Chrystus znienawidzony

Dlaczego świat potrafi znienawidzić Tego, który przyniósł miłość? Rozważanie o Chrystusie odsłania niewygodną prawdę: sprzeciw wobec Niego rodzi się nie tylko z otwartej wrogości, ale także z szyderstwa, obojętności i prób podporządkowania Go własnym wyobrażeniom – pisze o. Jacek Salij OP.

Było to w momencie, kiedy wrogość wobec Pana Jezusa osiągnęła poziom aż nadto wyrazisty. Jezus, stwierdzając fakt tej nienawiści, wyjaśnił, skąd ona płynie: „świat Mnie nienawidzi, bo Ja o nim świadczę, że złe są jego uczynki” (J 7,7). On przyszedł do nas z dobrą nowiną, że miłość nie musi i nie powinna wchodzić w jakiekolwiek pakty ze złem. Trudno się dziwić, że ludzie może nawet i poczciwi, ale przyzwyczajeni do paktowania ze złem, zareagowali na to nienawiścią. W Wielki Piątek okazało się, że była to nienawiść bardzo zapiekła i straszliwie okrutna.

W przeddzień swojej męki Zbawiciel uprzedził swoich uczniów, że oni również zaznają nienawiści, jaka będzie ich spotykała z Jego powodu: „Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi… Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeżeli moje słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać” (J 15,19-20). 

Nienawiść ma różne oblicza. Związanemu z Kręgiem z Krzyżowej księdzu Alfredowi Delpowi hitlerowski sędzia okazywał nienawiść nieprzejednaną: „Już przy pierwszym pytaniu wyczułem zamiar unicestwienia mnie. Biada, gdyby odpowiedzi były inne niż przewidziane; byłaby to scholastyka i jezuityzm. W ogóle jest tak, że każdy oddech jezuity to już przestępstwo.

Cokolwiek by powiedział, robił, czegokolwiek dowodził, nie ma znaczenia: jest łajdakiem i nie wierzy mu się nawet w najmniejszym stopniu. Obelgi pod adresem Kościoła i jego historii, zakonu itp. były ciężkie”. Ojciec Delp został skazany na śmierć i zamordowany. Obecnie toczy się jego proces beatyfikacyjny.

Zbrodniczy sędzia nie bluźnił przeciwko Bogu ani przeciwko Chrystusowi. Jednak już dawno zauważono, że awersja i odraza do ludzi dobrych to charakterystyczny przejaw odrzucenia Boga. Kiedy ktoś nie wierzy w Boga, swoją potrzebę okazywania Mu nienawiści wyraża niekiedy poprzez nienawiść do ludzi jednoznacznie wiernych Jego łasce.

Nie podejmuję się oceniać bezsilnej nienawiści, która kazała strażnikom pilnującym Księdza Prymasa w Stoczku Warmińskim znieważyć na odchodne zabytkowy krzyż  i odwrócić go do góry nogami. Ani tej nienawiści, którą popisały się sowieckie strażniczki po znalezieniu krzyżyka u więźniarki, wybitnej poetki Beaty Obertyńskiej: „Wyśmiały, zaczęły nim żegnać wszystkich dookoła, udając błogosławiącego popa, bić na żart pokłony, mamrotać niby modlitwy a potem rzuciły go między tasiemki, guziki, podwiązki, sznurki i szpilki do włosów”. 

Szyderstwo i ośmieszanie to dzisiaj szczególnie modne sposoby okazywania nienawiści Panu Jezusowi i jego wyznawcom. To się zaczęło już za Jego doczesnego życia. Przypomnijmy sobie wymyśloną przez saduceuszy historyjkę o kobiecie, która kolejno poślubiła i pogrzebała siedmiu swoich mężów. Autorzy tej opowiastki chcieli w ten sposób ośmieszyć głoszoną przez Niego obietnicę ostatecznego zmartwychwstania. 

Albo ileż szyderstw zniósł Pan Jezus podczas swojej świętej męki. „Żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili: Witaj, Królu Żydowski! I policzkowali Go” (J 19,2-3). „Ludzie, którzy pilnowali Jezusa, naigrawali się z Niego i bili Go.  Zasłaniali Mu oczy i pytali: Prorokuj, kto Cię uderzył. Wiele też innych obelg miotali przeciw Niemu” (Łk 22,63-65). „Szydząc, powtarzali: Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego” (Mt 27,62).

Szyderstwo, kpina, ośmieszanie to dzisiaj częsty sposób okazywania nienawiści wierze i Kościołowi. Współczesny totalitaryzm – trafnie zauważa francuska socjolożka – „nie zdobywa sobie uznania przy pomocy terroru, lecz przez ośmieszanie. Ma on skutecznie i bezboleśnie usunąć stary świat i zastąpić go nowym”. Kto ma za sobą śmiejącą się publiczność, nie musi ani udzielać wyjaśnień, ani sięgać po przemoc. Bo z moherami i z pozostałą ciemnotą można po prostu się nie liczyć.

Jest również taka nienawiść, która nie zniża się do szyderstwa ani do przemocy. Jest to nienawiść zimna, chyba ślepa, niekoniecznie świadoma. Ktoś ogarnięty taką nienawiścią czuje się uprawniony do nakazywania samemu nawet Chrystusowi, kim On ma być, oraz do orzekania, czego On nauczał. Ostatnio na przykład znana celebrytka postanowiła publicznie ogłosić swoją niechęć do Kościoła i do księży. Jej zdaniem, Chrystus nie ma nic wspólnego z Kościołem, a księża nie chcą uznać, że wszyscy jesteśmy sobie równi w obliczu Boga. Zresztą bez pieniędzy nikomu rozgrzeszenia nie udzielą.

Celebrytka napisała tak: „Chrystus głosił: Królestwo Boże jest w tobie. Nie potrzebujesz pośrednika – pana księdza, który weźmie pieniądze i powie ci, czy ty jesteś rozgrzeszony, czy nie. Jesteśmy sobie równi w obliczu Boga. Nikt nie jest lepszy. Dotyczą nas te same prawa”.

Nie wykluczam tego, że jakiś nienawistnik przeinaczył wypowiedź celebrytki. Dlatego nie podaję jej nazwiska.

 

 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..