W piątek w południe zakończył się protest maszynistów, którzy zwalniali na przejazdach kolejowo-drogowych do 20 km/h. W ocenie prezesów spółek PKP, opóźnienia na sieci kolejowej potrwają do późnych godzin wieczornych. W sobotę i niedzielę ruch powinien już odbywać się normalnie.
Od północy z czwartku na piątek do piątku do godz. 12 trwał protest, dzięki któremu maszyniści chcieli zwrócić uwagę na kwestię bezpieczeństwa na przejazdach po serii zdarzeń i wypadów do jakich doszło o ostatnim czasie. Do wypadku, który uruchomił protest, doszło w środę w Sokolnikach Suchych (woj. mazowieckie). W wyniku zderzenia pociągu z ciężarówką zginęła pasażerka składu, byli też ranni.
To „akt desperacji” ze strony pracowników PKP
O zakończeniu akcji protestacyjnej w południe poinformował prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych (ZZM) Leszek Miętek.
Jak tłumaczył, piątkowa akcja była „aktem desperacji”. – To nie był żaden strajk, czy jakaś akcja protestacyjna. To było normalne wykorzystanie zapisów kodeksu pracy, artykułu 210, który mówi, że jeżeli praca zagraża zdrowiu i życiu, to pracownik powinien się powstrzymać od takiej pracy – dodał.
Miętek podkreślił, że piątkowe działania maszynistów spowodowane były tragicznym wydarzeniem ze środy. Zwrócił uwagę, że poszkodowany w wypadku został m.in. maszynista składu, który „leży w tej chwili z połamanym kręgosłupem i z wieloma obrażeniami wynikającymi z tego zdarzenia”. – Musieliśmy zareagować. Została przekroczona czerwona linia – powiedział związkowiec.
Utrudnienia na kolei do wieczora
Prezes PKP PLK Piotr Wyborski poinformował, że mimo zakończenia protestu, utrudnienia na sieci kolejowej będą dalej występowały. – Przewidujemy, że sytuacja związana z opóźnieniami będzie trwała do późnych godzin popołudniowych, do późnych godzin wieczornych – przekazał.
Poinformował, że od północy z czwartku na piątek do piątkowego południa uruchomiono 3 tys. pociągów, z czego 2,6 tys. dojechało do stacji docelowej. – 700 pociągów dojechało z opóźnieniem, 1,9 tys. pociągów pasażerskich dojechało prawidłowo – dodał.
Od północy do piątkowego południa odwołano 67 pociągów, z czego siedem składów zostało odwołanych na części lub całości trasy ze względu na akcję protestacyjną.
Według Wyborskiego poniżej 20 proc. kursujących po sieci pociągów miało wydłużony czas przejazdu z powodu piątkowej akcji maszynistów.
W sobotę powrót do normalnego funkcjonowania
Szef PKP Intercity Janusz Malinowski zapewnił, że w sobotę i niedzielę pociągi powinny kursować już normalnie.
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak zwracał uwagę na cel miał protestu maszynistów. Chodziło, jak wskazał, o pokazanie opinii publicznej, a przede wszystkim kierowcom, że „przejazd drogowo-kolejowy jest newralgicznym punktem na mapie i drodze każdego kierowcy”.
„Nieuwaga, brak rozsądku może spowodować katastrofę w ruchu lądowym, może spowodować śmierć osób. Dlatego Związek Zawodowy Maszynistów postanowił zainicjować akcję, która dzisiaj dotknęła bardzo wielu pasażerów, dotknęła organizację ruchu kolejowego” – powiedział Klimczak.
Przypomniał, że zadeklarował wcześniej przystąpienie do pilnych prac legislacyjnych, których celem ma być zwiększenie bezpieczeństwa ruchu na przejazdach. Chodzi m.in. o możliwość utraty prawa jazdy za wjazd na przejazd kolejowy, kiedy zapalone jest czerwone światło.
– Oprócz zmiany przepisów, jako rząd, jako ministerstwo deklarujemy jeszcze bardziej intensywne prace w kierunku inwestycji na przejazdach drogowo-kolejowych. Będziemy je zabezpieczać w dodatkowe urządzenia – zapowiedział minister. Przypomniał, że od początku kadencji tego rządu ponad 800 miejsc na kolejowej mapie Polski jest wyposażonych w dodatkowe urządzenia zabezpieczające przed wjechaniem na czerwonym świetle, kiedy zbliża się pociąg.
Linia kolejowa 22 przejezdna od soboty rano
Szef resortu infrastruktury poinformował ponadto, że linia kolejowa nr 22, na której w środę doszło do wypadku pociągu z pojazdem ciężarowym, powinna być przejezdna od soboty rano. Zwrócił jednak uwagę, że dostępny będzie tylko jeden tor.
Piątkowa akcja maszynistów, zapoczątkowana przez Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych (ZZM), była konsekwencją wypadku na przejeździe kolejowym w Sokolnikach Suchych. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że kierujący pojazdem ciężarowym wjechał na tory pomimo nadawanego sygnału świetlnego zakazującego wjazdu, doprowadzając do zderzenia z pociągiem PKP Intercity relacji Lublin – Szczecin. W wyniku wypadku wykoleiła się lokomotywa elektryczna oraz dwa pierwsze wagony składu, którym podróżowało co najmniej 114 osób, w tym troje członków załogi. Zginęła jedna osoba, pasażerka pociągu.
Związkowcy przed protestem tłumaczyli, że liczą na szybką reakcję rządu w celu zwiększenia bezpieczeństwa na kolei.
Po wypadku premier Donald Tusk ocenił, że katastrofa kolejowa w Sokolnikach Suchych pokazuje, że trzeba natychmiast rozpocząć pilną pracę nad radykalnym zaostrzeniem przepisów dla osób, które systematycznie wjeżdżają na przejazdy kolejowe. W ostatnim czasie doszło do kilku następujących po sobie zdarzeń i wypadków na przejazdach kolejowo-drogowych. Szef MI Dariusz Klimczak zadeklarował m.in. rozpoczęcie prac nad projektem ustawy o czasie pracy maszynistów. Zapowiedział też wprowadzenie przepisów umożliwiających zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące każdemu kierowcy, który na czerwonym świetle wjedzie na przejazd kolejowy. Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami projekt zmian w przepisach ma być gotowy na następne posiedzenie rządu. Związkowcy zaznaczyli, że oczekują „konkretnych decyzji i realnych działań, które będą efektem” deklaracji ministra.
Źródło: 