Zbójnicy zbudowali kościół i wstawili do niego kradziony obraz. Odpust w Nowym Targu

„Św. Anna uczy nas łagodności, której tak nam teraz brakuje w rodzinach, życiu społecznym, politycznym” – mówił ks. prof. Marek Kluz podczas uroczystości w Nowym Targu. Zabytkowy drewniany kościół, gdzie miały miejsce uroczystości został – jak głosi legenda – ufundowany przez miejscowych zbójników.

Suma odpustowa miała miejsce przy ołtarzu polowym świątyni św. Anny na starym nowotarskim cmentarzu. Przewodniczył jej ks. prof. Marek Kluz. „Przychodzimy dzisiaj do św. Anny, by prosić o pokój w naszej ojczyźnie, naszych rodzinach, w miejscach pracy. Jednak pamiętajmy, że prawdziwy pokój jest bardzo blisko każdego z nas, bo on jest w naszych sercach. To nie inni mają coś zmieniać, to ja mam to uczynić, właśnie w swoim sercu” – podkreślił ks. prof. Kluz.

Zacząć od „dzień dobry”

Duchowny zauważył, że często niesienie pokoju drugiemu człowiekowi bywa bardzo trudne. „Poznałem kiedyś jedną z pań, która miała konflikt z sąsiadką, a była osobą wierzącą. Zachęciłem ją, by zaczęła od małych kroków w dążeniu do zgody. Mówiła zwykłe «dzień dobry», potem zaczęły się rozmowy, aż nastąpiło pojednanie. Oczywiście, że nie wszystkie rany się zabliźniły, ale nastąpił pokój. Pokój rodzi się wtedy, gdy serce przestaje żyć nienawiścią, a zaczyna żyć przebaczeniem. Jeśli w człowieku umiera przebaczenie, umiera miłość” mówił ks. prof. Kluz.

Duchowny zaznaczył, że nie może być tak w codziennym życiu jak śpiewa jeden z polskich piosenkarzy, że „mieszkamy w jednym domu, a łączy nas tylko jeden klucz”.

„Św. Anno, ucz nas języka pokoju i umacniaj nasze serca. Starajmy się być narodem ewangelicznym, który nie będzie odpowiadał nienawiścią na nienawiść” – wezwał na koniec.

W uroczystej Mszy św. na miejskim cmentarzu uczestniczyli duchowni z dekanatu nowotarskiego, a wszystkim kapłanom i wiernym za wspólną modlitwę podziękował ks. Zbigniew Płachta, proboszcz parafii św. Katarzyny, na terenie której znajduje się kościół św. Anny. W Eucharystii uczestniczyli mieszkańcy w strojach regionalnych.

Obraz z Węgier

Kościół św. Anny na nowotarskim cmentarzu ma ciekawą historię. Informacja o nim pojawia się wielu opisach Tatr i Podhala. Świątynia miała powstać w 1219 r., na co wskazuje umieszczony na tęczy sklepienia napis „Errectum A.D. 1219”.

Według legendy w XIII w. dolina nowotarska pokryta była lasami, a mieszkańcami jej były dzikie zwierzęta i bandy rozbójników. Jedną z tych band nawrócili dwaj pustelnicy, którzy poradzili jej aby dla ubłagania odpustu u Pana Boga za ciężkie grzechy wystawiła kościół.

Rozbójnicy skruszeni wybrali nowotarskie wzgórze pod budowę kościółka. Okoliczni osadnicy słyszeli łomot drzew w lasach ścinanych i obrabianych na budynek, lecz bali się tam zajrzeć, gdyż wiedzieli, że to siedlisko zbójników. Tymczasem stanęła świątynia, a w niej w wielkim ołtarzu ukazał się obraz św. Anny, skradziony podobno na Węgrzech.

Źródło: KAI

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« 1 »