Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Wydawnictwo ESPRIT,
Rok wydania: 2012,
ISBN 978-83-61989-87-5

Brat Moris

Za Jezusem z Nazaretu

Jesteśmy stworzeni, aby kochać i być kochanymi, lecz musimy uważać, aby wciąż kochać Jezusa. Może się bowiem zdarzyć, że Jezus stopniowo zniknie z centrum naszej uwagi. Krok po kroku w naszej codzienności Jego miejsce mogą zająć problemy niesione przez życie i w ten sposób naszym sercem mogą zawładnąć miłości zastępcze. Jeśli się tak stanie, nie będziemy szczęśliwi, gdyż nic nie będzie mogło wypełnić naszego serca tak, jak wypełniał je Jezus.
Słowa te pierwotnie zostały skierowane przez Morisa do osób z jego własnej wspólnoty, jednakże uniwersalność i prostota jego wypowiedzi sprawia, że każdy człowiek, bez względu na powołanie czy zawód, jaki wykonuje, może poczuć się zaproszony do szczególnej, głębokiej więzi z osobą Jezusa Chrystusa.
Fragmenty

WstępSpojrzenie JezusaJezus z Nazaretu

Wstęp

Te proste teksty zostały wygłoszone podczas rekolekcji Małych Braci i Sióstr Jezusa. Są one związane z ich powołaniem, z powołaniem „kontemplatyków w świecie”, i ożywione ich doświadczeniem życiowym. Refleksje te zostały opracowane bardzo luźno, według pewnego planu, lecz bez wcześniejszej redakcji. Zachowano styl mówiony, stąd też nieuchronne powtórzenia.

Te codzienne godzinne wystąpienia były jednym z elemen­tów tworzących całość rekolekcji, toteż błędem byłoby nie uwzględniać atmosfery i ducha dzielenia się, które towarzyszyły tamtym spotkaniom. Przez cały tydzień, w dzień i w nocy, z wyjątkiem porannych i popołudniowych spotkań oraz wieczornej Eucharystii, trwała milcząca adoracja Najświętszego Sakramentu. Ta nieustanna modlitwa braci i sióstr wprowadzała ducha pokoju i wyciszenia.

Każdego popołudnia bracia i siostry tworzyli wspólnie niewielkie pięcio- lub siedmioosobowe grupy, w których podejmowano próbę swobodnej wymiany myśli na temat porannych konferencji. Była to dla nich okazja do dzielenia się w wielkiej prostocie i w Bożej obecności tym, czym każdy żyje. Nie chodziło tu o jakiś rodzaj wspólnych zajęć, które przerywają milczenie, ani też o dyskusję prowadzącą do wymiany opinii, lecz przede wszystkim o wzajemne przyjmowanie siebie nawzajem, słuchanie oraz dzielenie się. Każdy z uczestniczących w spotkaniu mógł się swobodnie wypowiedzieć, gdyż wiedział, że nie jest oceniany, lecz przyjmowany, słuchany, akceptowany takim, jaki jest. To, co każdy mówił, trafiało do serc pozostałych. To wspólnotowe dzielenie się przyczyniało się do tworzenia i umacniania braterskich więzi oraz do pogłębiania wspólnotowego życia.

Celebracja Eucharystii była niewątpliwie kulminacyjnym wydarzeniem każdego dnia. Choć była pełna pokoju i namaszczenia, okresy ciszy przeplatały się często ze śpiewem. W życiu tak mocno naznaczonym pośpiechem, z napiętym rozkładem godzin pracy i całą codzienną krzątaniną bracia i siostry rzadko mogą w pełni oddać się wspólnej celebracji słowa Bożego i Eucharystycznej Ofiary. Stąd też każda z tych Mszy Świętych była odprawiona w wielkiej wolności serca i radości ducha, wreszcie bez poczucia presji czasu.

Jeden z ostatnich wieczorów tych rekolekcji poświęcony został celebracji wspólnotowego pojednania i sakramentu pokuty. W życiu małych wspólnot, gdzie bracia czy siostry żyją tak blisko siebie, nie brak okazji do wzajemnego ranienia się i zapominania o braterskiej miłości. Ponadto wszyscy dobrze wiedzą, jak trudno tym wspólnotom sprostać Bożym wymaganiom stawianym im przez powołanie, które otrzymały. Za te braki i niedoskonałości we wspólnocie bracia i siostry są odpowiedzialni wspólnie. Muszą więc razem prosić Boga o przebaczenie. Jezus mówi przecież: „Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj!” (Mt 5, 23—24). Tak więc podczas tej uroczystości każdy z uczestników miał okazję podejść do swego brata czy siostry, prosić ich o przebaczenie, ze swej strony również ofiarowując przebaczenie i pokój. Taka ceremonia za każdym razem staje się silnym przeżyciem jedności z Bogiem i braćmi. Kończy się ona radosnym braterskim dziękczynieniem.

W połowie tych tygodniowych rekolekcji przychodzi czas na tzw. „dzień pustyni”. Po porannym spotkaniu większość braci i sióstr opuszcza dom i udaje się na całodniową samotną wędrówkę. Jest to dzień samotności, ale samotności z Jezusem.

Każdy bierze ze sobą Ewangelię, coś do jedzenia i idzie swoją ścieżką. Kiedy jest się zmęczonym lub kiedy znajduje się piękne miejsce, można się zatrzymać na dłużej, czytać Ewangelię, tak jak czyta się list od przyjaciela, i zjednoczyć się z Bogiem w tajemnicy swego serca. W żadnym wypadku nie chodzi tu o dzień refleksji na określony temat, ani też o analizowanie swego wnętrza. Ma to być po prostu dzień spędzony na osobistym spotkaniu z Jezusem, w pełnej wolności i otwartości serca. Sam Jezus tak postępował, oddalając się samotnie do miejsca odosobnienia, aby trwać tam w głębokim zjednoczeniu ze swym Ojcem, słuchać Go i modlić się do Niego. Nie jesteśmy wówczas sami, jesteśmy z Bogiem, z Jezusem i musimy zostawić trochę inicjatywy Duchowi Świętemu. Musimy pozwolić Mu na to, aby nas prowadził. Trzeba też próbować trwać w tego rodzaju samotności w obliczu Jezusa: „Dlatego chcę (...) na pustynię ją wyprowadzić i mówić jej do serca” (Oz 2, 16). Trzeba też umieć powstać, kontynuować wędrówkę. Można odmawiać różaniec lub po prostu podziwiać piękną i różnorodną przyrodę, którą stworzyły Boże ręce i która jest nam ofiarowana.

Nawet jeśli mówiłem tylko do małych braci i sióstr, zgodziliśmy się opublikować te teksty, aby udostępnić je zarówno księżom czy zakonnikom, jak i ludziom żyjącym w rodzinie, którzy starając się być blisko Boga, napotykają podobne problemy i sytuacje. Czytając te zapiski, należy zdawać sobie sprawę ze wszystkich tych elementów, które się na nie złożyły, ale przede wszystkim nie zapominać o tym, co najważniejsze — o działaniu Ducha Świętego, czasami fizycznie odczuwanym.

Takie rekolekcje są chwilami wielkiej jedności z Bogiem i braterskiej łączności. Dają one siłę i zaufanie, aby iść dalej: zobaczcie, „jak dobrze i miło, gdy bracia mieszkają razem” (Ps 133, 1).


Brat Moris urodził się 1928 roku w Paryżu. W wieku 23 lat nawrócił się podczas pielgrzymki do Chartres. Wkrótce potem wstąpił do Trapistów, jednakże zachwycony duchowością Małych Braci w roku 1953 rozpoczął u nich postulat i nowicjat. Pierwsze lata swego wspólnotowego życia spędził na Saharze i w Maroku. Później odbył studia teologiczno–filozoficzne w Tuluzie. Po zakończeniu studiów pełnił różne odpowiedzialne funkcje we wspólnocie. 25 lat temu, jak sam mówi, przypadkiem trafił do Polski. Od 13 lat mieszka na stale w Polsce, gdzie zajmuje się koordynowaniem formacji duchowej i intelektualnej swoich młodszych braci. Przez 10 lat posługiwał najbardziej biednym i potrzebującym na warszawskiej Pradze, Brat Moris jest autorem wielu książek, ale też artykułów publikowanych w „Więzi”, „Znaku”, w „Drodze”, w „Tygodniku Powszechnym” i w „Pastores”.


opr. ab/ab



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: wspólnota rekolekcje kontemplacja pustynia samotność mali bracia Małe Siostry duchowi bracia i siostry bł. Karola de Foucault
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W