Parlament Liechtensteinu większością 13 do 12 głosów przyjął ustawę legalizującą aborcję. Prawdopodobnie ustawa nie wejdzie jednak w życie, ponieważ książę Alois, regent kraju zapowiedział, że jej nie podpisze, ponieważ narusza ona „fundamentalne prawo do ochrony życia”.
Zgodnie z przyjętą przez parlament ustawą aborcja do 12. tygodnia ciąży byłaby legalna i dokonywana w ramach ubezpieczenia zdrowotnego.
Ustrój Liechtensteinu wymaga jednak zatwierdzenia ustaw parlamentarnych przez księcia, który jest najwyższą władzą w państwie. Sprawujący obecnie funkcję regenta książę Alois wielokrotnie zapowiadał, że nie podpisze takiej ustawy, jednoznacznie deklarując swoje przekonania jako obrońcy życia.
„Z mojego punktu widzenia to nie jest właściwe” – powiedział w odpowiedzi na obecną inicjatywę, dodając, że aborcja narusza „fundamentalne prawo do ochrony życia.”
Apel biskupa Vaduz
Biskup Benno Elbs, administrator apostolski archidiecezji Vaduz, wezwał wyborców z Liechtensteinu aby nie zapominali, jak ważna jest obrona życia także w łonie matki.
„Nienarodzone dziecko od początku posiada wrodzoną i niezbywalną godność, dlatego zasługuje na taką samą ochronę, jaką ma każde ludzkie życie,” wskazał, dodając: „Moim pragnieniem jest wspólnie zbudować społeczeństwo, w którym każde dziecko jest mile widziane, a każda matka i ojciec otrzymają wsparcie potrzebne do podjęcia właściwej decyzji dla swojego dziecka. Społeczeństwo, które chroni życie, musi być także społeczeństwem, które nie porzuca ludzi w trudnej sytuacji.”
Już wcześniej, w czerwcu tego roku książę Alois w odpowiedzi na rosnące wysiłki na rzecz legalizacji aborcji w Liechtensteinie, zapowiedział swoje weto wobec każdej tego rodzaju ustawy.
Obecnie nienarodzone dzieci są chronione przed aborcją w tym małym europejskim kraju, a lekarz nie może jej proponować pacjentkom. Lekarze, który dokonałby aborcji naraża się na karę do trzech lat więzienia. Od tej zasady istnieją nieliczne wyjątki: poważne zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, gwałt lub ciąża nieletniej poniżej 14 roku życia.
Referendum sprowokowane przez aktywistów aborcyjnych
Liechtenstein pozostaje jednym z niewielu europejskich krajów, w których życie dziecka poczętego chronione jest prawnie. Aktywiści aborcyjni nie spoczną, dopóki nie osiągną swych celów i tak też stało się w przypadku tego małego księstwa. W tym roku uruchomili inicjatywę referendalną pod nazwą „Rozwiązanie Ograniczenia Czasowego dla Liechtensteinu”, domagając się „legalnej aborcji do trzeciego miesiąca, zniesienia zakazu udzielania informacji oraz pokrycia kosztów przez ubezpieczenie zdrowotne.”
Aby doszło do referendum, wystarczyło tylko 1 000 podpisów. Grupie udało się pozyskać uzyskała 4 970 – czyli około jednej czwartej elektoratu kraju. Pokazuje to, jak podatne na aborcyjną propagandę jest społeczeństwo, a jednocześnie – jak wiele zależy od tych, którzy sprawując władzę potrafią się przeciwstawić propagatorom aborcji. Jednym z nich jest książę Alois, który konsekwentnie trwa przy zasadach pro-life.
„Każde ludzkie życie, zwłaszcza nienarodzone dziecko, musi być chronione” – mówił książę Alois już w 2011 roku. „Aborcja nie jest akceptowalnym rozwiązaniem problemu niechcianej ciąży.”
Formalnie głową państwa jest ojciec księcia Aloisa, Jan Adam II, jednak w 2004 r. przekazał on rzeczywistą władzę synowi, mianując go koregentem. Jak dotąd książę Alois nie korzystał z prawa weta, jednak groził nim podczas wcześniejszych prób legalizacji aborcji. Książę Liechtensteinu ma prawo weta wobec każdej ustawy lub referendum, ale w tym przypadku nie musiał tego robić, ponieważ próba legalizacji aborcji w 2011 roku zakończyła się niepowodzeniem, gdy 52 proc. wyborców zagłosowało przeciwko niej.
Od przyjęcia ustawy przez parlament książę Alois ma sześć miesięcy – do marca 2027 roku – na odpowiedź. Zgodnie z prawem obowiązującym w księstwie, jeśli nie podejmie on żadnych działań, zostanie ona uznana za odrzuconą i nie wejdzie w życie. Tego właśnie można się spodziewać, biorąc pod uwagę dotychczasową postawę regenta.
Źródło: Live Action
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.