Kolejne akty przemocy i pogardy skierowane przeciw chrześcijanom w Ziemi Świętej ze strony Żydów to nie „incydenty”, to konsekwencja świadomej polityki prowadzonej przez obecne władze Izraela. Pod pozorem zwalczania terroryzmu i ochrony własnych obywateli bezpardonowo niszczą wielowiekowe chrześcijańskie dziedzictwo, a wolność wyznania jest coraz bardziej zagrożona.
Izraelskie buldożery zburzyły właśnie chrześcijańską szkołę Świętego Zbawiciela w libańskiej wiosce Yaroun. Już podczas poprzedniej operacji w 2024 r. cała wioska została praktycznie zrównana z ziemią, a jej mieszkańcy zmuszeni zostali do opuszczenia miejscowości. Szkoła, prowadzona przez zakonnice, była jedynym ocalałym wcześniej budynkiem. Nie sposób uwierzyć twierdzeniom armii Izraela, że obecne ataki nie były celowe i że doszło jedynie do niewielkich szkód. To element stałej i nasilającej się kampanii zwróconej przeciw chrześcijanom zamieszkującym Ziemię Świętą, a w szczególności tereny Autonomii Palestyńskiej, Strefy Gazy oraz Liban.
O. Ibrahim Faltas OFM, wikariusz Kustodii Ziemi Świętej, stwierdził ze smutkiem, że szkoła wraz z klasztorem „była jedynym zachowanym budynkiem, który jeszcze nie został zbombardowany, a środki mechaniczne zniszczyły duchowy i edukacyjny punkt odniesienia dla setek dzieci i młodzieży.
„W czyim imieniu i z jakiej motywacji można niszczyć święte miejsca, obrażać i upokarzać ludzi, deptać symbole i znaki religijne? Jakie niebezpieczeństwo może stanowić miejsce kultu, szkoła czy klasztor? Czy ta przemoc wynika z ideologii, uprzedzeń, czy ślepego rasizmu? Co wywołuje taką nienawiść wobec innych ludzi o innej wierze i życiu?” – dopytuje o. Faltas.
Narracja izraelskich władz jest zawsze taka sama – rzekomo domy i inne budynki służyły za schronienie dla terrorystów lub punkt, z którego prowadzili ataki. „Hezbollach strzelał także w kierunku Izraela z okolic kompleksu klasztoru w Yaroun” – głosi izraelskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Nie ma żadnych dowodów na takie twierdzenia. Są one raczej dowodem na realizację przez Izrael taktyki spalonej ziemi. Zamiast namierzać konkretnych terrorystów, równa się z ziemią teren w promieniu wielu kilometrów. Taktyka ta jest równie okrutna, jak absurdalna: karani są w ten sposób nie terroryści, ale zwykli mieszkańcy, a ich wielowiekowe dziedzictwo kulturowe i gospodarcze ginie bezpowrotnie. Scenariusz powtarza się w kolejnych miejscach leżących na tzw. „żółtej linii” w Libanie w pobliżu granicy z Izraelem.
„Mieszkańcom nakazywana jest ewakuacja, a potem następuje bombardowanie. Później wchodzą do akcji buldożery, niszcząc każdy dom, każdy obiekt. Wszelka pamięć historyczna zostaje wymazana. Pozostaje jedynie upiorny, anonimowy krajobraz, pozbawiony przeszłości" – pisze L’Osservatore Romano.
Terroryści bezkarni, cierpią chrześcijanie
Watykański dziennik donosi także, że mieszkańcy nielicznych ocalałych wiosek nieustannie słyszą hałas buldożerów pracujących w oddali.
„Tutaj, dzięki Bogu, wiele budowli wciąż stoi, ale jesteśmy całkowicie otoczeni, oblężeni. Nie możemy się stąd wydostać. Prawie skończyło nam się mleko dla dzieci i lekarstwa” – mówi jeden ze świadków izraelskiej operacji.
Izraelskie ataki trudno określić mianem stosowania zasady odpowiedzialności zbiorowej. To nie chrześcijanie zasilają szeregi Hezbollachu i nie oni wspierają terrorystów. Ataki na chrześcijańskie miejscowości i obiekty nie likwidują problemu terroryzmu islamskiego. Są raczej wyrazem celowej polityki izraelskich władz zwróconej przeciw chrześcijanom pod pozorem walki z terroryzmem.
„Takie akty przemocy nie są odpowiedzią na zachowanie tych, którzy wyznają wiarę chrześcijańską, ponieważ chrześcijanie Ziemi Świętej nie reagują na prowokacje; są gościnni, otwarci na przebaczenie i kochający bliźnich” – podkreśla o. Faltas w artykule dla Vatican News.
Ryba psuje się od głowy
Antychrześcijańska polityka izraelskich władz staje się zachętą dla wszelkiego rodzaju radykalizmu i fundamentalizmu religijnego. Zaledwie kilka dni temu, 28 kwietnia katolicka zakonnica padła ofiarą Żyda ubranego w rytualny strój judaistyczny. Została powalona na ziemię, uderzając głową w kamienie. Napastnik na chwilę oddalił się, ale powrócił, aby zadać jej kopnięcia nogą.
„Atak fizyczny na francuską zakonnicę idącą drogą prowadzącą do Wieczernika był szczególnie brutalny. Nagranie dokumentuje powtarzający się i coraz brutalniejszy atak na bezbronną kobietę. W tym przypadku napastnik był sam, ale często całe grupy ludzi obrażają, nękają i wykonują pogardliwe gesty wobec zakonników, wiernych i miejsc chrześcijańskich” – pisze o. Faltas.
Ojciec Faltas wymienia słowa, gesty i napisy na murach w Jerozolimie „które odzwierciedlają nienawiść naładowaną dzikością i arogancją: te ataki nigdy nie są nieuzasadnione, ale są szczególnie niedopuszczalne, gdy mają miejsce w Świętym Mieście trzech monoteistycznych religii.”
W każdym społeczeństwie zdarzają się religijni radykałowie czy osoby niezrównoważone psychicznie. W tym przypadku chodzi jednak o milczące przyzwolenie dla tego rodzaju postaw i zachowań ze strony władz izraelskich. Reagują one zazwyczaj dopiero, gdy dany przypadek przemocy zostanie nagłośniony – w trosce o zachowanie przed światem pozorów religijnej tolerancji.
Israeli police say a 36-year-old Jewish man has been arrested over this assault on a French nun in occupied East Jerusalem.
— Al Jazeera English (@AJEnglish) 1 maja 2026
Video shows her being shoved to the ground and kicked, renewing concern over violence against Israel’s religious minorities. pic.twitter.com/evDvchU808
Źródło: OSV News / Paulina Guzik, Osservatore Romano, Vatican News