Zemsta na wrogach i na swoich. Powrót Trumpa widziany od kulis

Książka Alexa Isenstadta jest ciekawa i ze względu na to, co autor widzi, i na to, czego nie dostrzega. Dużo mówi o Donaldzie Trumpie i jego otoczeniu. I całkiem sporo o jego przeciwnikach.

W Białym Domu chętniej widziałbym gubernatora Florydy Rona DeSantisa. Po zwycięstwie wyborczym Donalda Trumpa mówiłem, że może nie ma powodów do otwierania szampana, ale małe piccolo można z tej okazji wypić. Zgodnie z wcześniejszymi obietnicami amerykańska administracja zwalcza genderyzm i to  – chwilami naprawdę skutecznie. To trzeba zapisać Trumpowi na plus. Kilka decyzji odbiera ochotę na toasty, choćby gazowanym soczkiem dla dzieci: poparcie dla in vitro (tu wielkiego zaskoczenia nie ma, bo przed wyborami Trump zapowiadał np., że nie będzie się starał o federalny zakaz aborcji), naciski na kapitulację Ukrainy (na szczęście do tego nie doszło), a ostatnio wojna z Iranem, której skutki już odczuwamy, a odczujemy pewnie znacznie mocniej. Książka Alexa Isenstadta „Zemsta” przypomina, skąd brała się radość po wygranej Republikanina. Choć z pewnością nie o to chodziło autorowi. 

Galeria postaci

Związany z portalem Axios, a wcześniej z Politico Isenstadt niewątpliwie dużo wie. I to jest wielka zaleta jego pracy. „Zemsta” pokazuje kulisy amerykańskiej polityki: prywatnej spotkania przy golfie czy w klubie, podczas których albo Donald Trump przekonywał znajomych, że jeszcze nie skończył, albo to jego przekonywano do różnych decyzji; nastroje w SUV-ie wiozącym miliardera na przesłuchania, albo na spotkania wyborcze… No i postacie, które znajdują się blisko najbardziej wpływowego polityka świata, a – chyba nie tylko w Polsce – nie są specjalnie znane. Współpracownicy Trumpa (byli i obecni, bo mało kto długo przy się nim utrzymuje) to przecież nie tylko J. D. Vance i Pete Hegseth, ale też np. Natalie Harp, która uważa, że decyzjom Trumpa zawdzięcza wyleczenie z nowotworu. To także dziwny, delikatnie mówiąc, urodzony w Rosji prawnik Boris Epshteyn. Trudno natomiast do nich zaliczyć Ruperta Murdocha, właściciela prawicowego koncernu medialnego. Jego relacje z prezydentem wcale nie są dobre.

Netflix kontra rzeczywistość

Co naprawdę kierowało miliarderem, któremu po opuszczeniu Białego Domu groziło więzienie, ale zamiast tego wrócił do Waszyngtonu? Autor podaje odpowiedź już w tytule. Jego zdaniem Donald Trump zemścił się na establishmencie, a do pewnego stopnia także na partyjnych kolegach, którzy postawili na nim krzyżyk. Tylko co kierowało ludźmi, którzy dali mu zwycięstwo, wbrew sondażom i histerii mediów, celebrytów i polityków? Tu Isenstadt udziela odpowiedzi nieświadomie. Zauważa oczywiście, że Trump był tym, czego chcieli przeciętni Amerykanie niezadowoleni z kierunku, w którym zmierza ich kraj. Sam jednak nie rozumie tego niezadowolenia i chęci odrzucenia establishmentu, do którego zresztą – przynajmniej mentalnie – należy. Nie przyjmuje do wiadomości, że problem migracji to nie tylko tekst Trumpa o Haitańczykach jedzących psy i koty, ale coś, co odczuwa przeciętny Teksańczyk czy mieszkaniec Florydy, a problemem z ideologią woke nie jest tylko to, że wzbudza ona niesmak. W książce nie wspomina słowem o ruchu BLM, który demolował kraj. Nie zauważa, że jeśli faszystą określa się każdego, kto plasuje się choć centymetr na prawo od Kamali Harris, to oskarżenia o kontakty z faszystami zwyczajnie się dewaluują. Nie widzi też chyba, że wspomniana Harris poza spełnianiem kryteriów rodem z Netflixa nie miała do zaoferowania niczego, czym mogłaby Trumpa pokonać. Nie może pojąć, dlaczego na elektoracie Republikanów nie robiły wrażenia opinie celebrytek chwalących Demokratów za antyrodzinną politykę. Isenstadt siedzi w bańce, więc nie dostrzega tego, że nieumiejętność wyjścia poza bańkę zgubiła amerykańską lewicę, dając paliwo ruchowi MAGA.

Dwie strony

„Zemsta” jest zatem książką ciekawą i ze względu na to, co Isenstadt widzi, i na to, czego nie dostrzega. Jest krytyczna wobec republikańskiego prezydenta, ale pisana rozsądnie, bez totalnej histerii, w jaką popadli bodaj na całym świecie antytrumpiści. Nie jest pracą śledczą, ale dużo mówi o Donaldzie Trumpie i jego otoczeniu. I całkiem sporo o jego przeciwnikach.

Zemsta na wrogach i na swoich. Powrót Trumpa widziany od kulis  

A. Isenstadt, „Zemsta. Kulisy powrotu Donalda Trumpa do władzy”, Quello, Kraków 2026

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama