadzenia ustawowego zakazu używania telefonów oraz jak zakaz sprawdza się tam, gdzie już obowiązuje.
Wprowadzenie formalnego zakazu przebiegnie płynnie i bez rewolucji w SP 8 w Bełchatowie (woj. łódzkie). Szkoła do nowej zasady przyzwyczajała uczniów stopniowo.
– Zakaz wprowadzaliśmy wcześniej z inicjatywy rady rodziców. Początkowo uczniowie mogli korzystać z telefonów tylko na długiej przerwie, a od ubiegłego roku szkolnego w naszej placówce nie korzysta się już z tego typu urządzeń – powiedziała dyrektor Maria Łazuga. – Do tej pory smartfony nie były deponowane w szafkach czy w innym miejscu. Uczniowie mieli je przy sobie w plecakach, tylko nie mogli z nich korzystać i stosowali się do tego zakazu, co uwolniło ich kreatywność. Zaczęli przynosić do szkoły gry planszowe, szachy, warcaby. Mogą też grać w gry zespołowe, bo na przerwach otwieramy salę gimnastyczną. To jest ogromna wartość – dodała.
W oparciu o wcześniejsze doświadczenia
W niektórych szkołach zakaz już jest, m.in. w SP 152 w Łodzi, gdzie zgodnie z obowiązującymi od roku zasadami, smartfony oraz wszystkie inne urządzenia elektroniczne uczniowie po przyjściu do szkoły muszą zostawić na cały dzień lekcyjny w swoich zamykanych szafkach. Wyjątki stanowią dzieci potrzebujące stałego monitorowania stanu swojego zdrowia za pomocą aplikacji w telefonie.
– Te zasady zostały wypracowane z rodzicami – wyjaśniła w rozmowie z PAP dyrektor placówki Aneta Stankiewicz. – To byli bardzo mądrzy rodzice, którzy sami przeprowadzili konsultacje, ankietę wśród innych opiekunów oraz akcję plakatową z hasłami: „Schowaj telefon – porozmawiaj” oraz „Strefa bez telefonu – więcej nauki, mniej scrollingu” – dodała.
Zaznaczyła, że dzięki ich dużemu wsparciu, szkoła stała się wolna od elektroniki. – Nie korzystamy z telefonów ani na lekcjach, ani na przerwach, ani w świetlicy – podkreśliła. Dodała, że w przypadku sytuacji, w których dzieci potrzebują pilnego kontaktu z rodzicami lub rodzice z dziećmi, do dyspozycji mają telefon w sekretariacie.
Stankiewicz widzi wiele plusów wprowadzonego zakazu. To – jak mówiła – przywrócenie równowagi między realnym i cyfrowym światem. – Okazało się bowiem, że dzieciaki potrafią ze sobą rozmawiać i robią to coraz chętniej. W czasie przerwy można też poczytać książkę czy pograć w karty. W naszej szkole ten pomysł się po prostu sprawdził – zaznaczyła.
Zakaz używania smartfonów obowiązuje od 2022 r. w Szkole Podstawowej nr 103 w Warszawie. Wprowadzono go po pandemii. – Zauważyliśmy, że z naszymi dziećmi dzieje się coś bardzo złego: na przerwach całe grupy siedzące pod ścianą z głowami w smartfonach, odizolowane, nie rozmawiające ze sobą – powiedziała dyrektorka Danuta Kozakiewicz.
Stąd – przekazała – praca nad szkolnym regulaminem z przedstawicielami: rady rodziców, rady pedagogicznej, samorządu uczniowskiego i najstarszych klas. Kozakiewicz przyznała, że „niezwykle ważna była wspólna praca nad zapisami, bo dzieci czuły sprawczość, czuły, że są współtwórcami zarządzenia, co ograniczyło ich sprzeciw i poczucie, że coś im się z góry narzuca”.
Jak dodała, rozwiązanie „sprawdzało się świetnie”, tym bardziej, że oprócz samego zakazu, szkoła wprowadziła alternatywę dla czasu w telefonie – tzw. pozytywne przerwy – sportowe – na których dzieci mogły w sali gimnastycznej pograć w piłkę. Na korytarzu ustawiono stoły do tenisa, otwarto też przestrzeń do gier planszowych – pod opieką pedagoga szkolnego.
Kozakiewicz przyznała też, że ustawowa regulacja, która daje prawo władzom szkoły do podejmowania decyzji w zakresie egzekwowania zakazu, jest „olbrzymim ułatwieniem dla dyrektorów”, bo daje im podstawę prawną w przypadku sprzeciwu rodziców czy uczniów.
W niektórych wrocławskich szkołach podstawowych już kilka miesięcy temu wprowadzono rozwiązania mające ograniczyć używanie telefonów przez uczniów. Przykładowo w Szkole Podstawowej nr 83 uczniowie deponują telefony w specjalnych szafkach, a w SP nr 50 w specjalnych etui, które blokują sygnał i czynią smartfon nieaktywnym.
Zakaz korzystania ze smartfonów wprowadziła też już w marcu Szkoła Podstawowa nr 9 w Zamościu. Uczniowie chowają tam – na czas zajęć w szkole, także w czasie przerw – smartfony, tablety czy smartwatche w specjalnych skrytkach depozytowych, do których mają kluczyki, mogą też sami założyć sobie szyfrowe zamknięcie. Jeśli uczeń nie umieści smartfona w skrzynce i będzie z niego korzystał musi go włożyć do specjalnego etui z zamkiem magnetycznym i odbierze dopiero po zakończeniu zajęć. Deponowanie urządzeń w skrytkach obowiązuje uczniów klas IV-VIII, natomiast w klasach 1-3 w każdej sali lekcyjnej jest na nie specjalny pojemnik.
Dyrektor szkoły Grzegorz Lasek powiedział, że wprowadzony system działa skutecznie i już widać pozytywne efekty. – Poprawiły się relacje między uczniami, zaczęli rozmawiać ze sobą, zaczęli też zaglądać do książek i nawet czytać lektury na przerwach, co jest dla nas bardzo cenne, bo tego się tak szybko nie spodziewaliśmy – powiedział.
W sopockich podstawówkach od lat obowiązuje całkowity zakaz podczas lekcji i przerw: SP nr 7 – od września 2023 r. (bez depozytu); SP nr 8 – od października 2024 r. (z systemem depozytowym); SP nr 1 – od października 2025 r. (bez depozytu) oraz w SP nr 9 – od września 2025 r. (bez depozytu).
W Szkole Podstawowej nr 4 w Rumi (woj. pomorskie) zakaz obowiązuje już od czterech lat. Jak poinformowała dyrektor Monika Polak-Bojan, uczniowie mogą przynosić sprzęt do szkoły, ale podczas pobytu w budynku musi być wyłączony i schowany w plecaku lub szafce. Zakaz obejmuje lekcje, przerwy i świetlicę, a placówka nie tworzy zbiorczych depozytów. Wyjątki dotyczą celów dydaktycznych, zaleceń poradni lub względów zdrowotnych (np. monitoringu glikemii). Kontakt z rodzicami odbywa się przez sekretariat, wychowawcę lub nauczyciela dyżurującego.
Złamanie zasad skutkuje wpisem do dziennika, a powtarzające się naruszenia – obniżeniem oceny z zachowania i koniecznością odbioru telefonu z sekretariatu przez rodziców.
W zaakceptowaniu zmian pomogły uczniom m.in. organizowane przez szkołę strefy relaksu i tzw. „aktywne przerwy”. – Zamiast traktowania zasad jak kary, pokazaliśmy uczniom osobiste korzyści. Przekonywaliśmy, że kilkugodzinna przerwa od ekranów to dla nich brak presji odpisywania na powiadomienia, ochrona przed niechcianym nagrywaniem na przerwach oraz „wolna głowa” po lekcjach – podkreśliła Polak-Bojan.
Urząd Miasta Krakowa rekomendował zakaz używania telefonów w szkołach jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów i – jak zauważył wicedyrektor Wydziału Edukacji Tomasz Kobylański – w wielu szkołach uczniowie nie mogą korzystać z telefonów.
Od lat zakaz obowiązuje m.in. w Społecznej Szkole Podstawowej nr 5 STO. Dzieci mają obowiązek wyłączyć telefony i złożyć je przed pierwszą lekcją w specjalnie przygotowanej szufladzie. Korzystać z nich mogą jedynie w ważnych momentach (krótka rozmowa, SMS) lub pod kontrolą nauczyciela. W ciągu dnia dyspozycyjny dla uczniów jest telefon w sekretariacie. – Nigdy nie było łamania wprowadzonych zasad. Rodzice również wyrazili zgodę na taką formułę – powiedział PAP dyrektor szkoły Kazimierz Budnik.
W zeszłym roku regulamin dotyczący zakazu wprowadziła Szkoła Podstawowa nr 7. im. Wojska Polskiego. Teraz rządowa nowelizacja wybrzmi w statucie placówki. Uczniowie mogą zostawiać telefony zarówno w swoich szafkach szkolnych, jak i mogą je mieć w plecakach – lecz nie mogą ich używać. Szkoła nie będzie weryfikować, gdzie dziecko zostawiło urządzenie. Także dotychczas nie sprawdzano tego, bo – jak wyjaśnił dyrektor szkoły Grzegorz Mroczek – brak do tego narzędzi. Uczniowi nie odbierano też urządzenia, ponieważ – jak podkreślił – to własność ucznia.
– Natomiast staraliśmy się egzekwować. Jeżeli uczeń łamał zasady, to odnotowywaliśmy to w formie uwag. Jeżeli łamał zasady notorycznie, to rozmawialiśmy z rodzicem – wyjaśnił dyrektor SP nr 7 w Krakowie. Zaznaczył, że w związku z przepisami rządowymi, dla dyrekcji i nauczycieli ważne będzie egzekwowanie prawa.
Za nieprzestrzeganie przepisów szkoły mogą stosować wobec uczniów „działania wychowawcze służące kształtowaniu postaw i właściwego zachowania” lub kary określone w statucie szkoły.
Źródło: 