Ośrodek recepcyjny w Contrada Imbriacola – to tutaj trafiają migranci: kobiety, dzieci, mężczyźni oraz małoletni bez opieki, którzy schodzą na ląd przy nabrzeżu Favarolo. W ciągu około 48 godzin otrzymują pierwszą pomoc i przechodzą procedurę identyfikacji – etapy, które naznaczają życie osób często wycieńczonych dramatyczną podróżą w poszukiwaniu nowego życia.
Humanitaryzm i przyjmowanie wszystkich, którzy przeprawiają się przez Morze Śródziemne - to zasady, którymi kieruje się Włoski Czerwony Krzyż, zarządzający od trzech lat ośrodkiem w Contrada Imbriacola na Lampedusie. Od tego czasu przewinęło się przez niego ponad 182 tysiące migrantów, którzy często po śmiertelnie niebezpiecznych przeprawach dotarli na wyspę. Ośrodek pozostaje głównym punktem pierwszego przyjęcia migrantów na środkowym szlaku śródziemnomorskim.
Vatican News odwiedza go w związku z planowaną na 4 lipca wizytą Leona XIV na Lampedusie.
Położony między wzgórzami, z dala od ruchliwego centrum miasta, ośrodek rozciąga się w wąskim wąwozie. Pracuje tu wielodyscyplinarny zespół. Szczególnie ważną rolę odgrywają mediatorzy kulturowi, obecni już od chwili przybycia migrantów do portu, a następnie towarzyszący im podczas identyfikacji i dalszego transferu. Nierzadko są to osoby, które same kiedyś były migrantami i mieszkańcami tego ośrodka, a następnie zdobyły kwalifikacje do pracy przy przyjmowaniu nowych przybyszów.
Szare budynki, ogrodzenie i kilka nieco zardzewiałych urządzeń do zabawy wyznaczają przestrzeń, przez którą przechodzą ludzie przybywający tu zdezorientowani, wyczerpani, a często także chorzy.
Na początku znajdują się ławki i zadaszenia wyposażone w liczne gniazdka elektryczne oraz stanowiska komputerowe. Dalej mieszczą się ambulatoria, sanitariaty, kontenery przeznaczone na tymczasowe zakwaterowanie, stołówka z własnym zapleczem kuchennym, mogąca jednocześnie wydać posiłki nawet 120 osobom, a także namiot przeznaczony do modlitwy.
Osobne strefy dla małoletnich, kobiet, mężczyzn i rodzin wyznaczają sposób rozmieszczania mieszkańców ośrodka. Podział ten widoczny jest także na ziemi – dzięki napisom i białym liniom wyznaczającym kolejki podczas wydawania posiłków. Wszystko odbywa się w uporządkowany sposób, z wyjątkiem sytuacji nadmiernego przepełnienia, które gospodarze starają się unikać.
Przekształcenie w hotspot
Historia tego miejsca, otoczonego wysokimi drzewami i murami oporowymi, jest związana z rozwojem szlaków migracyjnych na środkowym Morzu Śródziemnym oraz z włoską i europejską polityką migracyjną. Ośrodek powstał na początku XXI wieku jako Centrum Pierwszej Pomocy i Przyjęcia (CPSA) w odpowiedzi na rosnącą liczbę migrantów i osób ubiegających się o azyl przybywających na wyspę.
Jego celem było stworzenie miejsca, w którym można byłoby przeprowadzać pierwsze czynności związane z identyfikacją, udzieleniem pomocy medycznej oraz zapewnieniem schronienia osobom uratowanym na morzu.
Na przestrzeni lat ośrodek był wielokrotnie rozbudowywany, modernizowany i przekształcany, aby sprostać rosnącej liczbie przybywających. Stał się również przedmiotem protestów i krytyki, zwłaszcza podczas kryzysów migracyjnych w latach 2011, 2020 i 2023. We wrześniu 2023 roku w ciągu jednego dnia na Lampedusie wylądowało aż 12 500 osób, a przez całe lato hotspot przyjmował średnio około 3 tysięcy migrantów dziennie.
W 2015 roku, w ramach Europejskiej Agendy w sprawie Migracji, przedstawionej przez Komisję Europejską, ośrodek został formalnie włączony do systemu tzw. hotspotów – punktów granicznych, w których koncentrują się procedury identyfikacji, pobierania odcisków palców, udzielania pomocy medycznej oraz wszczynania procedur azylowych lub związanych z powrotem do kraju pochodzenia.
Czerwony Krzyż: Tu mogą poczuć się bezpiecznie
Często trafiający tutaj ludzie nawet nie wiedzą, gdzie się znajdują – wyjaśnia dyrektor hotspotu Imad Dalil. W strefie recepcyjnej znajduje się duża mapa Włoch z zaznaczoną strzałką wskazującą niewielką wyspę na Morzu Śródziemnym, na którą właśnie dotarli. Obok umieszczono podstawowe informacje oraz wykaz dostępnych usług.
Pierwszą potrzebą niemal wszystkich przybyłych jest możliwość połączenia się z siecią Wi-Fi, wykonania telefonu lub wysłania wiadomości, aby przekazać bliskim, że żyją, i dowiedzieć się czegoś o swoich rodzinach i przyjaciołach.
„Staramy się zapewnić każdemu możliwie najlepszą opiekę, zwłaszcza wsparcie psychologiczne, ponieważ historie ich podróży oraz pobytu w Libii są opowieściami o ogromnym cierpieniu. Potrzebują bliskości, poczucia bezpieczeństwa i możliwości rozpoczęcia myślenia o nowym życiu” – podkreśla Dalil.
Źródło: vaticannews.va/pl