Prezydent USA Donald Trump ogłosił w poniedziałek wprowadzenie 25-procentowych ceł na towary z państw „robiących interesy” z Iranem. Opłaty mają wejść w życie natychmiast. Trump nie podał jednak szczegółów, ani nie wymienił państw, których ma dotyczyć ta decyzja.
„Ze skutkiem natychmiastowym, każdy kraj prowadzący interesy z Islamską Republiką Iranu będzie płacił cło w wysokości 25 proc. od wszelkich transakcji ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Niniejsze rozporządzenie jest ostateczne i wiążące” – napisał Trump na swoim portalu społecznościowym Truth Social.
Według danych Banku Światowego zdecydowanie największym partnerem handlowym Iranu są Chiny, które odpowiadają za ponad 1/4 wymiany handlowej tego kraju. Inni znaczący partnerzy to Turcja, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Indie i Pakistan. Ważnym sojusznikiem Iranu jest też Rosja.
Naloty w tle
Prezydent nie wyjaśnił, o jakie państwa chodzi i nie podał dotąd żadnych dodatkowych szczegółów na ten temat. Do ogłoszenia dochodzi na tle antyrządowych protestów krwawo tłumionych przez reżim w Teheranie i gróźb Trumpa użycia siły przeciwko reżimowi.
Jednocześnie rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt oświadczyła w poniedziałek, że Trump woli rozwiązać kryzys drogą dyplomatyczną.
„Myślę, że prezydent Trump jest bardzo dobry w tym, że zawsze ma wszystkie możliwe opcje na stole, a naloty byłyby jedną z wielu możliwości, które rozważa naczelny dowódca. Dyplomacja jest zawsze opcją numer jeden dla prezydenta”
– powiedziała Leavitt podczas rozmowy z dziennikarzami przed Białym Domem.
Rzeczniczka potwierdziła, że przedstawiciele reżimu w Teheranie zadzwonili w weekend do wysłannika Trumpa Steve’a Witkoffa, by podjąć rozmowy. Nie zdradziła ich treści, lecz oceniła, że to, co reżim mówi w prywatnych rozmowach, różni się od tego, co mówi publicznie.
„Myślę, że prezydent jest zainteresowany zgłębieniem tych komunikatów” – powiedziała.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
Źródło: 