Ważą się losy referendum w Warszawie. Jest 82 tys. podpisów, potrzeba 132 tys.

„Pierwsze wypełnione karty już do nas wracają, ale lawinowego ich przyrostu spodziewamy się dopiero w ostatnich dniach akcji” – napisał Maciej Wilk, inicjator referendum w sprawie odwołania prezydenta Warszawy. Dodał, że do niedzieli do skrzynek pocztowych mieszkańców 11 dzielnic trafi 400 tys. kart referendalnych.

„Wspólny cel jest dziś ważniejszy niż partyjne barwy” – podkreślił Wilk, dodają, że do zbiórki podpisów włączają się kolejne środowiska i organizacje.

Pomysłodawcą przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego jest Stołeczna Operacja Referendalna, którą kieruje Maciej Wilk. Aby zwołać referendum, potrzebne są podpisy 10 proc. wyborców w Warszawie, czyli około 132 tys. osób. Referendum będzie wiążąc, jeśli weźmie w nim udział trzy piąte liczby głosujących z ostatnich wyborów samorządowych. To około 450 tys. osób.

Akcja pocztowa

Maciej Wilk zaznaczył, że kolportaż kart do zbierania podpisów trwa, a pierwsze wypełnione karty zdążyły już wrócić. Wyjaśnił, że zakres geograficzny kolportażu został ustalony na podstawie analizy danych wyborczych do poziomu pojedynczych komisji wyborczych, więc nie jest to przypadkowa dystrybucja. Podkreślił, że liczy na to, iż akcja pocztowa może przynieść 40 tys. dodatkowych podpisów.

Przekazał, że równolegle każdego dnia trwa zbiórka uliczna prowadzona przez wolontariuszy w całej Warszawie. W punktach Stołecznej Operacji Referendalnej wydano 15 tys. kart osobom, które zadeklarowały chęć samodzielnego zbierania podpisów w swoim otoczeniu.

„Pierwsze wypełnione karty już do nas wracają, ale lawinowego ich przyrostu spodziewamy się dopiero w ostatnich dniach akcji” – zaznaczył Wilk.

Kluczowy moment

„Kto próbuje dziś przewidywać końcowy rezultat poprzez prostą, liniową ekstrapolację dotychczasowego tempa, pomija najważniejsze: kluczowe kanały zbiórki zaplanowane na finałowy etap akcji dopiero teraz wchodzą do gry. Szykujemy się na piorunujący finisz” – napisał Wilk.

Wolontariusze akcji ubrani są w pomarańczowe kamizelki i czapeczki. Podpisy można składać w punktach u wolontariuszy lub pobrać od nich listy i samemu je zebrać, np. wśród domowników, albo pobrać ze strony Stołecznej Operacji Referendalnej kartę, podpisać ją i wysłać lub przynieść do siedziby organizacji. Karty zostaną też dostarczone do niektórych skrzynek pocztowych.

Afery i brak zainteresowania

Nazwa Stołecznej Operacji Referendalnej nawiązuje do jednej z afer związanych ze stołeczną Koalicją Obywatelską. W szpitalnym oddziale ratunkowym (SOR) Szpitala Południowego zatrudniony był działacz młodzieżówki tej partii Dawid Kasprzyk, który zarabiał 1,6 mln zł rocznie, choć nie miał ukończonej specjalizacji. W placówce miało dochodzić do wielu nieprawidłowości, nie tylko na SOR. Inicjatorzy referendum krytykują prezydenta Warszawy także za politykę transportową (zmniejszanie przepustowości ulic, wprowadzenie strefy czystego transportu), korupcję w ratuszu czy brak zainteresowania sprawami stolicy.

Trzaskowski nie odnosi się publicznie do sprawy referendum.

Raz się nie udało

W Warszawie odbyło się już referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta – w październiku 2013 r. – i dotyczyło odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Główną przyczyną było niezadowolenie części mieszkańców i opozycji z jej decyzji. Inicjatorzy zarzucali jej m.in. złą organizację komunikacji miejskiej, podwyżki cen biletów, chaos wokół wywozu śmieci i opóźnienia w kluczowych inwestycjach (np. budowie metra i Mostu Północnego).

Zdecydowana większość głosujących opowiedziała się za odwołaniem prezydent, ale referendum okazało się niewiążące z powodu zbyt niskiej frekwencji. Do urn poszło jedynie 25,66 proc. uprawnionych, co nie spełniało wymaganego wówczas progu 30 proc.

 

Źródło: Logo PAP

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..