Od połowy 2016 r. Wielka Brytania miała już sześcioro premierów i czeka na siódmego. Dla porównania: od 1980 r. do 2016 r. było ich pięciu. Lepiej od szefów rządów trzyma się Główny Myszołap – ten oficjalny tytuł nosi kot Larry.
Przez wiele lat polityka Wielkiej Brytanii słynęła ze stabilności i przewidywalności. W przeciwieństwie do Francji, gdzie rządy zmieniały się jak w kalejdoskopie, na wyspach premierzy rządzili przez długi czas. To się jednak skończyło.
Gdy w 2011 roku za kotem Larrym, Głównym Myszołapem zamknęły się słynne czarne drzwi budynku przy Downing Street 10, futrzak nie mógł przypuszczać, że stanie się jednym z nielicznych stałych elementów brytyjskiej polityki.
Za drugi taki element można uznać regularnie wynoszony na Downing Street pulpit, za którym kolejni szefowie rządów stawali, by ogłosić swoją dymisję. Tak zrobił David Cameron, pierwszy premier Larry’ego, w dzień po przegranym przez siebie referendum brexitowym.
Historyczne referendum
Cameron objął Partię Konserwatywną, od lat rozrywaną sporami o Unię i postanowił przeciąć je, organizując głosowanie nad członkostwem we Wspólnocie. Celem było sprawienie, by Torysi przestali ciągle debatować o Europie.
Natychmiast po referendum Torysi rozpoczęli wieloletnią debatę o Europie, podobnie jak reszta kraju.
W dniu dymisji kolejnej premier, Theresy May, Larry wygrzewał się przed drzwiami kancelarii, a jeden z pracowników musiał zabrać kota do środka, by nie wchodził w kadr fotografów. Ci nieco później uwiecznili upadek drugiej już liderki, która nie potrafiła poradzić sobie z zażądanym przez obywateli wyjściem z UE.
Ostatnie wystąpienie May na Downing Street zostało zapamiętane w dużej mierze dzięki chwili, gdy pod koniec premier załamał się z emocji głos. Po latach do bardzo podobnej sceny doszło podczas wystąpienia Keira Starmera, który również nie zapanował nad wzruszeniem.
Rekordowa porażka
Czas premierostwa May stał się symbolem politycznego paraliżu, szczególnie po tym, jak w 2017 roku ogłosiła wcześniejsze wybory, by uzyskać bezpieczniejszą większość parlamentarną. Stało się odwrotnie: utraciła zdolność samodzielnego rządzenia.
Rząd May poniósł historyczną porażkę w Izbie Gmin. May kilkukrotnie próbowała przeprowadzić przez parlament swoją umowę brexitową, a pierwsza próba zakończyła się klęską 202 do 432 dla opozycji, co stanowiło najwyższą przegraną rządu w brytyjskiej historii.
Theresa May sprawowała urząd 1106 dni i nie była w stanie przełamać brexitowego impasu w parlamencie.
Wiksa w pandemii
O 34 dni dłużej rządził kolejny lokator Downing Street, Boris Johnson. Doprowadził do brexitu i wygrał wybory parlamentarne. Od początku pełnoskalowej wojny w 2022 r. głośno domagał się też wsparcia dla Ukrainy.
Kontrowersje wzbudził m.in. próbą zawieszenia parlamentu, co miało pomóc w przeprowadzeniu wyjścia z UE.
Wkrótce wszystko to przesłoniła „partygate” – afera z nielegalnymi przyjęciami na Downing Street podczas pandemii. Efektem było załamanie sondaży Torysów i bunt Konserwatystów, którzy pozbyli się swego lidera po kilku miesiącach zaciętych walk frakcyjnych. „Hasta la vista, baby” – tymi słowami Johnson żegnał się z posłami w Izbie Gmin.
Najkrócej w dziejach
49 dni – tak długo na Downing Street mieszkała premier Liz Truss. Przeszła do historii jako najkrócej sprawująca urząd szefowa rządu w historii. Powodem była propozycja szybkich reform gospodarczych, na które nerwowo zareagowały światowe rynki: wzrosły raty kredytów hipotecznych, osłabł funt, a MFW wydał ostrzeżenie dotyczące stabilności finansów.
W efekcie już w parę dni po nominacji Konserwatyści – na tym etapie wprawieni już w usuwaniu liderów – zastanawiali się nad następcą.
Truss stoczyła wtedy bój z sałatą. Tabloid Daily Star uruchomił internetową transmisję z główką sałaty lodowej ustawioną obok zdjęcia premier, pytając, kto przetrwa dłużej. Zwyciężyło warzywo.
Następca, Rishi Sunak, uspokoił sytuację polityczną, zaogniając jednak stosunki na samej Downing Street. Wprowadził się tam bowiem z labradorką Novą, która skonfliktowała się z Larrym.
Do historii niefortunnych przypadków, które w ciągu ostatniej dekady prześladowały szefów rządu, przejdzie majowy dzień, w którym – ku zaskoczeniu komentatorów – ogłosił, że Brytyjczycy pójdą do urn wcześniej: nie jesienią, a latem 2024 roku.
Podczas przemowy nad Downing Street nadciągnął ulewny deszcz. Pod koniec Sunak był kompletnie przemoczony, co kontrastowało z podniosłą retoryką przemowy, a jego słowa z trudem przebijały się przez dźwięk spadających kropel. Część komentatorów potraktowało to jako zły omen i rzeczywiście Torysi zdecydowanie przegrali wybory, a Larry po raz pierwszy w swoim życiu stanął oko w oko z premierem lewicowym.
Gdy w lipcu 2024 r. pierwszy od 14 lat polityk laburzystowski, Keir Starmer, ogłaszał na Downing Street, że utworzy rząd, wydawało się, że Królestwo czekają stabilniejsze lata. Starmer miał większość parlamentarną, na którą nie mógł liczyć żaden premier od czasów Tony’ego Blaira w 1997 r.
Stało się inaczej. Seria porażek w wyborach lokalnych, wyborach do parlamentów Walii i Szkocji, skandal z nominacją Petera Mandelsona, znajomego Jeffrey’a Epsteina, na ambasadora USA oraz niepopularne cięcia świadczeń, a także coraz bardziej ostentacyjna dyskryminacja białych Brytyjczyków, czego drastycznymi przykładami były śmierć Henry’ego Nowaka, tuszowanie dżihadystycznych motywacji zabójcy dziewczynek w Southport i reakcja na wywołane zamachem zamieszki, a także całkowite zlekceważenie bardzo poważnego raportu o gangach gwałcicieli – wszystko to wywołało bunt w partii i wymusiło na Starmerze dymisję.
W latach 1980-2016 Królestwo miało zaledwie pięcioro premierów. Historyk współczesnej Wielkiej Brytanii dr Martin Farr z Uniwersytetu Newcastle mówi jednak, że czasy się zmieniły. „To wysłało też sygnał za granicę. Nasz kraj zawsze miał reputację kraju pragmatycznego, odpornego na skrajności i nieskorego do dramatyzowania. Ostatnie lata zadały temu kłam” – ocenił w rozmowie z PAP Martin Farr.
Brytyjczycy czekają teraz na kolejnego premiera. O tym, kim będzie, zdecydują członkowie Partii Pracy, wybierając lidera ugrupowania. Główny Myszołap będzie już na niego czekał. (PAP)
Źródło: 