Znaczna liczba holenderskich szpitali przygotowuje się do przeprowadzenia aborcji do 24. tygodnia w ramach „programu pilotażowego”, który ma jeszcze bardziej ułatwić dokonanie aborcji w dowolnym momencie i z dowolnego powodu. Cywilizacja śmierci nie zatrzyma się, dopóki ci, którzy bronią życia, nie powiedzą głośno i wyraźnie: „stop!"
Holenderskie Towarzystwo Położnictwa i Ginekologii (NVOG) prowadzi pilotażowy program umożliwiający aborcję dzieci nienarodzonych do 24. tygodnia ciąży z powodów „społecznych”, w tym jeśli ciąża jest niechciana lub nieplanowana. Do tej pory, choć teoretycznie aborcja w Holandii była legalna do 24. tygodnia, niemal nie zdarzało się wykonywanie jej po 22. Tygodniu. NVOG przyznaje, że „nie jest rzadkością”, że dzieci na tak późnym etapie rodzą się żywe i zdolne do przeżycia przy odpowiedniej opiece medycznej podczas prób aborcji. Jest to kolejne potwierdzenie zasady, że cywilizacja śmierci i związana z nią mentalność aborcyjna nie zna granic i dopóki nie powstrzymają ją czynniki zewnętrzne, będzie staczać się w coraz głębszą przepaść moralną.
Program już funkcjonuje
Program działa już w szpitalu OLVG w Amsterdamie. W najbliższym czasie cztery ciąże mają się zakończyć aborcją w 24. Tygodniu. Kolejne szpitale starają się o możliwość przystąpienia do programu. Nie chodzi tu o względy medyczne, takie jak zagrożenie życia matki czy wady genetyczne płodu, ale o aborcję na życzenie – w sytuacji, gdy dziecko jest „niechciane”.
Jak donosi Nationale Zorggids:
„Uczestniczące w programie szpitale planują przerwać cztery ciąże, każda między 22. a 24. tygodniem, u kobiet z tzw. wskazaniem społecznym, na przykład dlatego, że ciąża jest niepożądana.”
Jak dotąd aborcja na tak późnym etapie ciąży była wykonywana wyłącznie w rzadkich przypadkach „wskazań medycznych”, nie ze względów społecznych.
Holenderscy aktywiści aborcyjni wielokrotnie wyrażali ubolewanie, że tamtejsze kobiety muszą wyjeżdżać za granicę, aby dokonać aborcji w późniejszym okresie ciąży. Środowiska medyczne ugięły się pod ich naciskiem, a wynikiem jest obecny program pilotażowy, który docelowo ma zostać rozszerzony na wszystkie placówki medyczne.
Amoralne „konsultacje moralne”
Szpital OLVG przeprowadził trzy „konsultacje moralne”, aby ustalić, czy dopuszczalne jest zabijanie nienarodzonych dzieci, nawet jeśli mogą być wystarczająco rozwinięte, by przeżyć poza łonem matki. Opinia rzekomych „ekspertów etycznych” okazała się powieleniem argumentów aborcjonistów. Ostatecznie sprowadza się ona do „ułatwienia życia kobietom” i „wolności wyboru”, tak jakby kwestia pozbawienia życia drugiego człowieka faktycznie była kwestią dowolnego wyboru. Te pozbawione jakiejkolwiek głębszej treści etycznej opinie wystarczyły jednak, aby uruchomić program. Na razie pracownicy medyczni mogą powołać się na klauzulę sumienia. Nie wiadomo, czy prawo to zachowają, gdy program wyjdzie z fazy pilotażowej:
„Szpital uznał, że poszczególni pracownicy zawsze mogą odmówić, ale zespół jako cały ma obowiązek zapewnić tę «opiekę»” – podaje NL Times, dodając, że „pilotaż jest w początkowej fazie i OLVG nie ujawni żadnych informacji na temat jego wdrożenia na tym etapie.”
Jednym z etyków popierających program jest Stef Groenewoud. Przyznaje on, że personel szpitala może znaleźć się w trudnej sytuacji, jednak w dalszym ciągu uważa, że aborcja mieści się w zakresie „opieki medycznej”.
„To nie jest dobre, że te kobiety muszą wyjeżdżać za granicę” – twierdzi Groenewoud w Het Parool. „Ale wykonywanie aborcji na oddziałach położniczych nie jest tym powodem, dla którego ludzie wybierali pracę w szpitalu" – wyznaje jednocześnie.
Cóż za dylemat! Wolność kobiety kontra wolność pracowników medycznych – jak z niego wybrnąć? W tej spłyconej perspektywie etycznej z pola widzenia ginie całkowicie dziecko, tak jakby było nieistotnym przedmiotem, którego można się dowolnie pozbyć, jeśli jest „niechciane”.
NVOG zatwierdza, parlament nic nie wie
Broniąc pilotażowego programu NVOG twierdziła, że aborcja jest „legalnie dozwolona i należy do podstawowej opieki zdrowotnej", powołując się na dane pokazujące, że około 225 kobiet rocznie wyjeżdża za granicę na późne aborcje.
„Nie chodzi o dużą liczbę, lecz o kobiety w ciąży znajdujące się w wyjątkowo wrażliwej sytuacji” – głosi oświadczenie NVOG.
Program wprowadzony został bez konsultacji z parlamentem. Członkowie chrześcijańskiej partii politycznej SPG nie kryją oburzenia. Jednym z nich jest poseł Diederik van Dijk, który zaszokowany jest tą sytuacją
„Jak to możliwe, że jako Parlament nic o tym nie wiedzieliśmy?” mówi, domagając się wyjaśnień od minister zdrowia Sophie Hermans.
Źródło: Live Action
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.