David Kimble zdawał sobie sprawę z tego, że jest adoptowany, ale swoimi biologicznymi rodzicami zainteresował się dopiero, gdy u jego pierwszego dziecka wykryto chorobę genetyczną. Historia, którą odkrył wtedy, poruszyła go do głębi. Zrozumiał wówczas, jak wielkim hartem ducha wykazała się jego matka, gdy odmówiła dokonania aborcji.
David Kimble miał świadomość, że jest dzieckiem adoptowanym. Nie interesował się jednak swoimi biologicznymi rodzicami aż do czasu, gdy sam ożenił się i gdy okazało się, że dziecko wzrastające w łonie jego żony może być obciążone chorobą genetyczną. Lekarze zdecydowali się na amniopunkcję, ponieważ wczesne badania często dają fałszywie pozytywne wyniki.
„Gdy moja żona czekała na amniopunkcję potwierdzającą diagnozę, powiedziała jasno, że niezależnie od wyniku jest przekonana, że nie przerwie ciąży” – wyznał Kimble.
Na wyniki trzeba było czekać aż pięć tygodni. Był to czas wielkiej niepewności i wiele myśli chodziło wówczas po głowie młodego małżeństwa – w żadnym scenariuszu nie dopuszczali oni jednak przerwania ciąży. Ostatecznie wyniki amniopunkcji wykluczyły wadę genetyczną, ale Kimble postanowił wówczas, że chce poznać swoich biologicznych rodziców, aby mieć pewność, że kolejne dzieci – których pragnął – nie będą obciążone genetycznie.
„Pamiętam, że w domu moich rodziców adopcyjnych widziałem mój oryginalny akt urodzenia, na którym znajdowało się imię i nazwisko mojej matki, jej wiek oraz miasto, z którego pochodziła,” powiedział. Pojechał więc do biblioteki w jej rodzinnym mieście i znalazł jej zdjęcie w roczniku licealnym.
Następnie Kimble odkrył, że jedna ze stacji radiowych prowadzi program, który pomaga osobom adoptowanym w ponownym nawiązaniu kontaktu z biologicznymi rodzicami. Dzięki temu programowi odnalazł właściwy trop.
„Znalazłem nazwisko mojej matki w rejestrach nieruchomości i zlokalizowałem, gdzie mieszkała mniej więcej w czasie mojego narodzin,” powiedział Kimble. „Odwiedziłem jej dawną okolicę i zobaczyłem kobietę grabiącą liście. Kobieta przypomniała sobie rodzinę mojej matki i powiedziała mi, że moja prawdopodobna babcia prowadzi sklep w tym mieście.”
Dawid odnalazł sklep w książce telefonicznej i zadzwonił do starszej kobiety.
„Kiedy powiedziałem jej, kim jestem, rozpłakała się, mówiąc, że od lat zastanawiała się, gdzie jestem. Dowiedziałem się wtedy, że moja matka mieszka obecnie na Alasce.”
Matka i syn skontaktowali się najpierw przez telefon, a później także spotkali się osobiście, gdy kobieta wróciła do rodzinnego miasta. Wtedy Dawid dowiedział się, że ma dwoje przyrodniego rodzeństwa.
Szokujące odkrycie
Na tym jednak nie koniec historii. Dopiero jakiś czas po osobistym spotkaniu Dawid dowiedział się o okolicznościach, które doprowadziły do jego poczęcia.
„Napisała do mnie bardzo długi list. Opowiadała w nim o wakacjach, gdy miała 14 lat i odwiedziła swego chłopaka, który przeprowadził się do Teksasu. Jej matka pozwoliła jej na taki dłuższy wyjazd. W tym czasie utrzymywała z nim relacje seksualne.”
Niedługo po powrocie matka Kimble’a poszła na spotkanie ze znajomymi, na którym została zgwałcona przez 23-letniego żonatego mężczyznę. Wkrótce potem okazało się, że nastolatka jest w ciąży.
„Biorąc pod uwagę okoliczności, moja matka nie miała pewności, kim jest mój ojciec” – mówi Dawid.
Nie chcąc rozgrzebywać starych ran na wiele lat zrezygnował z dalszych poszukiwań biologicznego ojca. W końcu jednak postanowił poznać prawdę.
„Kiedy skończyłem 50 lat, moja żona zasugerowała, abym jednak odszukał swego biologicznego ojca. Skontaktowała się z moją matką, która podała jej dwa nazwiska; jednym był mężczyzna mieszkający obecnie w Izraelu.”
Udało mu się nawiązać kontakt z dawnym chłopakiem swojej matki, a ten zgodził się na test DNA.
„Okazało się, że nie jest moim biologicznym ojcem, więc wtedy wiedziałem już na pewno, że moim ojcem był ten, który zgwałcił moją matkę. Później dowiedziałem się, że zmarł w więzieniu w 1988 roku.”
Wdzięczność za dar życia
Gdy Kimble wspomina swoją drogę do odkrycia biologicznych korzeni, ze wzruszeniem mówi o sile ducha, którą jego matka wykazała się jako nastolatka. Z wdzięcznością mówi o niej: „wybrała życie”. Chociaż w momencie jego poczęcia nie było jeszcze rozstrzygnięcia w słynnej sprawie Roe przeciwko Wade, aborcja była możliwa prawnie.
„Bardzo się wtedy bała,” zauważył. „Nie chciała, by ktokolwiek wiedział, co się stało, i choć miała nadzieję, że to jej chłopak jest ojcem jej dziecka, podejrzewała też mężczyznę, który ją zgwałcił.”
Ostatecznie – biorąc pod uwagę wiek i inne okoliczności – zdecydowała się urodzić dziecko, a następnie oddać je do adopcji . Dar małego życia z wdzięcznością przyjęli jego rodzice adopcyjni, którzy w tamtym czasie nie byli w stanie zajść w ciążę.
„Oni również stanęli po stronie życia,” wspomina z wdzięcznością Kimble. „Nawet gdy później udało im się urodzić dwoje biologicznych dzieci, nigdy nie traktowali swoich adoptowanych dzieci gorzej.”
Epilog: życie spełnione
Obecnie Kimble jest ojcem pięciorga dzieci. Udało mu się zbudować udaną karierę zawodową. Stara się służyć społeczeństwu tym, co ma. W jego przekonaniu aborcja jest czymś przerażającym i nie umie pojąć, jak to możliwe, że tzw. późna aborcja jest legalna, skoro większość Amerykanów wyraźnie opowiada się przeciwko niej.
„Gwałt to okropny czyn. Gdyby moja mama miała dostęp do aborcji, mogłaby wybrać inaczej. Jednak dziecko poczęte w wyniku gwałtu lub kazirodztwa nie ma nic wspólnego z samym aktem i nie jest mu winne. Przemysł aborcyjny nie chce, aby ludzie słyszeli takie historie życia, jak moja”.
Zdecydował się ją opowiedzieć, ponieważ jest przekonany, że postęp w publicznych debatach rozpoczyna się od niewielkich kroków, od indywidualnych działań, przy jednoczesnym niezachwianym trwaniu przy fundamentalnych zasadach. Jedną z nich jest mocne przekonanie, że aborcja nie jest rozwiązaniem problemu gwałtu. Gdy istnieją okoliczności, w których biologiczna matka nie może wychować dziecka, prawdziwym rozwiązaniem jest adopcja, a nie odbieranie życia niewinnej nienarodzonej istocie ludzkiej.
Imię i nazwisko bohatera zostało zmienione.
Źródło: Live Action