Nie tworzymy światowej religii. Nota trzech dykasterii 60 lat po „Nostra aetate”

„Nie chodzi o stworzenie wielkiej religii światowej, w której wszystkie wierzenia zostaną zrównane. Tę możliwość należy wykluczyć z szacunku dla siebie i innych. Chodzi raczej o budowanie braterskiego społeczeństwa, zdolnego do akceptacji różnic” – czytamy w najnowszym watykańskim dokumencie.

Deklaracja „Droga nadziei” jest dziełem trzech dykasterii: Popierania Jedności Chrześcijan, Dialogu Międzyreligijnego i Doktryny Wiary. Podpisali ją prefekci: kard. Manuel Fernandez, kard. George Jacob Koovakad i kard. Kurt Koch. Dokument nie ma jeszcze oficjalnego polskiego tłumaczenia.

W podtytule deklaracja odnosi się do opublikowanej 28 października 1965 r. deklaracji „Nostra aetate”. Dokument sprzed ponad 60 lat z życzliwością odnosił się do religii niechrześcijańskich.

„Kościół katolicki nic nie odrzuca z tego, co w religiach owych prawdziwe jest i święte – czytamy w nim. – Ze szczerym szacunkiem odnosi się do owych sposobów działania i życia, do owych nakazów i doktryn, które chociaż w wielu wypadkach różnią się od zasad przez niego wyznawanych i głoszonych, nierzadko jednak odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi”.

Deklaracja docenia pozytywne strony mahometanizmu. Mocno podkreśla też żydowskie korzenie chrześcijaństwa. „Chociaż Kościół jest nowym Ludem Bożym, nie należy przedstawiać Żydów jako odrzuconych ani jako przeklętych przez Boga, rzekomo na podstawie Pisma świętego” – napisali autorzy.

Jednocześnie zaznaczyli: „(Kościół) głosi zaś i obowiązany jest głosić bez przerwy Chrystusa, który jest «drogą, prawdą i życiem» (J 14,6), w którym ludzie znajdują pełnię życia religijnego i w którym Bóg wszystko z sobą pojednał”.

Wspólne korzenie

Nota „Droga nadziei” przypomina deklarację z 1965 r., która „nadal inspiruje duszpasterskie i teologiczne wybory Kościoła oraz pielęgnuje dialog, który jest istotą ludzkiego życia i staje się coraz bardziej niezbędny we współczesnych społeczeństwach”. Nowy dokument wielokrotnie podkreśla znaczenie dialogu z przedstawicielami religii niechrześcijańskich.

Wiele miejsca poświęcono relacjom z Żydami. Zaznacza, że są one szczególnie ważne dla wyznawców Chrystusa, a zarazem przypomina, że Odkupiciel jest jeden dla wszystkich.  

„Mając na uwadze tak bogate dziedzictwo duchowe wspólne Żydom i chrześcijanom, łatwo zrozumieć, że dialog żydowsko-chrześcijański nie może być traktowany jako praktyka pomocnicza dla chrześcijan, mająca na celu jedynie lepsze zrozumienie judaizmu, pielęgnowanie stosunków dyplomatycznych, a nawet przyjaźni z narodem żydowskim: chodzi raczej o pełne uświadomienie sobie własnej pierwotnej tożsamości. Przymierze Boga z narodem żydowskim jest nieodwołalne i stanowi to nieustanne wyzwanie dla Kościoła. Nie oznacza to dla chrześcijan, że istnieją dwie drogi zbawienia i że przymierze z narodem żydowskim jest równoległe do chrześcijańskiej drogi zbawienia: Kościół naucza, że ​​Chrystus jest jedynym Odkupicielem. Jednakże to nieodwołalne przymierze ma znaczenie teologiczne” – czytamy w „Drodze nadziei” (tłumaczenie własne).

Nie usprawiedliwiać fanatyzmu

Nota trzech dykasterii opisuje działania kolejnych papieży na rzecz zgody z wyznawcami innych religii. Paweł VI przedstawiony jest jako „prekursor dialogu”, który „stanowczo podkreślił, że religie niechrześcijańskie nie powinny być już postrzegane jako przeciwnicy, lecz jako towarzysze w drodze i «w przyszłej, a już rozpoczętej przyjaźni»”.

Autorzy przypomnieli też o spotkaniu międzyreligijnym w Asyżu, w którym brał udział Jan Paweł II, a także o jego wizycie w synagodze. Przytaczają jego słowa: „Religia i pokój idą ręka w rękę: wypowiadanie wojny w imię religii jest oczywistą sprzecznością”.

„Benedykt XVI konsekwentnie potwierdzał – czytamy dalej – że żadna religia ani kultura nie może zasadnie usprawiedliwiać fanatyzmu ani uciekania się do przemocy”.

Towarzysze drogi

Z kolei „dzięki papieżowi Franciszkowi dialog międzyreligijny wszedł w nową fazę, głęboko przesiąkniętą wizją «powszechnego braterstwa», w szczególnym sensie braterstwa, jakie odnajdujemy u św. Franciszka z Asyżu”.

O odrzuceniu przemowy mowa także wtedy, kiedy przedstawiane są działania Leona XIV. Autorzy wspominają deklaracji opublikowanej wspólnie z Patriarchą Ekumenicznym Bartłomiejem I z 29 listopada 2025 r., gdzie napisano: „Odrzucamy wszelkie wykorzystywanie religii i imienia Boga do usprawiedliwiania przemocy. Wierzymy, że autentyczny dialog międzyreligijny, daleki od bycia przyczyną synkretyzmu i zamieszania, jest niezbędny dla współistnienia narodów należących do różnych tradycji i kultur”.

W „Drodze nadziei” przypomniano także słowa Leona z audiencji generalnej 29 października 2025 r. „Ten świetlany dokument – mówił papież o «Nostra aetate» – uczy nas, by spotykać wyznawców innych religii nie jako obcych, ale jako towarzyszy na drodze prawdy; by szanować różnice, potwierdzając nasze wspólne człowieczeństwo; i dostrzegać w każdym szczerym poszukiwaniu religijnym odbicie jedynej Boskiej Tajemnicy, która obejmuje całe stworzenie”.

Bez synkretyzmu

Trzej prefekci opisują relacje Kościoła z wyznawcami hinduizmu, buddyzmu, zoroastryzmu czy tradycyjnych religii afrykańskich. Piętnują „islamofobię”. Przypominają też jednak o „prześladowaniach, jakich doświadczają chrześcijanie w różnych częściach świata ze strony ekstremistycznych grup religijnych”.

Słowo „dialog” pojawia się w dokumencie wielokrotnie. Autorzy uważają, że potrzeba „pogłębionej formacji w seminariach, instytutach teologicznych i programach duszpasterskich” w tym zakresie.

„Nie wystarczy już głosić wagi dialogu: teraz trzeba nim żyć, dostarczając wiernym narzędzi do świadomego, krytycznego i spokojnego uczestnictwa w nim. (…) Konieczne jest również włączenie zrozumienia współczesnych kwestii kulturowych i geopolitycznych do formacji chrześcijańskiej” – napisano w nocie.

Autorzy podkreślają jednak, że w dialogu nie chodzi o wypracowanie jakichś wspólnych wierzeń.

„Nie chodzi o stworzenie wielkiej religii światowej, w której wszystkie wierzenia zostaną zrównane – czytamy. – Tę możliwość należy wykluczyć z szacunku dla siebie i innych. Chodzi raczej o budowanie braterskiego społeczeństwa, zdolnego do akceptacji różnic. Ta intencja pozostaje w centrum dialogu międzyreligijnego, podobnie jak w Deklaracji «Nostra aetate» (…). Dialog nie polega jedynie na wygłaszaniu własnych doktryn czy porównywaniu światopoglądów; dziś, w obliczu tych, którzy podsycają podziały i kreują konflikty, wyznawcy różnych tradycji, a zwłaszcza ich przywódcy, świadomi ich nie dających się pogodzić różnic, są wezwani do poszukiwania w jasny sposób i z nadzieją warunków pokojowego współistnienia”.

Źródło: vatican.va

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« 1 »