Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Jean Vanier

Jak pokonać depresję?

ISBN: 978-83-60703-63-2

wyd.: Wydawnictwo SALWATOR 2007




Spis treści
ROZDZIAŁ I
Depresja. Choroba czy rany na duszy?5
ROZDZIAŁ II
Zrozumieć depresję15
ROZDZIAŁ III
Zmiany natury chemicznej zachodzące w naszym organizmie24
ROZDZIAŁ IV
Uzdrowienie czy powrót do formy?27
ROZDZIAŁ V
Zimy życia przygotowują drogę wiosnom33
ROZDZIAŁ VI
Jesteśmy częścią pięknego wszechświata37
ROZDZIAŁ VII
Nasza najgłębiej ukryta osobowość40
ROZDZIAŁ VIII
Walcząc z siłami śmierci43
ROZDZIAŁ IX
Umieć odpoczywać46
ROZDZIAŁ X
Pogrążając się w ciemności51
ROZDZIAŁ XI
Depresja jako wyzwalający kryzys57
ROZDZIAŁ XII
Wychodząc z depresji63

Rozdział II

Zrozumieć depresję

Depresja. Mroczna i dotkliwa siła, która wdziera się w najgłębsze zakątki naszej duszy i rozprzestrzenia po całym ciele, bierze się z bolesnych doświadczeń naszego dzieciństwa, których nigdy nie chcieliśmy uznać ani nazwać po imieniu. Zepchnęliśmy je w ukryte zakamarki umysłu — do podświadomości — pragnąc o nich zapomnieć, wręcz zaprzeczyć ich istnieniu. Doświadczenia te mogą jednak w rozmaitych chwilach życia powracać do naszej świadomości, paraliżując nas smutkiem, poczuciem winy i wewnętrznego chaosu. Owe niezagojone rany stopniowo wyczerpują całą naszą energię, wszelką ochotę do działania; mogą także wzbudzić w nas pragnienie „zniknięcia”, ukrycia się przed światem, a nawet — śmierci. Spróbujmy zatem zrozumieć, skąd bierze się ów mroczny obszar, który znajduje się w głębi naszej psychiki.

Noworodek jest maleńki, delikatny i kruchy; nie jest w stanie nic zrobić o własnych siłach. Gdy czuje się samotny, gdy mu coś dolega lub kiedy czegoś potrzebuje, może to sygnalizować wyłącznie płaczem albo, przeciwnie, zamknąć się w sobie, nie jeść, nie reagować na bodźce z otoczenia. Na tej właśnie delikatności i kruchości polega cały urok maluchów; do życia potrzebują one ochrony, troski i miłości — zwłaszcza ze strony rodziców. Jeśli czują się kochane, są pełne spokoju i poczucia bezpieczeństwa: uśmiechają się, a całe ich ciało promienieje radością; na miłość rodziców odpowiadają taką samą miłością i zaufaniem.

Kochać kogoś
to ukazywać mu
jego piękno,
jego wartość,
jego znaczenie.

Co jednak dzieje się, gdy dziecko nie czuje się chciane, kochane i doceniane? Gdy jego matka jest ciągle nieobecna — ciałem lub duchem; jeśli jest zmęczona i przygnębiona lub też zbyt zajęta, aby zareagować na dziecięcy płacz; albo gdy reaguje złością i agresją? Co następuje, gdy próbuje ona zawładnąć dzieckiem, podporządkować je sobie, zatrzymać wyłącznie dla siebie, często po to by zapełnić własną wewnętrzną pustkę, tym samym nie pozwalając dziecku stać się samodzielnym? Co się dzieje, jeśli dziecko wyczuwa wokół siebie konflikty lub gdy staje się świadkiem brutalnych scen? Takie dziecko boi się, i to potwornie; uważa się za osamotnione i cierpi. Nie czując się ani należycie kochanym, ani należycie szanowanym, sądzi, iż jest złym człowiekiem i dlatego właśnie znajduje się pod jak najściślejszą kontrolą bądź — wręcz przeciwnie — jest odrzucane, i to z tego właśnie powodu inni zachowują się wobec niego agresywnie. W rezultacie w człowieku takim narasta przekonanie, że to w nim leży wina; że to on jest źródłem wszelkich problemów. Wykształca zatem w sobie skrajnie negatywny obraz samego siebie oraz straszliwe poczucie winy: czuje się winny, że w ogóle istnieje.

Niektórzy sądzą, że dzieci niczego nie odczuwają; żywią przekonanie, że świat dorosłych — ze wszystkimi swoimi sprzecznościami i całą swą niejednoznacznością — nie przysparza dzieciom cierpienia. To nieprawda! Serca dzieci są niesłychanie wrażliwe. Dzieci potrzebują prawdy i nie są w stanie tolerować niesprawiedliwości czy kłamstwa. Najważniejszą z dziecięcych potrzeb jest miłość rodziców, ich czułość i wsparcie.

Zerwane więzi
wywołują niepokój,
osamotnienie
i strach.

Miłość to o wiele więcej niż zwykłe wywiązywanie się z obowiązków względem drugiego. Kochać kogoś to ukazywać mu jego piękno, jego wartość i znaczenie. To rozumieć drugą osobę; wiedzieć, skąd bierze się jej płacz, rozumieć język jej ciała; cieszyć się jej obecnością, chcieć razem z nią spędzać czas i znajdować radość w porozumiewaniu się. Kochać kogoś to żyć z nim w relacji pełnej szczerości, relacji opartej na dawaniu i czerpaniu z siebie na wzajem.

Dzieci bardzo cierpią, gdy ich głód miłości i obecności nie zostaje zaspokojony lub gdy zarysowana powyżej fundamentalna więź zostaje zerwana bez żadnego wyjaśnienia; gdy bliscy nie chcą ich wysłuchać ani zrozumieć ich potrzeb; gdy są zwodzone, oszukiwane, źle traktowane, maltretowane lub karane bez powodu; gdy wmawia się im, że są beznadziejne. Wszystko to wprawia dziecko w stan wewnętrznego chaosu i niepewności. Zerwane więzi wywołują niepokój, poczucie osamotnienia i strach oraz całkowitą utratę pewności siebie.

Dziecko
może zacząć
bać się samego siebie
i drzemiącej w nim
destrukcyjnej siły.

We wrażliwym sercu dziecka ból wzmagają dodatkowo własne wątpliwości i wyczuwanie wewnętrznej sprzeczności. Dziecko zaczyna żywić urazę do rodziców, może wręcz narastać w nim nienawiść. Agresywne odczucia tego typu wywołują z kolei jeszcze większy strach i budują w dziecku przekonanie, iż jest ono złym człowiekiem. Dziecko może wówczas zacząć bać się samego siebie i drzemiącej w nim destrukcyjnej siły, odkrywa ukrytego w sobie „potwora”. Jak to możliwe, że żywi nienawiść do własnej matki lub ojca, którzy są wszak dlań źródłem życia, utrzymania i opieki? Jak to możliwe, że do jednej i tej samej osoby czuje się nie tylko miłość, ale i nienawiść; że pragnie się zarówno jej nieustannego bycia, jak i śmierci; jej obecności, a jednocześnie nieobecności?

Wszystko to zaczyna przerastać siły dziecka. Miotające nim sprzeczne uczucia oraz towarzyszące im niepokój i poczucie winy stają się nie do zniesienia. Dziecko nie potrafi ich zrozumieć, zobrazować ani ująć w słowa, stąd uczucia te wprawiają go w stan emocjonalnego chaosu. Musi o nich zapomnieć, stłumić je, ukryć w podświadomości — odgrodzić się od nich. Tak więc zaczyna się odcinać od swych zbyt bolesnych emocji. O ile to możliwe, rzuca się w wir zajęć, projektów, zabaw i rozrywek, jednocześnie wciąż oczekując uwagi i podziwu ze strony rodziców. Zwraca się ku innym sprawom, aby zapomnieć i przetrwać, lecz stłumione, sprzeczne uczucia i cierpienia — choć ukryte — pozostają w podświadomości, w najgłębszych pokładach pamięci, w najciemniejszych zakamarkach serca. Ciężko się z nimi zmierzyć, przyznać się do nich i je wyrazić. Tworzą one starannie skrywany mroczny obszar smutku, poczucia winy i nienawiści — ciemność, która rządzi życiem dziecka i jego stosunkiem do świata zarówno przez cały okres dorastania, jak i przez resztę życia. To ona decyduje o niektórych cechach charakteru i tłumaczy lęki, złość, żądzę władzy oraz inne nieracjonalne postawy. Odgrywa również istotną rolę w kształtowaniu dziecięcej tęsknoty za światłem i prawdą, za ideałem i doskonałością, co może stanowić próbę ucieczki od nie do końca przecież uświadomionej ciemnej strony osobowości i wewnętrznego chaosu.

Depresja
jest skutkiem
wszystkich naszych skrywanych smutków,
wewnętrznego mroku
i poczucia winy.

Skrajne sytuacje, w których dziecko doświadcza zniewag, przemocy i braku poczucia bezpieczeństwa, są dla niego absolutnie nie do zniesienia. Każde dziecko jednak doświadcza jakiejś dozy bólu, nawet jeśli wychowują je najbardziej kochający i troskliwi rodzice. Jakże łatwo jest zranić serce małego dziecka! Zaabsorbowani innymi sprawami rodzice nie mogą wszak nieustannie i z uwagą towarzyszyć swej pociesze. Wówczas dziecko przeżywa swego rodzaju odrzucenie — oto głęboka, osobista więź, jaka łączyła je dotychczas z rodzicami, wydaje mu się zerwana lub przynajmniej nadwątlona. Dziecko nie rozumie gniewu, zdenerwowania ani obojętności rodziców. Słowa lub gesty pozornie łagodne mogą głęboko zranić dziecięce serce. Każde dziecko nosi w sobie mroczny świat, przejawiający się z mniejszą lub większą intensywnością, zależnie od jego wrażliwości i doświadczonego bólu.

Depresja
nie jest
wstydliwą chorobą,
którą należy
skrywać
przed innymi
i samym sobą.

Depresja jest skutkiem wszystkich naszych skrywanych smutków, wewnętrznego mroku i pogrzebanego w głębi serca poczucia winy. Wypłynąwszy na powierzchnię naszej świadomości, mogą one wypełnić nas bez reszty. Uczucia tego typu często pojawiają się wraz ze śmiercią ukochanej osoby lub przy okazji innego bolesnego wydarzenia albo też gdy zaczyna się kruszyć mur, jaki sami wznieśliśmy wokół naszego serca. Wszystkie mroczne emocje, ukryte lub stłumione niegdyś przez dziecko, dorosły przeżywa ponownie, nie mogąc jednakże zrozumieć, skąd się biorą, a to jedynie pogarsza całą sytuację. Wynikającą stąd depresję postrzega zatem jako jakąś wstydliwą chorobę. „Zwariowałem; muszę iść do psychiatry” — osoba cierpiąca na depresję tworzy sobie jeszcze bardziej pokiereszowany, a nawet wstydliwy obraz własnej osoby, czuje się coraz gorzej, wydaje się jej, że została wyłączona z życia innych, postrzega samą siebie jako niezrównoważoną, będącą ciężarem dla bliźnich.

Rany duszy
są nieodłączną
i nieuniknioną
częścią
naszego życia.

opr. aw/aw



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: PRAWDA depresja konflikt cierpienie dzieciństwo rany brutalność trauma bolesne doświadczenia nazwanie
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W