Największymi w Królestwie Bożym nie są szafarze, ale święci

Pani Sarah Mullaly, która jako pierwsza w historii Kościoła anglikańskiego objęła 28 stycznia 2025 roku stanowisko arcybiskupa Canterbury i tym samym została prymasem tego Kościoła, złożyła niedawno wizytę papieżowi Leonowi XIV. Ojciec święty przyjął ją ciepło i życzliwie, nie zapomniał jednak podkreślić, że „zaniechanie pracy nad pokonaniem różnic byłoby skandalem”.

Z okazji tego wydarzenia warto przypomnieć, że Kościół katolicki – jak to określa wydana w roku 1976 na polecenie papieża Pawła VI deklaracja Inter insigniores  –  „nie czuje się uprawniony do tego, żeby dopuszczać kobiety do święceń kapłańskich”. Kościół anglikański dojrzewał wtedy do decyzji udzielania kobietom święceń kapłańskich. W związku z tym już w roku poprzednim papież, w liście do ówczesnego arcybiskupa Canterbury, F. D. Coggana, przestrzegał, żeby nie budować w ten sposób nowej przeszkody na drodze do jedności chrześcijan. 

Paweł VI wymienił następujące racje, przemawiające za tym, żeby powstrzymać się jednak od podejmowania tej decyzji. Przemawia za tym – wyliczał wtedy papież – „przykład Chrystusa, który wybrał swoich Apostołów wyłącznie spośród mężczyzn; stała praktyka Kościoła, który naśladuje Chrystusa wybierając tylko mężczyzn; wreszcie żywe Magisterium Kościoła, konsekwentnie głoszące, że wykluczenie kobiet z kapłaństwa jest zgodne z zamysłem Boga wobec swego Kościoła”. Anglikanie postanowili wtedy nie przejmować się argumentami papieża.

W deklaracji Inter insigniores argumenty papieża przedstawione zostały bardziej szczegółowo. Mianowicie na sakrament kapłaństwa należy patrzeć w świetle prawdy o oblubieńczym związku, jaki łączy Chrystusa z Kościołem. Sama istota tej posługi polega bowiem na sakramentalnym uobecnianiu zbawiającego nas Chrystusa. Ksiądz sprawuje Eucharystię nie dlatego, że wyznaczony został do tego przez wspólnotę wierzących. On został do tego wyznaczony przez wybór z góry, w momencie udzielenia mu sakramentu święceń. Sakrament Eucharystii nie jest przecież zwyczajną ucztą braterską, lecz jest równocześnie realnym uobecnieniem tej Ofiary, którą złożył za nas sam Chrystus Pan.

„Nigdy więc nie należy pomijać milczeniem faktu – teraz deklarację cytuję dosłownie – że Chrystus jest mężczyzną. Z tej jednak racji, nie chcąc negować znaczenia wspomnianej wyżej symboliki ekonomii zbawienia, trzeba przyjąć, że w tych czynnościach, które wymagają święceń i w których jest reprezentowany sam Chrystus, twórca Przymierza, Oblubieniec i Głowa Kościoła, dokonujący dzieła zbawienia, co w sposób najwyraźniejszy ma miejsce w sprawowaniu Eucharystii, wszędzie tam w Jego zastępstwie powinien działać mężczyzna. Przyznanie tej roli mężczyźnie nie wypływa z jakiejś wyższości jego osoby, a więc nie dotyczy hierarchii wartości, lecz wynika jedynie z rzeczywistej różnorodności funkcji i posług”.

Sama nawet Matka Najświętsza – czytamy w deklaracji – „nie otrzymała misji właściwej Apostołom ani kapłaństwa urzędowego”. Zatem:

„niedopuszczenie kobiet do święceń kapłańskich nie może oznaczać umniejszenia ich godności ani ich dyskryminacji, ale jest wiernością wobec zamysłu mądrości Pana wszechświata”.

Kilkanaście lat później, Jan Paweł II (ten sam, który jest autorem wspaniałego dokumentu pt. Mulieris dignitatem na temat godności kobiety) wydał list apostolski, przypominający odwieczną naukę Kościoła, że święcenia kapłańskie udzielane są wyłącznie mężczyznom. Swojemu orzeczeniu papież nadał formę niezwykle uroczystą:

„Aby usunąć wszelką wątpliwość w sprawie tak wielkiej wagi, która dotyczy samego Boskiego ustanowienia Kościoła, mocą mojego urzędu utwierdzania braci (por. Łk 22,32) oświadczam, że Kościół nie ma żadnej władzy udzielania święceń kapłańskich kobietom oraz że orzeczenie to powinno być przez wszystkich wiernych Kościoła uznane za ostateczne” (Ordinatio sacerdotalis, 4).

Mówiąc krótko: Niech sobie różni ludzie zarzucają Kościołowi katolickiemu, że jest anachroniczny i nie nadąża za duchem czasu, niech zarzucają antyfeminizm i nie wiadomo co jeszcze, Kościół, nie zgadzając się na wyświęcanie kobiet, broni w ten sposób największego swojego skarbu, czyli prawdy Wcielenia. Mianowicie jest tajemnicą woli Bożej, dlaczego Syn Boży, przyjmując ludzką naturę, przyjął postać mężczyzny. Pismo Święte wielokrotnie podpowiada nam, że w ten sposób przyszedł do nas Oblubieniec szukający swojej Oblubienicy.

Biskupi i prezbiterzy, kiedy odprawiają Eucharystię oraz udzielają sakramentów odpuszczenia grzechów, sprawują misję reprezentowania Chrystusa Pana i Odkupiciela Podkreślając to, że Chrystus Pan był mężczyzną, podkreślamy zarazem, że my wszyscy – Jego Kościół (łącznie z biskupami i kapłanami, bo przecież sprawujący Eucharystię również nią się karmią oraz przystępują do sakramentu pokuty) – jesteśmy wezwani, żeby być Jego Małżonką, którą On uświęca i oczyszcza, i prowadzi do swojego Ojca (por. Ef 5,23-32). Jesteśmy – jak to  wspaniale określono w Apokalipsie – „Małżonką Baranka”. 

A na koniec: Spróbujmy zapamiętać sobie krótką formułę św. Jana Pawła II, „Największymi w królestwie niebieskim nie są szafarze, ale święci”.

 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..