Instytut Ordo Iuris ostrzega, że planowane wprowadzenie rozwodów pozasądowych obniży ochronę trwałości małżeństwa i sprowadzi je do łatwo rozwiązywalnej formalności. Rządowy projekt ustawy, który umożliwia rozwód przed urzędnikiem stanu cywilnego, trafi w piątek do pierwszego czytania w Sejmie.
Projekt ten wpisuje się w szerszy kierunek działań legislacyjnych rządu, obejmujących m.in. propozycję wprowadzenia związków partnerskich jako alternatywy dla małżeństwa, co łącznie prowadzi do jego systemowego osłabienia. Wskazano, iż doświadczenia państw, które uprościły procedury rozwodowe, wskazują na wzrost liczby rozwodów, spadek stabilności rodzin oraz osłabienie zachęt do długofalowego inwestowania w związek i rodzicielstwo.
Instytut Ordo Iuris poddał analizie negatywne konsekwencje rozwodów pozasądowych.
Najnowsze badania ekonometryczne i demograficzne, od Holandii, przez Belgię i kraje nordyckie, po Meksyk, pokazują, że każde istotne zmniejszenie wymogów związanych z rozwodem – czy to przez wprowadzenie rozwodu jednostronnego bez orzekanie o winie, zniesienie obowiązkowego okresu separacji, radykalne uproszczenie procedury, czy przeniesienie rozwodów z sądów do trybu administracyjnego/notarialnego – zwiększa ryzyko rozpadu istniejących małżeństw i prowadzi do mierzalnego wzrostu liczby rozwodów.
Wprowadzanie rozwodów pozasądowych byłoby wyrazistym przykładem działania prawa, które osłabia normy społeczne dotyczące trwałości małżeństwa, i to jednocześnie na poziomie regulacyjnym (m.in. obniżenie kosztów czasowych, finansowych i psychologicznych), jak i symbolicznym.
Ludzie angażują się w małżeństwo i podejmują długofalowe zobowiązania w takim stopniu, w jakim wierzą, że związek ten będzie trwały, oraz w jakim mogą ufać, że obie strony będą wspólnie korzystać z owoców tych wysiłków. Im większa łatwość rozwiązania małżeństwa, tym mniejsza pewność, że poniesione koszty zostaną zrekompensowane w przyszłości. Dane empiryczne pokazują, że ułatwianie rozwodu obniża skłonność małżonków do podejmowania istotnych, długoterminowych inwestycji na wczesnym etapie małżeństwa.
W przypadku rozwodu pozasądowego, urzędnik Urzędu Stanu Cywilnego nie ma narzędzi dochodzeniowych sądu: nie prowadzi postępowania dowodowego, nie powołuje biegłych, nie zleca wywiadów środowiskowych. Istnieje więc realne ryzyko, że słabszy ekonomicznie małżonek zgodzi się na niekorzystne warunki pod presją lub w sytuacji zależności, której procedura pozasądowa nie jest w stanie ujawnić.
Wprowadzenie rozwodów pozasądowych wyłącznie dla małżeństw bez wspólnych małoletnich dzieci tworzyłoby wyraźną granicę prawną, w której narodziny dziecka stają się punktem zwrotnym radykalnie zmieniającym warunki rozwiązania małżeństwa. Przed pojawieniem się dziecka rozstanie odbywałoby się na szybkiej i taniej ścieżce administracyjnej, po jego narodzinach – dłuższe i bardziej skomplikowane na drodze sądowej. W efekcie decyzja o rodzicielstwie byłaby jednocześnie decyzją o trwałym podniesieniu barier wyjścia ze związku. Taki układ bodźców sprzyjałby postrzeganiu dziecka jako momentu zamykającego możliwość łatwego „wycofania się” z relacji, co z perspektywy racjonalnych decyzji życiowych prowadziłoby do odkładania, a w części przypadków także do rezygnacji z posiadania potomstwa.
Niezależnie od powyższych konsekwencji, projektodawca podkreśla chęć „zwiększenia autonomii stron”. Tymczasem zasada autonomii okazuje się kategorią szczególnie nieprzystającą do opisu małżeństwa i życia rodzinnego. Autonomia akcentuje ludzką niezależność, podczas gdy małżeństwo i życie rodzinne z konieczności opierają się na zależności.
Co więcej, z uzasadnienia do projektu wyłania się takie spojrzenie na małżeństwo, która w centrum stawia indywidualną satysfakcję i samorealizację jednostki.
Jednak samorealizację rozumie się tu w sposób, który utożsamia ją z maksymalizacją indywidualnej swobody w zaspokajaniu bieżących preferencji, przyjmując prymat doraźnych wyborów i natychmiastowej satysfakcji nad zobowiązaniami oraz celami długofalowymi.
Takie rozumienie samorealizacji podważa cele rodzinne wyznawane przez wielu, zapewne większość ludzi, którzy samorealizację dostrzegają w długoterminowej inwestycji w trwałą, wymagającą relację oraz jako odpowiedzialne budowanie stabilnego środowiska dla wychowania dzieci.
„Prawo rodzinne może albo wspierać realizację celów długoterminowych małżonków albo to utrudniać poprzez sprzyjanie preferencjom krótkoterminowym. Wprowadzenie rozwodów pozasądowych byłoby rozwiązaniem, które osłabia ramy sprzyjające długofalowym inwestycjom w małżeństwo i rodzinę, a tym samym podważa warunki trwałego szczęścia i samospełnienia, które z takich inwestycji wyrastają” – zauważa adw. Rafał Dorosiński z Zarządu Instytutu Ordo Iuris.
Źródło: Ordo Iuris