Przechodzień kładzie się na fotelu przypominającym ginekologiczny i słucha udramatyzowanej historii o kobiecie, której trudno było załatwić sobie aborcję – tak wyglądała akcja zakończona właśnie w Turynie. W 4,2 milionowym regionie Piemontu zabito w zeszłym roku ponad 5 tys. poczętych dzieci. Jednak zwolennikom aborcji to nie wystarcza.
Akcja „Unheard voice”, czyli „nieusłyszany głos” zakończyła się pod koniec marca. Jej organizatorem była grupa Medycy Świata, a wsparły ją różne stowarzyszenia proaborcyjne. W ramach happeningu przed uniwersytetem Palazzo Nuovo ustawiono duży kontener urządzony w środku jak gabinet ginekologiczny. Chętni mogli położyć się na fotelu i posłuchać nagranych przez aktorów historii opowiadanych w pierwszej osobie. Narratorki opisywały, jak trudno było im przeprowadzić aborcję.
W jednej z opowieści kobieta przedstawiająca się jako Valeria mówi, że chciała przeprowadzić aborcję, bo była na studiach, a lekarz puścił jej odgłos bicia serca dziecka. Uczestnik akcji słyszy ten głos w słuchawkach, a następnie „Valeria” stwierdza, że sama słyszy go do dziś.
Łzy aborcjonistki
Szefowa Medyków Świata Elisa Visconti nie ukrywa, że akcja jest krytyką polityki państwa w sprawie aborcji.
„Sytuacja we Włoszech jest dramatyczna – żali się działaczka. – Mamy niski wskaźnik aborcji, wysoki wskaźnik sprzeciwów sumienia, który w skali kraju wynosi 60 proc., a w niektórych regionach i szpitalach dobija do 100 proc. Mamy bardzo niski wskaźnik aborcji z użyciem pigułki Ru-486, który w niektórych krajach europejskich wynosi 90 proc.”.
Pomoc niektórym przeszkadza
W rzeczywistości Włoskie prawo jest bardzo liberalne. Do 90. dnia ciąży można pozbyć się dziecka z powodów rodzinnych, albo ekonomicznych. Co roku przeprowadza się ponad 60 tys. aborcji. Włochy mają też dramatycznie niski wskaźnik urodzeń wynoszący zaledwie 1,2 na kobietę.
W samym 4,2-milionowym Piemoncie w zeszłym roku zginęło 5,3 tys. poczętych dzieci. Jednak lokalne centroprawicowe władze próbują nieco ograniczyć ten proceder, co nie podoba się aborcjonistom. W Piemoncie ograniczono dystrybucję pigułki poronnej w publicznych szpitalach.
Ku niezadowoleniu organizacji proaborcyjnych w 2022 r. stworzono fundusz, z którego kobieta rezygnująca z aborcji może dostać jednorazowe wsparcie.
Początkowo był on wart 400 tys. euro, a w 2024 r. podwyższono go do 1 mln euro. Z kolei w szpitalu św. Anny w Turynie, przodującym w ponurym rankingu przeprowadzanych aborcji powstał „pokój słuchania”, gdzie kobiety mogą dostać pomoc. Akcja Medyków Świata była kontrą wobec tej inicjatywy.
Źródła: tempi.it, lastampa.it
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.