Popowa wokalistka P!nk nagrodzona przez aborcyjną sieć Planned Parenthood przyznaje, że będąc nastolatką pozbawiła życia swoje dziecko, aborcjonistów nazywa „wojownikami” broniącymi kobiet, a obrońcom życia każe „spadać”. Czy faktycznie aborcjoniści do wojownicy? A jeśli tak, to co z ofiarami ich wojny przeciw najsłabszym? O tym amerykańska celebrytka woli milczeć.
Alecia Beth Moore-Hart, znana pod scenicznym pseudonimem P!nk, została uhonorowana nagrodą Champion of Change 15 kwietnia podczas gali organizowanej przez Planned Parenthood New York 2026. Wyszukiwanie celebrytów, którzy promują działalność aborcyjną jest stałym elementem strategii przeciwników życia. Tym razem jednak słowa, które padły z ust piosenkarki, budzą szczególny sprzeciw – rzadko można spotkać się z aż tak olbrzymim poziomem cynizmu.
Podczas wywiadu dla magazynu Vogue za kulisami gali P!nk przyznała:
„Byłam nastolatką, gdy poszłam do Planned Parenthood. To oni zatroszczyli się o mnie. Ci ludzie są wojownikami, zwłaszcza wobec tej wojny przeciwko kobietom, którą prowadzi nasz obecny rząd”.
O jakiej wojnie mówi P!nk? Chodzi jej zapewne o decyzje administracji Trumpa prowadzące do zaniechania finansowania placówek aborcyjnych z pieniędzy podatników. Jeśli już posługiwać się retoryką wojenną, to owszem, można powiedzieć, że faktycznie trwa wojna – jest to wojna przeciw życiu, w której Planned Parenthood nie bierze jeńców, ale pozbawia życia najsłabszych. W ciągu jednego tylko roku, jak podaje najnowszy raport, ta sieć placówek aborcyjnych zabiła ponad 434 tysiące ludzi. To około 40 procent ogólnej liczby aborcji w USA w ciągu roku. Co roku milion najmłodszych obywateli USA ginie z rąk „wojowników”, którzy chlubią się swą działalnością.
Wendy Stark, szefowa Planned Parenthood podczas gali stwierdziła, że ci, którzy wspierają Planned Parenthood, „walczą o to, co słuszne”, a dyrektorka Amerykańskiej Federacji Planned, Alexis McGill Johnson, wygłaszała frazesy o „wolności kobiet”. O jaką wolność chodzi? Gadżety sprzedawane podczas gali nie pozostawiają złudzeń. W wulgarny sposób przedstawiają one hasła typu „dont f*ck with us, don’t f*ck without us”. Mówiąc bardziej cywilizowanym językiem chodzi o uprawianie seksu bez żadnych konsekwencji, a gdy pojawi się na świecie naturalna konsekwencja współżycia seksualnego – dziecko, należy je pozbawić życia. Tak ma wyglądać wolność? Wolność dorosłego, za którą cenę ma zapłacić niewinne, bezbronne dziecko?
„Hymn protestacyjny” P!nk
Za co nagrodzono piosenkarkę? Między innymi za piosenkę „Irrelevant” [„Nieistotna”], mającą być „hymnem protestacyjnym” przeciw obaleniu wyroku Roe przeciwko Wade, co pozwoliło wielu stanom USA ograniczyć działalność aborcyjną Planned Parenthood i podobnych instytucji.
The Hollywood Reporter pisał wówczas:
„W oświadczeniu dotyczącym utworu Pink wyjaśniła: «Jako kobieta z własną opinią i odwagą wyrażania jej, bardzo mnie męczy, gdy jedyną ripostą jest twierdzenie, jak bardzo jestem nieistotna. Jestem istotna, bo istnieję i ponieważ jestem człowiekiem. Nikt nie jest nieistotny. I nikt nie może odebrać mi głosu».”
Niespójność jej słów jest wprost porażająca. Skoro „nikt nie jest nieistotny”, to co z dzieckiem, któremu odbierane jest życie, którego nikt nie słucha i nie pyta o zdanie w tej najważniejszej dla niego kwestii? Czy nienarodzone dziecko nie istnieje? Czy nie jest człowiekiem? Dlaczego więc istotna ma być kobieta, a dziecko – nieistotne?
Słuchasz P!nk? Lepiej się zastanów…
Nie jest tajemnicą, że P!nk jest zwolenniczką i propagatorką Planned Parenthood. Od dawna zaangażowana jest w kampanie aborcyjne. Według Vogue, „znana jest z rozdawania ulotek Planned Parenthood na swoich koncertach”.
W 2020 roku dołączyła do kampanii reklamowej Planned Parenthood, mającej na celu zapewnienie sukcesu wyborczego polityków proaborcyjnych. Jest również zwolenniczką praw zwierząt i przeciwstawia się osobom, które uznają świętość życia i bronią tradycyjnego małżeństwa. Brała udział w kampaniach PETA, krytykowała Sea World za trzymanie „inteligentnych, wrażliwych istot w izolatce”, uczestniczyła w proteście PETA podczas New York Fashion Week z powodu użycia futer. Konsekwentnie broni więc „praw zwierząt” i odmawia prawa do życia dla dzieci w łonie matki.
Jest zdecydowaną zwolenniczką aborcji. Po uchyleniu wyroku Roe przeciw Wade ostro krytykowała na Twitterze grupy pro-life.
„Bądźmy szczerzy. Jeśli uważasz, że rząd powinien zajmować się macicą kobiety, biznesem czy małżeństwem osoby homoseksualnej, albo że rasizm jest w porządku – TO PROSZĘ, W IMIĘ SWEGO PANA, NIGDY WIĘCEJ [wulgaryzm] NIE SŁUCHAJ MOJEJ MUZYKI. I JESZCZE OD RAZU SIĘ [wulgaryzm].”
Osobiście nigdy nie słuchałem Pink, jej prymitywny i agresywny styl muzyczny zupełnie mi nie odpowiadał. Jej utwory były nieraz parodią chrześcijaństwa (np. „Ave Mary A”, a zwłaszcza „Irrelevant”). Gdy puszczano je w jakiejś stacji radiowej, zmieniałem kanał. Nie mam więc problemu, żeby nadal jej nie słuchać. Jeśli jednak podoba ci się jej muzyka, może warto mocniej się zastanowić, kogo słuchasz i znaleźć sobie lepsze źródło inspiracji…
Źródło: Live Action