Teoria wojny sprawiedliwej nie jest sprzeczna z katolickim rozumieniem pokoju opartego na ładzie moralnym, wymaga jednak jasnego określenia celu działań zbrojnych. Pokój ma charakter wielopłaszczyznowy, nie można więc pozwolić sobie na jego niejasne czy też uproszczone wizje – przypomina George Weigel.
Odnosząc się do toczących się ostatnio debat na temat wojny na Bliskim Wschodzie i prób jej interpretacji w kategoriach „wojny sprawiedliwej” George Weigel uznał za stosowne przypomnieć, że zagadnienia wojny i pokoju nie da się rozdzielić od kwestii porządku istniejącego na różnych płaszczyznach – duchowej, moralnej, społecznej, prawnej. W swym felietonie nawiązuje do nauczania św. Jana Pawła II, który
„W przesłaniu z okazji Światowego Dnia Pokoju z 2002 roku II nauczał prawdy, o której wielu katolików najwyraźniej zapomniało: że «pokój» w klasycznym katolickim znaczeniu tego słowa jest kwestią porządku, porządkiem budowanym przez prawo i politykę.”
Tak też nauczał Sobór Watykański II: pokój jest „owocem właściwego porządku rzeczy, którym boski założyciel obdarzył społeczeństwo ludzkie”. Tak więc jego przeciwieństwo – wojna – jest praktyczną konsekwencją nieładu, braku uznania tego pochodzącego od Stwórcy porządku. Powiązanie pokoju z ładem jest normatywną katolicką koncepcją pokoju. Już św. Augustyn dowodził, że „pokój, który można i musi zostać zbudowany na tym świecie, to pokój właściwego porządku – tranquillitas ordinis, spokój porządku.” W nauczaniu Kościoła dostrzec można konsekwentne przypominanie tej prawdy – od „Miasta Bożego” św. Augustyna aż po współczesne magisterium papieskie, nauczanie Soboru Watykańskiego II i Katechizm Kościoła katolickiego. Gdy Kościół katolicki mówi o „pokoju”, ma na myśli „porządek” – porządek zbudowany przez politykę i prawo na fundamentach sprawiedliwości (opartej na miłości) i wolności.
Wielowymiarowość pokoju
„Pokój” może mieć wiele znaczeń i może istnieć na różnych płaszczyznach. Mówiąc „pokój” możemy mieć na myśli głęboki pokój w sercu człowieka, który pochodzi z właściwej relacji z Bogiem: jest to wewnętrznej harmonii, który jest darem łaski.
Jest też „pokój”, przedstawiony w proroctwie Izajasza, mówiącym o „górze Pana, na której przekują swoje miecze na lemiesze, a włócznie na sierpy; naród nie będzie podnosił miecza przeciwko narodowi, ani nie będzie już uczył się wojny" [Iz 2,4]. Jest to pokój o wymiarze eschatologicznym, pokój Królestwa Bożego, pokój stworzony przez Boga, niemożliwy do osiągnięcia samymi tylko ludzkimi siłami.
Jest wreszcie „pokój” porządku. Ten rodzaj pokoju jest skromniejszy i nie ma charakteru ostatecznego. Może istnieć w świecie, w którym żyją ludzie z poranionymi duszami i złamanymi sercami. To pokój, w którym miecze pozostają schowane lub używane są do obrony porządku, ale nie zostały jeszcze zamienione w pługi. To także jest prawdziwy pokój, naucza Kościół katolicki, i można go budować zarówno w narodach, jak i pomiędzy nimi.
Ład duchowy, ład moralny jest niezwykle istotny, ale nie można sprowadzać wielowymiarowej kwestii pokoju wyłącznie do jednego wymiaru. Pokój w wymiarze polityczno-prawnym jest również ważny. Czy można powiedzieć, że całe społeczeństwo amerykańskie żyje we właściwej relacji z Bogiem? Czy wszyscy zachowują normy moralne? A jednak istnieje tam pokój w wymiarze społecznym, będący sporym osiągnięciem w społeczeństwie tak bardzo zróżnicowanym religijnie, rasowo, etnicznie i światopoglądowo.
„Tranquillitas ordinis” – potrzeba jasnego celu
W kontekście toczącego się obecnie konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie niezwykle istotnym pytaniem jest to, jakimi środkami można i należy obecnie budować pokój. Teoria wojny sprawiedliwej zakłada wyczerpanie innych dróg rozwiązania konfliktu oraz jasne określenie celu działań zbrojnych. Czy faktycznie da się to powiedzieć o starciu między USA oraz Iranem?
Skoro w wymiarze wewnętrznym USA uznały, że zamiast rozwiązywać konflikty metodami siłowymi, lepiej jest czynić to drogą pokojową – poprzez prawo, politykę, sądy i dialog, dlaczego tej samej logiki nie stosują w wymiarze międzynarodowym?
Weigel zauważa, że pokój panuje w tych częściach świata, które zdecydowały się uczynić dyplomację i prawo, a nie broń, narzędziami rozwiązywania nieuniknionych konfliktów między narodami.
„Wojna między Francją a Niemcami dziś jest nie do pomyślenia. Dlaczego? Bo Francuzi i Niemcy stali się świętymi? Skądże. Bo nie ma między nimi konfliktów? Raczej nie. Nie, w historycznym kokpicie europejskiego konfliktu panuje prawdziwy pokój, ponieważ gęsta sieć międzynarodowych instytucji politycznych, prawnych i gospodarczych dała Francuzom i Niemcom inne sposoby na rozwiązanie różnic. To spokój porządku.”
W debacie na temat wojny sprawiedliwej trzeba wracać do rozumienia pokoju jako „spokoju porządku” (tranquillitas ordinis), tak bowiem rozumiał go Augustyn, formułując zasady wojny sprawiedliwej u progu V wieku.
„Jest poważnym błędem sądzić, że tradycja wojny sprawiedliwej i dążenie do pokoju są w jakiś sposób ze sobą sprzeczne. Spokój porządku to cel; tradycja wojny sprawiedliwej pyta: kiedy i jak można przywrócić lub zbudować ten pokój porządku poprzez proporcjonalne i ograniczone użycie siły zbrojnej? To właśnie cel pokoju usprawiedliwia środki działań militarnych.”
Dopiero w oparciu o takie rozumienie można właściwie interpretować obecne działania amerykańskiej administracji. Niestety – jak zauważa Weigel – amerykański rząd nie patrzy na rzeczywistość w ten sposób. Zdefiniowanie moralnie uzasadnionego celu osiąganego użyciem siły zbrojnej jest podstawowym elementem tego, czego wymaga zastosowanie zasady wojny sprawiedliwej. I tego przede wszystkim brakuje. Jeśli władze USA nie umieją w jasny sposób sprecyzować, do jakiego celu dążą, jak miałby wyglądać „spokój porządku” na Bliskim Wschodzie, który usiłują osiągnąć prowadząc działania zbrojne, nie mogą się odwoływać do teorii wojny sprawiedliwej. W takiej sytuacji można się spodziewać, że ich działania pogłębią raczej chaos niż przywrócą porządek.
Źródło: First Things, George Weigel