Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Violetta Reder

DOBRO I ZŁO

Z perspektywy psychologii społecznej

ISBN: 978-83-7318-961-4

wyd.: WAM 2008


ROZDZIAŁ PIERWSZY

Wprowadzenie i przegląd problematyki

Arthur G. Miller

Wściekłość i wstręt mogą przez chwilę zaspokoić przelotne potrzeby obronne ego u turystów i dyletantów; uczucia takie wydobywają się z umysłów żyjących długo w ogniu Holokaustu. Tym, co pozostaje, jest dominujące poczucie śmiertelnej rozpaczy wobec rodzaju ludzkiego. Gdzie znaleźć w życiu pozytywny sens, jeżeli istoty ludzkie mogą robić takie rzeczy? Wraz z tą rozpaczą może pojawić się desperackie nowe uczucie podatności na zranienie związane z faktem, że się jest człowiekiem. Jeżeli pozostaje się w kręgu Holokaustu dostatecznie długo, wtedy prędzej czy później zaczyna wychodzić na jaw elementarna prawda o osobie ludzkiej. W końcu człowiek dowiaduje się o dwóch możliwościach: albo on mógł to zrobić innym, albo inni mogli to zrobić jemu. Jeżeli mogło się to wydarzyć gdzieś na tak masową skalę, to może się to wydarzyć gdziekolwiek. Wszystko to mieści się w zakresie ludzkich możliwości, i czy się to komuś podoba czy nie, Auschwitz rozszerza kosmos świadomości w nie mniejszym stopniu aniżeli lądowanie na księżycu (Kren i Rappoport, 1980).

Ci, którzy odmówili wykonania rozkazu władz i przyszli z pomocą prześladowanym, nie byli ani świętymi, ani bohaterami. Ich dobroć była raczej dobrocią zwykłych mężczyzn i kobiet, którzy odpowiedzieli na widoczną u ofiary potrzebę pomocy. (…) Nasze obserwacje potwierdzają jedną z najbardziej uderzających cech w relacjach z akcji ratunkowych w czasach nazizmu w Europie: pomoc następowała na zasadzie rozwoju wydarzeń i rzadko była wcześniej zaplanowana. (…) Wtedy stopniowo, w miarę jak pomagający stawali się coraz bardziej zaangażowani w to, co robili, te początkowo skromne kroki przeobrażały się w większe zorganizowane przedsięwzięcia, które umożliwiały ocalenie wielu ludzi przed aresztowaniem, deportacją, mordem. (…) Tak, szanse na to, że zło się utrwali, rosną, kiedy staje się ono banałem, ale dobroć nie zanika, kiedy zło staje się zjawiskiem powszednim. (…) Co do tych, którzy ratowali innych, odkryliśmy, że ci, którzy pomagali prześladowanym, zachowywali się w sposób, który najlepiej daje się ująć w kategoriach zwyczajności dobroci (Rochat i Modigliani, 1995).

Pośród niezmierzonego bogactwa pytań badawczych, jakie stawiali sobie psychologowie społeczni, dwa miały zawsze najdonioślejszą wagę:

  1. Czy ludzie postępują zgodnie z najlepszym interesem innych i swoim własnym?
  2. Czy ludzie szkodzą innym i, być może, również sobie?

Poszukując odpowiedzi, psychologia społeczna dostarczyła niezwykle bogatego i różnorodnego zestawu teorii i badań o tematyce ogólnej związanej z dobrem i złem, na temat warunków, w jakich ludzie są życzliwi i udzielają innym pomocy, i w jakich wyrządzają krzywdę, a nawet zabijają innych. Głównym celem tej książki jest przedstawienie ważnych badań współczesnych na temat dobra i zła i ich interpretacji przez tych psychologów społecznych, którzy wnieśli znaczący wkład w nasze naukowe rozumienie tej problematyki.

Tytuł - Dobro i zło. Perspektywa psychologii społecznej - zasługuje na komentarz. Większość psychologów społecznych zgodziłaby się, że perspektywa psychologii społecznej to taka perspektywa, która podkreśla wpływ kontekstu czy środowiska społecznego danej osoby na jej zachowania - Ross i Nisbett (1991, s. 3) określają go jako "siła sytuacji". Wiąże się z tym założenie, że kluczowym czynnikiem jest określona interpretacja danej osoby na temat jej kontekstu, tzn. raczej zdefiniowanie sytuacji przez osobę aniżeli czyjakolwiek fizyczna lub obiektywna charakterystyka tej sytuacji. Charakterystyczne dla społeczno-psychologicznych sformułowań pojęcia dobra i zła są także różne procesy poznawcze, atrybucyjne i emocjonalne, o których będzie mowa w następnych rozdziałach.

Istnieje jednak bardziej zróżnicowana opinia na temat przyczynowej roli różnic jednostkowych lub czynników osobowościowych. Wielu psychologów społecznych uważa różnice indywidualne za decydujące determinanty z określonymi sytuacjami (np. Berkowitz, 1999; Funder i Ozer, 1983; Newman, 2002; Sabini, Siepman i Stein, 2001). Ale istnieje też niezwykle mocne przekonanie wśród wielu psychologów społecznych oraz szeroki materiał empiryczny, mówiące o tym, że czynniki osobowe czy dyspozycje są często bardzo słabymi prognostykami zachowania, nawet jeśli spostrzega się je, błędnie, jako kluczowe determinanty zachowania jednostek. Co więcej, obserwator będący laikiem częstokroć nie docenia wpływu czynników sytuacyjnych na zachowanie. To intuicyjne (niez)rozumienie przyczynowe zyskało miano "podstawowego błędu atrybucji" lub "błędu odpowiedniości" (Gilbert i Malone, 1995; Ross i Nisbett, 1991). W niniejszej publikacji podkreśla się obydwa te poglądy na rolę różnic jednostkowych - to znaczy, zarówno na ich rolę rzeczywistą, jak i iluzoryczną. Sprawa percepcji należy do naszego przedmiotu w sposób szczególny, ponieważ wiele działań, które normalnie uważa się za dobre bądź złe, zdaje się wywoływać instynktowną tendencję do przypisywania osobie działającej cech moralnych, które odpowiadają tym właśnie działaniom: ludzie, którzy czynią dobrze, są sami dobrzy, a ci, którzy czynią źle, są źli. Rozważamy tutaj, w jakim sensie spostrzeżenia te są trafne bądź nietrafne. Terminy dobro i zło także dają podstawy do pewnego wyjaśnienia. Bez wątpienia słowa te, mające charakter wartościujący, może nawet pompatyczne, były od dawna używane zarówno przez laików, jak i naukowców w dziedzinie wielu dyscyplin intelektualnych. Z pewnością mają one, między wielu innymi, także zabarwienie religijne. Zwłaszcza termin zło mógłby wydać się konstruktem szczególnie niejasnym czy kontrowersyjnym, prawie że pozbawionym precyzji naukowej. Widać jednak, że coraz więcej psychologów społecznych w swoich pracach wyraźnie kładzie akcent na zło - są to na przykład Baumeister (1997), Darley (1992), Miller (1999), Staub (1989), Waller (2002) i Zimbardo (1995). Zasadniczo, nie wydaje się, aby termin zło był mniej zdolny do osiągnięcia w końcu statusu społeczno- naukowego, porównywalnego przynajmniej do statusu wielu terminów jemu pokrewnych - takich jak np. agresja, przemoc, wrogość, gniew, krzywda, nienawiść, przymus - które wszystkie mają swoje własne problemy z definicją.

Berkowitz (1999) zauważył jednakże, iż terminu zło używa się niekonsekwentnie i zbyt nieprecyzyjnie. Na przykład, jeśli chodzi o zachowanie "podwładnych" w badaniach Milgrama nad posłuszeństwem i wiązanie ich wyników z Holokaustem, Berkowitz jest krytyczny wobec tradycyjnego podejścia psychologii społecznej do tego zagadnienia. Skupienie się Wprowadzenie i przegląd problematyki raczej wyłącznie na podwładnych, którzy wykonują rozkazy, a nie na prowokatorach, którzy je wydają, odzwierciedla poważne niepowodzenie w rozpoznaniu stopni zła. W niektórych przypadkach zło odnosi się do czynów szczególnie drastycznych czy skandalicznych, takich jak: ludobójstwo, tortury, terroryzm, gwałt czy znęcanie się nad dziećmi. W tych kontekstach psychologowie społeczni zdają się używać terminu zło w podobny sposób jak laicy (Darley, 1992). W innych przypadkach terminu tego używa się nie tyle w odniesieniu do przerażającej natury czynów, co, jeszcze wyraźniej, w relacji do skłonności zwykłych czy "dobrych" ludzi do podejmowania szerokiej gamy działań agresywnych czy kryminalnych, zwłaszcza kiedy stają się oni cząstką zorganizowanej czy zhierarchizowanej machiny biurokratycznej (Darley, 1992; Kelman i Hamilton, 1989). Ilustracją takiego zastosowania terminu zło jest użycie go przez Hannę Arendt w jej słynnym wyrażeniu: "banalność zła" dla opisu Adolfa Eichmanna (1963). Odzwierciedlając wpływ tezy Arendt, samo słowo "zwyczajny" jest często używane w kontekście wyjaśniania zła - na przykład w pozycjach takich jak Browninga: Ordinary Men (1992); Wallera How Ordinary People Commit Genocide and Mass Killing (2002) i Katza Ordinary People and Extraordinary Evil (1993). Goldhagen także używa tego słowa w swojej książce Hitler’s Willing Executioners: Ordinary Germans and the Holocaust (1996), choć użycie przez niego słowa zwyczajny ma zasadniczo charakter osobowy czy charakterologiczny, a wyraźnie nie społeczno- psychologiczny w sensie podkreślania wpływu zewnętrznego ze strony przestępców. To powiązanie naszych wyobrażeń o złu i zwyczajności jest bardzo spójne z perspektywą psychologii społecznej, która koncentruje się na zachowaniach normatywnych, charakterystycznych raczej dla większości ludzi aniżeli dla określonych typów osobowych. Inna perspektywa terminu zło odzwierciedla założenie eskalacji - to, że działania niosące w sobie naprawdę wielkie zło są końcowym rezultatem procesu, którego zarodki na samym początku mogły wydawać się czynami względnie banalnymi bądź o znikomej szkodliwości. Badanie drobnych czy prozaicznych wykroczeń może nam coś powiedzieć o tych o wiele groźniejszych. Baumeister (1997, s. 9) zauważył na przykład, że "wiedza o tym, dlaczego ludzie łamią obietnice może nam powiedzieć coś o tym, dlaczego ludzie popełniają masowe morderstwa".

Autorów rozdziałów zawartych w tej książce interesują różnorodne szkodliwe działania, jakie są udziałem ogromnej liczby zwyczajnych ludzi - niekoniecznie krańcowo niedostosowanych, pełnych sadyzmu, niena17 wiści czy radykalnej bigoterii. Nie znaczy to, że autorzy przeczą istnieniu takiego typu jednostek czy ich skłonności do podejmowania złych czynów; w rzeczywistości kilku autorów podkreśla rolę czynników osobowościowych w określonych dziedzinach. Wiele szkodliwych zachowań, o których mowa w tej pracy, prawdopodobnie nie potwierdza intuicyjnej koncepcji zła. Nie mniej jednak, myślę, że termin zło ma wartość heurystyczną, budząc naszą czujność wobec tkwiącej w większości z nas możliwości podejmowania niezwykle szerokiego zakresu czynów szkodliwych. (Czytelnik zauważy różnorodność terminologii w poszczególnych rozdziałach.) Może na początku wydać się, że słowo dobro wzbudza mniej zastrzeżeń czy kontrowersji aniżeli zło, ale bez wątpienia tutaj także mamy do czynienia z niejasnością definicji. W sensie behawioralnym słowo to odnosi się do aktów pozytywnych czy prospołecznych - na przykład, aktów związanych z udzieleniem pomocy, zwalczaniem alienacji społecznej1 , wspomaganiem, dawaniem oparcia, wolontariatem i empatią. Jednak tak jak w przypadku zła, termin dobro odnosi się do "rozmytej" kategorii. Nie wszystkie akty pozytywne czy korzystne będą traktowane jako równie dobre, brakuje też precyzyjnego zestawu terminów dla opisania rozmaitych stopni działania prospołecznego. Chyba najbardziej znaną w psychologii społecznej analizą "dobrych" zachowań są badania Latanégo i Darleya (1970) nad interwencją widza, zainspirowane zaniechaniem przez świadków interwencji na rzecz Kitty Genovese. Badania w nurcie Latanégo i Darleya pokazały w sposób dramatyczny wagę czynników sytuacyjnych w determinowaniu zachowań niosących pomoc - które to zachowania laik chętnie przypisuje cechom wewnętrznym osób pomagających (bądź ich brakowi). Jednakże, jak pokazano w tej książce, poza pomocą w nagłych wypadkach jest wiele form dobrych uczynków czy życzliwości, jakie ludzie świadczą innym.

Dobrze zwrócić uwagę na kilka zagadnień związanych z badaniami nad dobrem i złem. O niektórych z tych czynników autorzy rozdziałów mówią wprost, o innych nie. Nie mniej jednak, czytelnik zapamięta z pożytkiem co następuje.


Social inclusion - działania mające na celu zmianę okoliczności lub nawyków prowadzących do alienacji określonych osób w społeczeństwie (social exclusion), która może mieć związek z ich statusem społecznym, poziomem wykształcenia lub standardem życia, powodującymi obniżenie ich szansy życiowej (przyp. tłum).

opr. aw/aw



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: odpowiedzialność altruizm dobro intencja pojęcie agresja psychologia społeczna Możliwości zlo samowiedza
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W