• Pytania o wiarę

Kuszenie do wypaczonego dobra

Chyba zbyt rzadko zastanawiamy się nad takim czynieniem przez nas dobra, które tak naprawdę jest czynieniem zła, nieraz zła koszmarnie wielkiego. Bo nie tylko Pan Bóg wzywa nas – swoimi przykazaniami i nie tylko przykazaniami – do czynienia dobra. Do czynienia dobra, jednak dobra wypaczonego i okaleczonego, kusi nas również szatan – pisze felietonista Opoki o. Jacek Salij OP.

Już od kilkunastu stuleci podczas liturgii w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu czyta się Ewangelię o kuszeniu Pana Jezusa. Otóż pamiętajmy, że szatan tylko domyślał się, że Jezus jest Synem Bożym, gdyż pewności nie miał. Natomiast świadczy to o bardzo wysokiej inteligencji tego przeklętnika, że na wszelki wypadek kusił Go wyłącznie do dobrego.

Spójrzmy kolejno na te trzy pokusy: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem”. Wielu ludzi spodziewało się wówczas takiego mesjasza, który przemieni naszą ziemię w miejsce powszechnego dobrobytu. Przewrotnej pokusie szatana pozornie nic się nie da zarzucić: „Przecież Bóg chce tego, żeby ludziom na ziemi było dobrze – spróbujmy wejść w logikę kusiciela – a Ty przecież możesz tę nadzieję mesjańską zrealizować. Przestań myśleć o odkupieniu ludzi z grzechów. Z chwilą kiedy zapanuje dobrobyt, ludzie sami przestaną czynić zło”.

Druga pokusa wydaje się jeszcze bardziej wyrafinowana. Też jest związana z ówczesnymi oczekiwaniami mesjańskimi. Wyobrażano sobie, że mesjasz w sposób widoczny objawi ludziom swoje nadprzyrodzone posłannictwo – że spłynie z nieba na oczach zgromadzonego tłumu, a nad jego głową ukaże się ognista kula. Stąd szatan sugeruje Jezusowi: „Rzuć się w dół z narożnika świątyni, bo przecież aniołowie zatroszczą się o to, żeby Ci się nic złego nie stało”. Jednym słowem: „Ty przecież możesz sprawić, żeby na ziemi było naprawdę interesująco”. Jego szatański plan był prosty: Niech ludzie tak się na ziemi zadomowią, żeby nadzieja życia wiecznego w ogóle ich nie pociągała.

Również w trzeciej pokusie szatan kusił Pana Jezusa do czegoś dobrego. Kusił Go, ażeby objął rządy nad światem. Szatan z całą pewnością nie próbował rozbudzić w Jezusie żądzy władzy, na to jest zbyt inteligentny. On liczył na to, że Mesjasz (bo domyślał się szatan, iż Jezus jest Mesjaszem) podejmie nadzieje mesjanizmu politycznego i zechce wprowadzać na ziemi sprawiedliwość i pokój oraz powszechne braterstwo. Zatem jest to następny pomysł szatana, żeby Boże plany zbawcze zamknąć w doczesności. Może akurat – spróbujmy tę diabelską propozycję zdemaskować – uda się tak wszystko zamieszać, że nadzieja szczęścia wiecznego w ogóle zniknie ludziom z horyzontu.

Co szatan chciał osiągnąć przez to, że kusił Pana Jezusa, owszem, do dobra, ale do dobra okaleczonego i wypaczonego?

On przeczuwał, że Jezus zechce prowadzić ludzi do życia wiecznego. Dlatego skupił wszystkie swoje wysiłki, aby namówić Pana Jezusa wyłącznie do naprawiania tej ziemi. Niechby na tej ziemi działo się więcej dobra – nawet to by szatanowi nie przeszkadzało – byleby to wszystko było zamknięte w granicach śmierci, byleby Jezus nie prowadził ludzi do życia wiecznego. I nie ma wątpliwości, że gdyby Pan Jezus przyjął którąś z ówczesnych nadziei mesjanizmu społecznego lub politycznego, nie byłoby ani krzyża, ani naszego odkupienia, ani zmartwychwstania, które jest początkiem życia wiecznego dla nas.

Opowiem o spotkaniu – miało ono miejsce jeszcze w czasach PRL-u – podczas którego szczególnie dramatycznie zobaczyłem, jak bardzo naszych zdolności do dobrego potrafimy używać na rzecz zła, i to nawet zła bardzo wielkiego. Działałem wtedy w ruchu Gaudium vitae, gdzie zajmowaliśmy się podawaniem pomocnej ręki kobietom i dziewczynom kuszonym do aborcji. Przyszła wtedy do mnie 17-letnia dziewczyna spodziewająca się dziecka, która miała tylko jeden jedyny cel – chciała znaleźć przynajmniej jednego człowieka, który nie będzie jej przekonywał do zabicia dziecka.

Bo jest otoczona ludźmi, niewątpliwie jej życzliwymi, którzy jakby sprzysięgli się przeciwko jej dziecku. Rodzice tłumaczą jej, że aborcja jest jedynym rozsądnym wyjściem, musi przecież przynajmniej maturę zrobić, żeby nie łamać sobie życia. Lekarka przekonuje, żeby nie była śmieszna: przecież to jeszcze nie dziecko, to tylko cztery komórki na krzyż. Koleżanka ofiaruje się z oddaniem krwi (w tamtych czasach kobietom dokonującym aborcji dawało to jakieś preferencje). Dla jej chłopaka, ojca dziecka, było czymś oczywistym, że zawiezie ją na tę aborcję. Przyszła do mnie, bo miała nadzieję, że przynajmniej ksiądz poprze jej decyzję, żeby jednak to dziecko urodzić.

Chyba zbyt rzadko zastanawiamy się nad takim czynieniem przez nas dobra, które tak naprawdę jest czynieniem zła, nieraz zła koszmarnie wielkiego. Przywołam przykład skrajny. Komunizm okazał się wielkim nieszczęściem wielu narodów. A przecież do jego powstania i rozwoju przyczyniło się wielu ludzi (tak się przynajmniej wydaje) dobrej woli, bezinteresownych, przerażonych bezmiarem ludzkiej biedy, marzących o społecznej sprawiedliwości. Skończyły się te marzenia, tak jak wszyscy wiemy.

Bo nie tylko Pan Bóg wzywa nas – swoimi przykazaniami i nie tylko przykazaniami – do czynienia dobra. Do czynienia dobra, jednak dobra wypaczonego i okaleczonego, kusi nas również szatan.
 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama