Papież Franciszek: Bóg towarzyszy nam nawet w największym opuszczeniu

„Nie zostaliśmy pozostawieni przez Boga sami. Zatroszczmy się więc o tych, którzy zostali osamotnieni” – zachęcał dziś papież podczas homilii na Niedzielę Męki Pańskiej. Franciszek nawiązywał do jednego wołania Jezusa z odczytywanego podczas Mszy opisu Pasji wg św. Mateusza: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił” (Mt 26,46). Ojciec Święty zauważył, że te słowa zostają wypowiedziane w momencie kulminacji cierpień Zbawiciela.

Chrystus przeżył okrutne męczarnie fizyczne i psychiczne, ale takie poczucie osamotnienia, w którym woła tu do Boga, stanowi szczyt boleści; to ból ducha – zaznaczył papież.

Papież: Bóg wszedł w totalne opuszczenie dla nas

„Dlaczego posunął się tak daleko? Dla nas – nie ma innej odpowiedzi. Dla nas. Bracia i Siostry nie uczestniczmy dziś w spektaklu. Każdy z nas, słysząc o opuszczeniu Jezusa, powinien sobie powiedzieć: «to dla mnie, to opuszczenie jest ceną, którą zapłacił dla mnie». Stał się solidarny z nami aż po kres, aby w pełni być z nami.  Doświadczył opuszczenia, aby nie pozostawić nas zakładnikami rozpaczy i aby na zawsze stać u naszego boku. Bracie, siostro, uczynił to dla mnie, dla ciebie, aby kiedy ja, ty czy też ktokolwiek inny zostanie przyciśnięty do muru, kiedy zagubi się w ślepym zaułku, pogrąży w otchłani opuszczenia, kiedy porwie go wir niekończących się pytań «dlaczego?» pozostających bez odpowiedzi, aby wówczas mógł znaleźć powód do nadziei. Jest Jezus, dla mnie, dla ciebie. – wskazał papież.

– Żadna z tych sytuacji nie stanowi końca, bowiem Jezus tam był i jest teraz z tobą: On cierpiał osamotnienie w byciu porzuconym, aby przyjąć w swojej miłości wszystkie nasze oddalenia. Aby każdy z nas mógł powiedzieć: w moich upadkach – każdy z nas upadł tyle razy i może teraz powiedzieć - w moich upadkach, w moim opuszczeniu, gdy czuję się zdradzony lub zdradziłem innych, odrzucony lub odrzuciłem innych i pozostawiony lub pozostawiłem innych, mogę pomyśleć o Jezusie zdradzonym, opuszczonym i pozostawionym. I w tym znajdziemy Go. Gdy czuję się źle i zagubiony, gdy nie mogę już sobie poradzić, On jest w tym ze mną, On tam jest. W tysiącach kaprysów «dlaczego?», albo w tylu w moich pozostawionych bez odpowiedzi pytaniach «dlaczego?» – On tam jest.“

W taki sposób, z wnętrza naszych pytań o sens i przyczynę trudnych doświadczeń, Pan daje ukazuje nam światło nadziei – zauważył Franciszek. Ojciec Święty dodał, że owo wejście w naszą samotność stanowi dla nas jednak nie tylko możliwe pocieszenie oraz lekarstwo, ale także wezwanie do zwracania uwagi na cierpiących bliźnich.

Papież: Chrystus opuszczony motywuje nas do szukania i miłowania Go w opuszczonych

„Bracia i siostry, taka miłość, oddająca się dla nas całkowicie, aż do końca, może przemienić nasze serca z kamienia w serca z ciała. Jest to miłość zdolna do litości, czułości, współczucia; to styl Boga: współczucie, czułość, bliskość. Bóg taki jest . Chrystus opuszczony motywuje nas, abyśmy szukali Go i miłowali w opuszczonych. W nich bowiem obecni są nie tylko oni sami, potrzebujący, ale również On, osamotniony Jezus, Ten, który nas zbawił, zstępując w głębię naszej ludzkiej kondycji – zaznaczył Franciszek.

– Jest z każdym z tych opuszczonych aż do śmierci. Myślę o niektórych z nich… Niedawno pod kolumnadą umarł jeden z tzw. «ludzi ulicy», Niemiec. Umarł sam, opuszczony. Jezus jest dla każdego z nas. Tylu potrzebuje naszej bliskości, tylu opuszczonych. Także potrzebuję czułości i bliskości Jezusa i dlatego wychodzę, aby Go znaleźć w opuszczonych i samotnych. On pragnie, abyśmy troszczyli się o najbardziej do Niego podobnych w skrajnym cierpieniu oraz opuszczeniu braci i siostry. To nie tylko pojedyncze osoby, ale dziś, drodzy bracia i siostry, bardzo wielu mamy «opuszczonych chrystusów». Całe narody poddaje się wyzyskiwaniu i pozostawia samym sobie; są ubodzy, którzy żyją na skrzyżowaniach naszych ulic, ubodzy, których spojrzeń nie mamy odwagi napotkać; są migranci, w których nie widzimy już twarzy, lecz liczby; są odrzuceni więźniowie czy osoby określane mianem problemu. Ale jest też wielu «chrystusów» niewidzialnych, ukrytych osamotnionych, odrzucanych w białych rękawiczkach: to nienarodzone dzieci, to starcy pozostawieni samym sobie – być może twój tata lub mama, dziadek czy babcia opuszczeni w domu dla starców – to chorzy, których nikt nie odwiedza, niepełnosprawni, którzy są lekceważeni, ludzie młodzi, którzy odczuwają wielką wewnętrzną pustkę, a których krzyku cierpienia nikt tak naprawdę nie słucha. I nie znajdują innego sposobu jak tylko samobójstwo...“

« 1 »

reklama

reklama

reklama