Czwarta niedziela Adwentu (rok B)
ISBN: 83-7318-578-X
wyd.: WAM 2005
Różne przedstawienia Maryi zawsze podkreślają w Niej pokorę, którą najpełniej wyrażają słowa: „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa” (Łk 1, 38). Pokora jest świadomością prawdy o sobie, zarówno o swojej wielkości, jak i małości. Nigdy nie jesteśmy tak nieważni, by być zapomniani przez Boga, nigdy też nie jesteśmy tak samowystarczalni, byśmy Go nie potrzebowali.
Honoré de Balzac (1799 — 1850), pisarz francuski, mawiał: „Ci, co są z siebie zadowoleni, mają zawsze zły gust”. Ciągle bowiem brakuje nam czegoś do idealnego obrazu samych siebie. Jesteśmy zaledwie, i aż, tymi, którzy dążą do doskonałości. Pycha, czyli brak prawdy o sobie to podeptanie wolności człowieka, manipulowanie nim. Człowiek nie zna także posługi — nic nie może dać, gdyż ciągle patrzy na siebie. Jest zbyt skoncentrowany na sobie, by dojrzeć innych.
Współczesny człowiek nie lubi słowa „sługa”, gdyż kojarzy je najczęściej z upokorzeniem i poniżeniem siebie. W osobie Maryi na nowo odczytujemy sens służby — jest to pokorne i naturalne trwanie w Bogu. „Żeby stać się prawdziwie pokornym, człowiek nie musi się kurczyć jak gruby kot, chcący wejść do szczurzej pułapki” — napisał współczesny teolog. Ma to być postawa naturalna, jak prawda o sobie samym. Maryjna pokora jest siłą zdolną wiele uczynić i wiele zmienić. Wydaje najpiękniejsze owoce codziennej miłości, które wychwalamy w pieśniach i nabożeństwach maryjnych.
opr. aw/aw